poniedziałek, 17 października 2016

O pieskach, które znalazły domy

Żegnam dziś Pakiwaje: Pamelkę i Kiwaja, które swoje imiona zawdzięczają postaciom z bajki “O chłopcu, który szukał domu” Ireny Jurgielewiczowej.
Piotruś - sierota, zagubiony w okrutnym świecie, szukał domu w towarzystwie swoich przyjaciół: kotki Pameli i psa Kiwaja, a także wspierany przez wiele innych zwierzaków, no i ten dom znalazł w momencie, gdy został obdarzony miłością przez zastępczą mamę. 
Tak się też stało z Pakiwajami - przy pomocy zwierzaków znalazły domy, bo ktoś je pokochał! Magia imion zadziałała!

Jaki był ten czas z nimi Za Moimi Drzwiami? Już to pisałam, ale powtórzę: czarowny, niezwykły, wzruszający, intensywny i niezapomniany. Był wspaniały!
Zazwyczaj w kocich sprawach pomaga mi Fikunia - kocia terapeutka. Teraz okazało się, że Mika ma zapędy opiekuńcze wobec małych piesków! Kochana ta sunia otoczyła opieką szczeniaczki i nie dość, że pozwalała im tulić się do siebie, bawiła się z nimi, to nawet pozwalała im jeść ze swojej miski! Bo z miski mamusi zastępczej smakuje przecież zupełnie inaczej niż z własnej. :) 
Niesamowite było też obserwowanie zachowania Ptysi. Ta kocina, szczęśliwa ponad miarę, że ma kogoś do zabawy, szalała z maluchami jak równy z równym! To był dla niej bardzo dobry, wesoły czas. Nie to, żeby inny był smutny! Ptysia wspaniale weszła w nasz dom i jest tu żywym sreberkiem, czarowną trzpiotką, przeszczęśliwą istotką. 
Fika, na początku zazdrosna i o mnie, i o siostrę, w końcu też przekonała się do Pakiwajów. W ostatnim dniu wszystkie bawiły się razem: Mika, Fika, Pamelka i Ptysia. 
Tylko starzy rezydenci kręcili nosem i znów mieli trudny czas... Ech, mam wyrzuty sumienia. 

Zdjęcia wiele opowiadają bez słów. Uśmiechnijcie się! 


























































Pamelka pojechała wczoraj po południu. Pani Aneta - jej nowa mama, skorzystała z pomocy przemiłej pary: Ani i Jana. Co ciekawe, po Kiwaja też przyjechał pan Jan, a więc oba pieseczki opuściły nasz dom w ramionach Janów. :) Ciężko było  się z nią żegnać, bo ten promyczek szczęścia, podobnie jak jej przesłodki braciszek Kiwaj, na dobre wlazł mi w serce. Kiwaja już opłakałam wcześniej, a słysząc od pani Marysi, jak jest kochany i zadbany, nie mogłam się dłużej martwić. 
Teraz to samo słyszę o Pamelce. Wiadomości z nowego domu - od pani Anety - są cudowne:

Jeszcze śpimy, 🙂oczywiście w pościeli... Malutka leżała obok w poduchach i w nocy zaczęła się wdrapywać do łóżka... 🙂 Jak ją tylko wzięłam, to całą noc spała wtulona we mnie. 🙂 Jest przesłodka. Z mężem, jak ją zobaczyliśmy, to od razu miłość od pierwszego wejrzenia i lizanie po twarzy. Dziękuję, Pani Małgosiu, za tę kruszynę (w rzeczywistości jest dużo mniejsza niż na zdjęciach!). 🙂 U nas będzie bardzo szczęśliwa. W dniu jutrzejszym podeślę zeskanowaną umowę. Dzisiaj żyjemy jeszcze w kartonach. 🙂 🙂 Pozdrawiam!



Kochane Pakiwaje, dałyście mi wiele wzruszeń! Jestem waszą dłużniczką i nigdy was nie zapomnę. 
Posprzątałam wczoraj wszystkie rzeczy po was; i klatkę, która was chroniła na początku, gdy zostawałyście same, i kocyk, żebyście miały cieplutko, podkłady, którymi wyłożona była podłoga, bo przecież jesteście niemowlętami, a te załatwiają się pod siebie, i  koci tunel - ulubioną zabawkę, i koci drapak-legowisko, gdzie uwielbiałyście się podgryzać z Ptyśką, i mnóstwo piłeczek, gryzaków, innych zabawek. Po tym wszystkim zostało puste miejsce. Jest czysto, nie grozi wdepnięcie w psią kupkę. Jest tak, jak było przed wami. I po co komu ten porządek i przestrzeń? Jak traci to w porównaniu... 

PODPIS

W następnym tygodniu czeka Mikunię sterylizacja, w związku z tym nie mogę brać kolejnych piesków. Wiem, że nikt mi nie wierzy, wiem, ale to siła wyższa i muszę (MUSZĘ) wykazać się rozsądkiem. Ament!
Poza tym całkiem egoistycznie marzy mi się jakiś wyjazd... 
I jeszcze poza tym mam pod opieką kolejne zwierzaki, a jakie, można zobaczyć TU





43 komentarze:

  1. Cieszę się, że te słodziaki znalazły swoje domki. Wypocznij Gosiu, należy Ci się i Twojemu sercu, które musi znosić rozstania. No i rezydentów trzeba dopieścić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się, Ewo, staram. Teraz tylko wizja sterylki Miki i potrzeba zapewnienia jej spokoju mogą mnie powstrzymać.

      Usuń
  2. Przesłodkie kluseczki z |Pakiwajów.Mają wspaniałe domy i kochających opiekunów a to najważniejsze,możesz spać spokojnie:)

    Oby chłopaki rudziaki też szybko znalazły domy.Dobrego poniedziałku!

    OdpowiedzUsuń
  3. rude już widziałam, ale te łaciate to nowina! wszystkie w jednym pokoju? żyją w zgodzie?
    Pakiwajom szczęścia na "nowej drodze życia"! :) będę jak wszyscy czekac na wieści od o o nich :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zgodzie. Te śliczne łaciatki to dziewczynki. Dzikuski, ale fajnie rokują. :)

      Usuń
  4. Jeśli zdjęcia kogoś nie uśmiechnęły, powinien poszukać fachowej pomocy:)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Na ponure dni trzeba też coś mieć, czyli historie Gosiankowych lokatorów. I od razu jaśniej! I cieplej nawet!
    Galia Anonimia

    OdpowiedzUsuń
  6. Pakiwajki cudne. A nowych gości jest czwóreczka? Ho, ho! Fajnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że zaglądnęłaś do PP, Julito. Jest czwóreczka cudów!

      Usuń
  7. A ja dzisiaj chciałam poruszyć sprawę, która mnie bardzo gnębi :(
    Wszyscy się zachwycamy zwierzętami, którym pomaga Gosianka. Zachwycamy się ich metamorfozą, cieszymy, że ledwie odratowane znalazły swoje domy. Zdajemy sobie sprawę, że były wcześniej niechciane, porzucone, być może skończyłyby na dnie rzeki lub umarły w męczarniach z głodu w kartonowym pudełku. Podziwiamy Panią Gosię z całego serca. Ale jedno mnie zastanawia: czy zdajemy sobie sprawę, że to wszystko to kropla w morzu potrzeb? Że większość niechcianych zwierząt jednak zginie? Lub będzie umierała powolną śmiercią w schronisku? Że takich osób jak Pani Gosia jest za mało, żeby uratować te wszystkie istnienia?
    Czy zdajemy sobie sprawę jak ważna jest zatem prewencja? Że tak naprawdę od niej najwięcej zależy? Praca u podstaw czyli oświecanie ludu a przede wszystkim nie rozmnażanie zwierząt. Dorota Sumińska: " Dopóki w schronisku znajduje się choć jeden pies albo kot, nie mamy prawa kupować zwierząt ani ich rozmnażać."

    Czytaj więcej: http://www.polskatimes.pl/artykul/3335213,dorota-suminska-europejczycy-nie-sa-dobrzy-dla-zwierzat-tworza-mase-fundacji-i-na-tym-koniec,id,t.html

    A jednak większość z nas poparła blogową koleżankę, która rozmnożyła swoje pieski. Przeczytajmy wszyscy artykuł - wywiad z Dorotą Sumińską, tak dla własnego sumienia, jak dla Pakiwajów, Florków, Ptysi, Hokusa, FikiMiki jak i dla naszych ukochanych zwierząt.
    Nauczmy się bronić własnego zdania nawet jeśli kogoś bardzo lubimy. Zwierzęta nie mają głosu, więc dzisiaj niech będzie nim Pani Dorota Sumińska, którą wszyscy znamy i podziwiamy.
    Pozdrawiam i przepraszam za przydługi komentarz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zdaję sobie sprawę, że to co robi Gosia to kropla w morzu potrzeb.
      Tak, zdaję sobie sprawę, że większość niechcianych zwierząt zginie.
      Tak ,zdaję sobie sprawę, że prewencja jest ważna.
      Tak, poparłam moją koleżankę blogową, zachwyciłam się jej pieskami. Szczerze się zachwyciłam.
      I co z tego wynika? Nic. Niech każdy robi, co może, a sytuacja musi się w końcu zmienić. Chociaż na razie jesteśmy w czarnej d....., jeśli chodzi o prawa i ochronę zwierząt. Bo mentalność ludzi tak szybko się nie zmienia. Ale to nie oznacza, że będę potępiać każdą osobę, która dopuściła, by jej sunia urodziła szczeniaki.
      I to wszystko, co mam na ten temat do powiedzenia.
      Gosia - jak uważasz, to usuń mój komentarz.

      Usuń
    2. Lidko, dlaczego miałabym kasować twoją opinię? No coś ty!

      Usuń
    3. Marto, ten wywiad jest wspaniały. To głos osoby mądrej, doświadczonej, mierzącej się na co dzień ze skutkami między innymi radosnego rozmnażania swoich zwierząt. Wiele myśli z tego wywiadu zapada mi głęboko w serce. Wiesz, każdy musi wybrać swoją drogę. Ja uznałam, że po prostu będę pokazywać siebie, swoje działania i w ten sposób jeśli komuś przybliżę ideę szacunku i miłości do zwierząt to mój cel zostanie osiągnięty. Nie lubię, pewnie dlatego, pisać typowo edukacyjnych postów. Przykład jest najlepszym nauczycielem - tak uważam. Dlatego mnie również boli przykład o jakim wspomniałaś, jest on o tyle groźny, że teraz każdy kto nie pozwoli swojej suczce urodzić może czuć się z tym źle, jednak tak to już jest w tym blogowym świecie, że zazwyczaj, dla spokoju, dla nie wchodzenia w konflikt się przytakuje. Sama tego doświadczyłam, jako komentująca i jako pisząca. Bo kogoś się lubi, a tu... Przyznaję ci rację. Łatwiej schować głowę w piasek, a z drugiej strony tyle już na ten temat było napisane... Pisanie tego wszystkiego znowu nic nie da. Nie czuję się też w mocy, aby kogoś pouczać. Trzeba też umieć odpuścić. Pozostanę przy swojej metodzie działania - tej zgodniej ze mną.

      Wiem, że nie uratuję wszystkich, że ból którego doświadczają przez nas zwierzęta na ziemi musi byc słyszalny z kosmosu jako jeden wielki krzyk przerazenia, rozpaczy i cierpienia. To jest coś, co jest tak przygnębiające, że odbiera siły. Żeby nie zwariować można tylko jedno: robić swoje, krok po kroku, kamyk do kamyka zasypywać tę monstrualną dziurę. Moim mottem jest to ogólnie znane, że "ratując jedno zwierzę nie zmienisz świata, ale cały świat zmieni się dla tego jednego". I tego będę się trzymać...
      Pozdrawiam cię serdecznie.

      Usuń
    4. Gosiu, za to co robisz i jaka jesteś podziwiam Cię ogromnie i niezmiennie, i zawsze będę Cię wspierać! ale podpisuję się też pod wypowiedzią Lidii, pod każdym słowem! nie można przeginać, marzeniem Olgi i Cezarego były dzieci Zuzi, spełnili te marzenie, nie nam ich pouczać i krytykować! mieli prawo i to była ich decyzja, nie zaniedbują zwierząt, dbają o nie i kochają, a my możemy się ich maluchami zachwycać tak jak zachwycamy się każdym maleńtasem Za Moimi Drzwiami :)

      Usuń
    5. No i niech to zakończy tę dyskusję. Każdy ma po trochę racji i każdy ma swoją rację.

      Usuń
    6. Nie zamierzam dyskutować, ale napiszę to co myślę.
      Zgadzam się z dr Sumińską i wieloma ludźmi, którzy poświęcają swój czas, pieniądze i emocje, żeby ratować obiekty niefrasobliwości ludzkiej.
      MartaK ma rację, nie obraża nikogo, pisze prawdę, której większość nie chce znać.

      Usuń
    7. Dzięki, Rucianko, miło wiedzieć, że nie jesteśmy z Martą same. :)

      Usuń
    8. O nie, nie jesteście. Jest nas więcej, z pewnością.

      Usuń
  8. Aż dziw bierze, ile się u Ciebie ostatnio działo. Odpocznij Gosiu, naprawdę. Trzymam kciuki za Mikunię, żeby przeszła przez to jak najłagodniej ♥

    OdpowiedzUsuń
  9. cudne zdjęcia i jakże wspaniale oddają atmosferę jaka panuje w domu ZA MOIMI DRZWIAMI !! Kochane Pakiwajki- niech wam się szczęści w waszych nowych domkach!:)) A ty Gosiu udaj się wreszcie na zasłużony urlop, wypocznij i wracaj z nowymi siłami !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Aga, za tę miłą opinię. Ty, jako goszcząca ZMD wiesz to najlepiej. :)

      Usuń
  10. Jakie one są słodkie... Trochę szkoda, że już nie będzie tyle zdjęć z nimi, ale jest to czysto egoistyczne moje uczucie ;))
    Gosiu, to ja czekam na relację z urlopu!!! Ty wiesz :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Cóż za piękna sesja zdjęciowa! Pakiwajki (nic innym zwierzakom nie ujmując) są cudownymi modelami. Oczywiście, nie da się czytać i oglądać tego posta bez uśmiechu:)))
    PS. Widzę, że muszę się brać do rooty w PP, bo potem nie nadążę:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, tak, Ninko, bierz się do pracy, bo powstają dziury! :)

      Usuń
  12. Pakiwaje śliczne :-) Dobrze, że mają kochające domki. Teraz trzymam kciuki za czwóreczkę kociaków i za Mikunię. Dla reszty pogłaski, w tym dla Was <3 Kiedy interferon Ptysi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już bierze. Dziś trzeci zastrzyk i jeszcze dwa zostaną.
      Buziaki!

      Usuń
  13. Rozbrajają mnie szczególnie zdjęcia psiaczków na tekturowym legowisku, które kojarzę z moimi zaspanymi kotami :)) Samego dobra dla Pakiwajków, a dla Ciebie Gosiu odpoczynku i spokoju. Za Mikę trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  14. Sa.slodziakami,pozdrawiam.cieplo,Mysle,ze.Mikuni.brdzie.smutno.bez.nich,sciskam

    OdpowiedzUsuń
  15. Oglądnęłam z wielkim apatytem .Sa takia słodkie.Wszyscy zresztą są wspaniali.Trzymam kciuki za Mikunię.

    OdpowiedzUsuń
  16. ech Pamela wygląda jak Chrupka ))) przesłodkie sa wszystkie

    teatralna

    OdpowiedzUsuń
  17. Uśmiechnęło mnie mimo, że nie do śmiechu mi. A to zdjęcie z uszkami jak u króliczka to już mmmmmm.
    Kropla drąży skałę.
    Sory że wracam do tematu, ale moim zdaniem, nie są winni Ci, którzy chcą mieć pieski od własnych piesków, bo oni im zapewnią dobre kochające domy, albo zostana u nich, winni są Ci, co bezmyślnie pozwalają na rozmnażanie zwierząt i ci co je dręczą i krzywdzą. I tu Państwo powinno postawić veto przez odpowiednie ustawy, które będą przestrzegane. Domy dziecka też nie zieją pustkami, a kobiety jednak chcą rodzić i wychowywać swoje dzieci...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnemo, przybij piatke. Nic dodac, nic ujac! I love you:)))))

      Usuń
    2. Brak mi tej lekkości i pobłażliwości. To pewnie z powodu pasji, której się oddaję. W końcu człowiek traci wyrozumiałość, bo wie co ona oznacza. Nie wmówię, że to dobrze. To skutek uboczny. :(

      Usuń
  18. Gosianko, Twoje motto do mnie przemawia "ratując jedno zwierzę nie zmienisz świata, ale cały świat zmieni się dla tego jednego".
    Podziwiam Cie od lat, wielki uklon w Twoja strone:)

    Psinki zachwycaja, odpocznij troszke. Moc serdecznosci przesylam:)

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że piszesz! Pisz, komentuj, daj znak, że jesteś!
Dobrej energii nigdy za wiele. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...