środa, 2 grudnia 2015

Shila i Ozzy - czy oni się pokochajo...

Opowieść pożegnalna o Shili (Szadze), opowieść-hołd dla tej kochanej istotki, która była u nas tydzień i każda z nią chwila była czystą radością.


Jak niezwykła to kotka, pokazują zdjęcia, które dostałam od Moniki - osoby, która ją uratowała.
Monika wyszła ze swoim psem na spacer i w pewnym momencie zauważyła, że idzie za nimi nieduże kocię! Gołym okiem widać było, że kocię jest chore. Zaropiałe oczy, brudne futerko, pchły jak byki.
Monika zabrała małą do lekarza, a potem do domu. Już tam Shila pokazała swój niezwykły charakter.

 Taki mejl dostałam od jej pierwszej opiekunki:

(...)
Chciałam Pani bardzo podziękować za opiekę nad Szagą oraz za znalezienie jej domku. :) Ciągle śledzę informacje o niej na Pani blogu. Przesyłam kilka zdjęć Szagi i mojej Miki. Może nie są takie pełne szaleństwa jak z Fiką, ale miło mi na nie patrzeć.
Nie do opisania jest to, że spotkałam kotkę, którą ktoś sobie wymarzył. Nic nie dzieje się z przypadku, wszystko jest zapisane tam, na górze i wierzę, że ta kocia nie bez powodu szła za moją Mikulą,  lecz żeby trafić do ludzi, którzy jej pragnęli. :) Jest wspaniałą kotką i zasługuje na kochający domek. :) Proszę wygłaskać i ucałować ode mnie Szagę. Na zawsze pozostanie w moim sercu.
Jeszcze raz Pani bardzo dziękuję. ;)

Pozdrawiam, Monika













Tak, to jest właśnie w tej historii niesamowite, że ktoś sobie tę kotkę wymarzył, ja złożyłam na nią zapotrzebowanie do losu, a ona się zjawiła!
Wszystko to jest już opisane na blogu, można zajrzeć; w skrócie przypomnę tylko, że Joanna z Krakowa dla swego kota ratunku szukała, bo chłopak nerwowy, niewybawiony, momentami agresywny, no i wspólnie, tu na blogu, jej drugiego kota doradziłyśmy, a ja nawet pokusiłam się o stworzenie jego portretu psychologicznego.
Portret już był, zamówienie zostało złożone i wtedy właśnie Monika poprzez Dorotę poprosiła mnie o opiekę nad malutką.

Joanna długo się nie namyślała. :)

Gosiu,
oczywiście Szagi nikomu już nie reklamuj - OnaCiNasza. :))
(...) Szaga wpadła mi w oko od razu, jak tylko zobaczyłam jej oczy, w sensie spojrzenia, no i to klasyczne kociotygrysie, połyskliwe niczym sreberko futerko, a biorąc pod uwagę jej figle, to żywe sreberko! (...)
Pozdrawiam, Joanna


Joasia szykowała się do drogi, a tymczasem Shila z Fikunią szalały jak przystało na dwie nastolatki. :)




FILM 1

FILM 2

Tak się zachowywały, że niektóre z Was zaczęły rozpaczać, co to będzie, jak Shilę oddamy...
Nie dziwię się! Te sceny są niesamowite!

Powiększcie sobie to niesamowite zdjęcie!


My widzieliśmy jednak, jak Fika bywała zmęczona malutką, która szczególnie ją sobie upatrzyła i minuty spokoju jej nie dawała. Poza tym, no cóż... Nie możemy zatrzymywać kotów, jeśli chcemy im skutecznie pomagać. Jeszcze zrozumiałabym, gdyby chodziło o kota, którego nikt nie chce, ale Shila! Przecież ten skarb był uszyty na miarę dla Ozzy'ego i Joanny!



Joasia, która swoją wizytą sprawiła nam wiele radości, bo jest osobą przemiłą i sympatyczną, zabrała swoją kocóreczkę do domu. W czasie jazdy na dworzec, w samochodzie, mała cały czas darła japę. Drżałam, jak będzie wyglądać podróż pociągiem! Niepotrzebnie.
Joanna zdała sprawozdanie:

Gosiu, wbrew obawom Shila w pociągu grzecznie drzemała, do samochodu też wsiadła bez marudzenia. W domu po wyjściu z transporterka schowała się do kartonu na jakieś trzy minuty, a potem obiegła pokój i spałaszowała niezłą porcję jedzonka. Zaliczyła kuwetę, mycie i zaczęła się bawić z Kamilem.

Ja w tym czasie bawiłam się z Ozzym w drugim pokoju. Wieczorem koty oglądały się przez szybę i były bardzo sobą zainteresowane.
Ozzy, gdy dostał chusteczkę z jej zapachem, w ogóle nie zjadł przysmaczku, tylko wąchał i wąchał, i...wąchał chusteczkę.

Rano znowu dostał chusteczkę, ona dostała jego zapach, a po chwili wystawiliśmy ją w transporterku i Ozzy zwątpił, bo ona chciała się wydostać; zaczął się bać, syczeć i się wycofywać, i znowu wracał, i syczał, aż w końcu przysiadł i zaczął się przyglądać.
Po jakimś czasie ona została na pokojach, a Ozzy z Kamilem był w jej pokoju. Shila czuła się jak u siebie. Nie bała się niczego i nikogo.
Ozzy wąchał wszystko i robił dziwne miny, ale nie był zdenerwowany, raczej zdziwiony.

Po obiedzie stwierdziliśmy, że może nie ma co tak ich od siebie izolować i zaaranżowaliśmy spotkanie. Shila biegała po pokoju i wpuściliśmy Ozzy'ego. Wszedł w momencie, gdy ona wskoczyła na tapczan, więc popatrzyły na siebie chwilę, powąchały się (ona na tapczanie, on przy) i nic. Ona leżała, on siedział i patrzył. W końcu ona zeszła i wybiegła z pokoju, on za nią. Ona brykała po mieszkaniu, a on patrzył co ona robi. W końcu pobiegły do jej pokoju, więc nałożyłam im jedzonko i postawiłam w odpowiedniej odległości. Shila oczywiście ze swojej miseczki zmiotła wszystko, a Ozzy stał przy swojej misce, nie jadł, tylko się przyglądał Shili. Zjadła, weszła do kuwety, wskoczyła na tapczan, jak gdyby nigdy nic i zaczęła się myć. Kompletnie go ignorowała, on patrzył jak sroka w gnat; nie mógł pojąć, co się dzieje. Przyglądał się z każdej strony, jakby pierwszy raz kota widział. Ona zasnęła. On wyszedł.

Teraz wygląda to tak, że zaczyna go zaczepiać, zachęcać do zabawy, kokietować, turlać się i gdy podchodzi zbyt blisko, to Ozzy syczy, raz machnął jej łapą, ale ona mu oddała. Więcej łapoczynów nie było. Razem wędkami nie chcą się bawić. Ozzy tylko patrzy, nie włącza się; gdy Shila się zbliża, to on syczy.

Ona jest taka słodka i ufna, żeby tylko ten łobuz ją polubił i nie zrobił jej krzywdy. Powiedz, co wynika z ich relacji. Jest nadzieja?

Pozdrawiam i czekam na wskazówki, upraszając o trzymanie kciuków.

Joanna

PS. U Kamila w pokoju długowieczny koci koc w kratkę.








Wczoraj rozmawiałyśmy przez telefon. Jest dobrze! Koty jeszcze chodzą wokół siebie z pewnym dystansem, ale Shila nie daje się Ozzy'emu zastraszyć, a nawet... Ozzy zaczyna się jej bać. 
Mówiłam, że to rezolutna panienka, nie da sobie w kaszę dmuchać. :)

Joasiu, napisz nam, jak dzisiaj wyglądają stosunki między kotami. Czujemy odpowiedzialność za tę adopcję; musi się udać. Musi być super. :)

 PODPIS

Kochani, to już naprawdę ostatnia możliwość zamawiania kalendarzy. 
6 grudnia odbędzie się oficjalne zakończenie akcji wraz z losowaniem cudownych nagród! (klik)
Jeśli ktoś jeszcze chce zamówić, zarezerwować - zapraszamy!

No i proszę o informację, jeśli ktoś nie dostał jeszcze swojej przesyłki. Kilka osób z ostatnich dni niech poczeka spokojnie. Inne osoby powinny już mieć. 
Najpierw sprawdźcie, czy przesyłki, jako niemieszczące się do skrzynki, nie czekają na Was na poczcie, a potem reklamujcie u nas. 

************

Z ostatniej chwili: nowe zdjęcia od Joanny. Jak jest, Drodzy Czytacze? Dobrze? :)










46 komentarzy:

  1. Shila to naprawdę niesamowita koteczka :)) Chyba będzie dobrze, ktoś musiał Ozziemu troszkę pazurki stępić ;)
    Joanno pisz koniecznie, jak rozwija się ta znajomość :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Szaga sobie mamusię wybrała a mamusia lekko zdziwiona:)
    Pewnie da popalić Ozzyemu.Grunt,żeby się dogadali,a na to się jednak zanosi,i żeby jej zdrówko dopisywało:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Widać, że wszystko zmierza w dobrym kierunku :) Niech żyją długo i szczęśliwie :)))
    Gosiu, dostałam w poniedziałek, dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kalendarz? A ja właśnie dziś znalazłam zaadresowaną do Ciebie kopertę z PK w środku i niosę ją na pocztę! To już masz komplet?

      Usuń
    2. Mam, nawet z długopisem, ale wstrzymaj się do wieczora, muszę się skonsultować w tej sprawie, może dokupię jeszcze ten :)

      Usuń
    3. Ninko, obawiam się, że dostaniesz, bo... nie uwierzysz. Zamyśliłam się na poczcie i wysłałam wszystko. Łącznie z tą kopertą do Ciebie. To będzie autorski egz. Należą ci się dwa jako autorce wierszy! :)

      Usuń
    4. To może chociaż dodatkową cołaskę? W końcu to przecież na koty...

      Usuń
  4. No i jak tu nie wierzyć w przeznaczenie.
    Opowieść o Shili cudowna. Co za niezwykła koteczka. Joasia tak barwnie opisała historię zapoznania, że wszystko mogłam sobie wyobrazić. I do tego te urocze zdjęcia.
    Ozzy na pewno nie będzie myślał o ucieczkach z domu. Dostał najwspanialszy prezent jaki mógł sobie wymarzyć.

    OdpowiedzUsuń
  5. Będzie dobrze, malutka sobie poradzi. Szybko się odnalazła w nowym domu. Relacja świetna, czekam na następne.

    OdpowiedzUsuń
  6. u kotów będzie pełna komitywa.Ja rezerwuję jeszcze dwa PK.Zapłacę 1 stycznia.Dobrze?A odbiorę w przychodni.A śniłaś mi się dzisiaj ,że byłyśmy z naszymi małymi dziećmi na pięknej wycieczce nad lazurową wodą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, Gosiu. W przyszłym tygodniu kalendarze będą na Ciebie czekać. :)

      Usuń
  7. To niesamowite jaka dzielna jest Shila. W tej sytuacji Ozzy nie ma wyjścia i musi się zachować elegancko, żeby nie stracić twarzy. Mocno trzymam kciuki, żeby Ozzy pokochał Shilę, bo ona to chyba kocha wszystkich bez wyjątku, co za kociczka!

    OdpowiedzUsuń
  8. Pewnie że będzie dobrze, kotki młode, ciekawskie, z dnia na dzień będzie coraz lepiej. A Ozzy, no cóż, widać że COŚ jednak przyciąga jego uwagę na dłużej :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Gosiu, historia Szagi/Shili jest kolejnym brylantem w naszyjniku Twojego życia (Talibio, ale za grafomanię nie bijesz po łapach??). a Ozzy nie ma wyjścia. musi pokochać, bo Shili nie da się nie pokochać. zresztą, na moje oko, to on już jest zakochany, tylko jeszcze o tym nie wie.
    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przyszły! PK i BK! aaa.. nie mogę się od nich oderwać. i ekstraś super! dziękuję kochane, utalentowane dziewczyny, Gosiu, Hano, Ninko, Mario i Jolu za tyle radości i wzruszeń :)))

      Usuń
    2. :)))))))))) Czy sąsiadka też zadowolona?

      Usuń
  10. Ozzy wygląda jak petent w urzędzie, a Shila jak znudzona urzędniczka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i czak ma być ;)
      w przerwach między wspólnymi szaleństwami Ona będzie dawała się wielbić, a On będzie z pokorą czekał na dopuszczenie do łask :)

      Usuń
  11. Fantastyczne zdolności adaptacyjne ma Shila.Młodziutka przecież a doskonale wie co robi ,takie kochane słoneczko ,będzie super jestem pewna :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Koty są cudowne i wspaniale absolutnie!! Odważna i rezolutna maleńka bardzo ją lubię.
    Wczoraj byłam w mojej ulubionej kawiarence, dowiedziałam się od właścicielki że można ze zwierzętami do nich wejść. Sunia to w porządku, ale ten nasz łobuziak koci, szybko zrobiłby tam porządne sprzątanie :). Ach te bibeloty na pianinie. Powiedziałam pani że nie zaryzykuję z kotem, z sunią tak. Na to ona - ale ja mam kotkę i to ja zaryzykuję jego włażenie gdzie się da. :))) Ojej ale odważna kobieta.:) A koty są święte i już. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo podobnie zaczelo sie u mnie i, jak wiadomo, nic z przyjazni nie wyszlo. Moze roznica plci doprowadzi do kociej komitywy, u mnie dwie baby, to i sie nie lubia. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Będzie dobrze :) Myślę, że już jest całkiem całkiem ! Malutka jest śliczna. I widać, że pewna siebie, a przy tym oaza spokojności i łagodności :) Ona po prostu ma bardzo dobre maniery :) Wyjątkowa Kicia. Wieszczę, że będzie wielka przyjaźń ! ... A Mikula ma prześliczne oczy :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Śliczna malutka. Bardzo przypomina mi koty (Salem i Alfik), które mieszkały ze mną i rodzicami gdy byłam mała.
    http://psiolubni.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Będzie dobrze. Panienka jest rezolutna nad wyraz.

    OdpowiedzUsuń
  17. U mnie było podobnie, Gucio zdziwiony, Felcia nie zwracająca uwagi :-D Jest bardzo dobrze, chociaż nie śpią razem. Może czasami :-) I tu będzie dobrze. Czekamy na relację.

    OdpowiedzUsuń
  18. E tam! Będzie dobrze. Mój kocur walczył z miłością do małej przez miesiąc, odgrażał się, opierał i prychał, ale po miesiącu uległ i już szósty rok jak się kochajo ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. :) Wygląda na to, że jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej. Koteczka jest nieprawdopodobna! W Mice Moniki też była chyba trochę zakochana (z wzajemnością) - jak pięknie sobie zwierzaki zalegają wspólnie! Później oczarowała Fikę - teraz najwyższa pora na Ozzy'ego.

    Joasiu, tak obrazowo opisałaś pierwsze wspólne chwile kociej pary, że aż można sobie scenki jak filmik wyświetlać. :) A niebieski koci kocyk niczym wielka kraciasta plaża lub łączka do hasania. :) Ach, niech się im wzajemność przyjazna zalęgnie - tem kotom na tem kocu. :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Nowe wieści są boskie:

    Powoli zaczynają razem się bawić tą samą zabawką. Do tej pory Ozzy biegał, Shila się przyglądała i odwrotnie. Dziś nawet całowali się w...kuwecie. Ozzy korzystał, a Shila Go całowała :))

    Jak fajnieeee!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ekhm, to mi wygląda co najmniej na perwersję. ;) Chociaż, hm... Skłonna jestem przyjąć, że to napoleoński plan - przecież kot przy czynności kuwetowej w zasadzie jest totalnie unieruchomiony, więc Shila uznała, że to będzie najlepszy moment, żeby Ozzy'ego... uwieść. Ach, przebiegła jest!

      Usuń
    2. Toż samo pomyślałam:)Nie miał bidula ucieczki przed jej miłością:)

      Usuń
  21. Drogie Panie,o przepraszam męskie imię chyba też było, Drodzy Państwo, melduję, że Dzieciarnia, czyli Shila i Ozzy żyją w dość dobrych stosunkach. Śpią razem, co prawda jeszcze nie wtuleni w siebie, ale nosek w nosek w odległości 10 cm już tak; biegają po mieszkaniu i obserwują się non stop. Wczoraj razem bawili się ulubioną wędką Ozzy'ego. Chłopak jest trochę skonfundowany Jej bezpośredniością, śmiałością i niespożytą energią, ale widzę, że powoli oswaja się z myślą, że jest ktoś szybszy od Niego i bardziej rozbrykany, bo właśnie taka jest słodka trzpiotka Shila. Czasami trzepną sobie łapami przed nosem, ale sierść nie fruwa i krew się nie leje. Mam nadzieję, że to zapowiedź zacieśniania kociego porozumienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, zaskoczyła dziewuszka tego maczosa na całej linii! ;) Niech im się pogłębia ta zażyłość ku radości całej rodziny, jak sądzę, oraz naszej. :)

      Pozdrowienia i pogłaski dla Ciebie i Twoich przyległości, Joanno! :)

      Usuń
  22. Dzięki Joasiu za wspaniałe wieści. Dopiero połowa tygodnia, a już taki szalony postęp. Jak dotąd się nie pobiły, to już raczej bitew nie będzie. To naprawdę niezwykła dziewczynka ta Shila.

    OdpowiedzUsuń
  23. Piesek Moniki jest cudowny. Widać, że to psi Aniołek. Chętnie bym go pomiętosiła.

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie ma co chwalić dnia przed zachodem słońca. Jakieś dwie godziny temu nastąpił zwrot akcji. Ozzy zaczął okładać Shilę :( Gdy Ona leży na drapaku, to On krąży wokół i wydaje dźwięki niczym Reksio śpiewak, ale jak tylko kotka zejdzie na podłogę, to Ją goni, okłada łapą aż dudni i gryzie w grzbiet. Shila zaczyna się przed Nim chować ((:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to mamy zmartwienie :(

      Usuń
    2. Zdaje się, że Ozzy próbuje ustalić hierarchię w stadzie... A wydawało się, że dość gładko zaakceptował przybycie Shili. Jednak nie można jeszcze przesądzać o niepowodzeniu dokocenia. Może jeśli ona się trochę podda, to i on odpuści, i w ten sposób ustalą granice. Może Ozzy jest zazdrosny o dobrą miejscówkę na drapaku...

      Usuń
    3. Takie zwroty akcji będą się działy. One uczą się siebie i ustalają hierarchię. Shila będzie rosła, dojrzewała, cały czas będzie się zmieniać między nimi. Nie wyrokujmy niczego po paru dniach.
      Musi być dobrze!

      Usuń
  25. Gryzienie koteczki w kark, to wygląda jakby w Ozzym jeszcze hormony buzowały. Miejmy nadzieję, że z czasem mu przejdzie.

    OdpowiedzUsuń
  26. Joanno,w takim wypadku jak masz możliwość ograniczaj kontakty, tak by oba kotki mogły się spokojnie wyspać i odpocząć od siebie. Kiedy Ozzi atakuje za bardzo to odwracaj jego uwagę zabawka,czy jakimś dźwiekiem, na chwilę to go zdezorientuje i zainteresuje, ja dodatkowo mówię, głosno NIE.

    Teraz relacje między najmłodszym i tylko przyjezdnym kotkiem a domownikami są lepsze,ale początki były trudne bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  27. Joasiu, dla Ciebie i Twojej rodziny publikuję tu list, który dostałam od Moniki-dziewczyny, która znalazła Shilę. Może ktoś jeszcze przeczyta. To jest cudowna historia.

    Szagusie znalazłam przez przypadek. 18 listopada wyszłam po skończonej pracy po godz.21:00 z moją Mikochą. Zawsze o tej porze chodzimy wzdłuż ul. Legnickiej, przez Bialowieska, małego parczku... Juz trochę chodziłyśmy, a mój pies co chwilę się obracał, i obracał, ja ją wołam o ona nagle stanęła i nie chce iść. Myślę co jest. Patrzę a zza drzewa coś się wyłania. Okazało się, że to małe kocie. Podeszło bliżej Miki i przytuliło się do łapki. Zbliżyłam się do kociaka i ono na mnie spojrzało. Brudne, zaropiałe oczka, prychające. Wzięłam je delikatnie na ręce, nie stawiało oporu. Poczułam jakie ono chude. Zaczęłam szukać w telefonie kontaktów do znajomych psiarzy i kociarzy. Nie mogłam dodzwonić się do pobliskiego znanego weterynarza. Wiedziałam, że nie bardzo mogę ją u siebie zatrzymać, wynajmuje pokój z psem, a w mieszkaniu jeszcze mam innych współlokatorow. Nie mogłam jej tak zostawić, przytulilam mocno, i poszlysmy we trzy. Martwilam się, że nawet nie mam dla niej żadnego kartonu. Karton szybko ukazał się moim oczom na pobliskiej ławce i tak zadowolone wróciłyśmy do mieszkania. Oczka, nosek, uszka oczyściłam naparem z rumianku. Kocia tylko leżała na moich kolanach i grzecznie poddawała się kociemu spa :-) Wyglądała o wiele lepiej. Szybki telefon do przyjaciółki weterynarz z Obornik Śl. co mogę temu małemu kociu dać jeść. Mięska nie chciałam, żółtka roztrzepanego z ciepłą wodą też nie. Na szczęście ciepłe mleko bez laktozy okazało się zbawienne. Kocie jadło ze strzykawki. Miała zapchane całe drogi oddechowe wydzielina, co utrudniało jej przyjmowanie pokarmu. I tak umyta, najedzona, owinięta w kocyk, mruczac zasnęła w kartoniku :-) wspaniały był to widok :-)
    Nad ranem okazało się, że kocie czuję się już troszku lepiej. Wyszła z kartonu i wydawała odgłosy brzmiące jak miauczenie. Razem z Miku przygarnęłyśmy ją do łóżka. Przytuliła się do nas i tak spokojnie, słodko doczekałyśmy poranka. Rano wizyta u pobliskiego weta. Okazało się, przygarnięte kocie to kotka. Wychudzona, bo ważyła zaledwie 1,100 kg. Zaawansowany koci katar... Pani weterynarza oczyściła nosek, uszka, odpchliła itp. Z racji, że musiałam tego dnia iść na cały dzień do pracy koleżanka, poczekała z kotka w klinice, ogarnęła dla niej jedzonko, żwirek, kuwetke. I tak Szagusia pozostała z nami kilka dni. Dzielnie znosząc zabiegi przemywania oczek, noska, uszek, podawania na gardziołka leków. Pod tym względem to wspaniała kotka, która dała sobie pomóc :-) Dzięki psiarzom i kociarzom popowickim, a dokładniej Oli i p.Dorotce (od Burej) udało nam się znaleźć inny niż mój domek tymczasowy (u Pani :-) ). Ja niestety mam zmiany w pracy po 12h, a wynajmuje pokój w mieszkaniu z innymi osobami, które nie koniecznie akceptują obecność kolejnego zwierzaka.
    Bardzo chciałam ją zatrzymać, ale cieszę się, że mogłam jej pomóc, chociaż na początku :-)
    Chciałabym, aby Szagusia znalazła domek, w którym będzie kochana, tulona, miziana i jej brzuszek będzie zawsze pełny :-) to wspaniała, mądra kotka, która potrafi wprowadzić wiele ciepła i radości :-) a co najważniejsze, jest bardzo towarzyska i obecność psiaka lub innego kotka jest obowiązkowa :-)

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo wzruszająca opowieść. Myślę, że Szaga/Shila zawdzięcza Ci życie. Moniko, ściskam Cię mocno, dobra dziewczyno...
      :**

      Usuń
  28. Popłakałam się. Ta Mała miała wiele szczęścia i rozumu. Wiedziała komu ma się pokazać. Pani Moniko, Gosiu, dziękuję!!! Nasze serce skradła od pierwszej chwili. Z Ozzy'm też się dogaduje. Wczoraj obudziły się w Nim nie do końca uśpione hormony, ale po małej burzy dziś polegują zgodnie. O tym, jak bardzo chce się Ją miziać, tulić i obserwować budowanie kocich relacji, świadczy fakt, że mam zaległości w pracy. Dziś Shila waży 1,7 kg. Apetyt Jej dopisuje.

    OdpowiedzUsuń
  29. Trzymam kciuki, żeby wszystko było jak najlepiej!

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że piszesz! Pisz, komentuj, daj znak, że jesteś!
Dobrej energii nigdy za wiele. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...