Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Węgielek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Węgielek. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 kwietnia 2016

Miks

Miks wieści, a na końcu... całowanie!

Widziałam się z Kasią i Fredkiem. Piesek pięknie wygląda! Oboje pięknie wyglądają.



Kasia jest wspaniałą opiekunką. Tylko poczytajcie, co do mnie pisze:

Dzień dobry, zasiałam lekki zamęt wczoraj informacją, że Czekoladowy Fredek pokazuje swoje męskie instynkty, więc pomyślałam, że napiszę Pani, jak wygląda ogólny zarys sytuacji. :)
Fredek sam w domku radzi sobie dobrze, szaleje u mnie na łóżku, a konkretniej na narzucie. W legowisku mu trochę za gorąco, więc śpi zazwyczaj na dywanie, ale co wieczór sprawdza, czy pozwolę mu wejść do siebie do łóżka. Niestety, dla Fredka próby daremne.
Problemy mamy tak naprawdę dwa: podgryzanie po rękach (nogawki właśnie zakładanych spodni też są super. :) ) i to znaczenie, ale już w sobotę idziemy na szkolenie do pana z Dwa plus cztery, który jest psim behawiorystą i szkoleniowcem, więc pewnie nam podpowie, dlaczego Fredzio się tak zachowuje i co z tym zrobić. Tak że problemy są już w trakcie rozwiązywania.
Na co dzień dobrze sobie radzimy, Fredek przyzwyczaił się do naszego rytmu dnia. Wydaje mi się, że rzeczywiście, tak jak Pani mówiła, na pewno musiał być w domu z kimś wcześniej i nie wiem, czy nie był szkolony. Oczywiście może też być naturalnie zdolny. :) Na spacerach jak smycz mu się napina, to się zatrzymuje sam z siebie, dotrzymuje mi kroku - jak już wszystko obwącha i oznaczy (ma teraz na to fazę). Ja przyspieszam - on ze mną, zacznę lekko truchtać, a on zadowolony biegnie ze mną i zwalnia ze mną także. Wycwanił się i siada przed komendą, żeby tylko dostać smakołyk, więc trenujemy w różnych miejscach, żeby zaczął reagować na słowo, a nie na gest i miejsce.

Myślę, że jest szczęśliwym psem, coraz mniej zagubionym, a jak już rozpracujemy jego obawy, to będzie jeszcze szczęśliwszym.

Pozdrawiam serdecznie,
Kasia


Do swojego stałego domu pojechał Dieguś... 


Na razie szału być nie może. Trzeba czasu... Martyna: Jak przyjechaliśmy, to od razu zanieśliśmy go do pokoiku i po chwili otworzyliśmy klatkę,  powolutku wyszedł, ale się schował, tak że nic go nie ruszaliśmy na siłę - czekamy, aż sam się odważy. 

U weta spotkałam personel kotki Miszy (kotki niegdyś przeganianej po wsi). Misza ma fajnych psich kumpli.


Dziś był wielki dzień, bo Miszka przyszła się miziać do swojej pani! Do tej pory trzymała się jednak na dystans. Poza tym, jak to bywa u takich kotów, które zakosztowały bezdomności, Misza boi się nawet wyjść na balkon - tak ceni sobie komfort posiadania ciepłego domku!

Kluseczek jest już po szczepieniu, został też zaczipowany. Jego pani jest tak w nim zakochana, że chce cały czas siedzieć z nim w domu, nie można jej nigdzie wyciągnąć. :)


Kluś poznał inne psy w rodzinie i zaprzyjaźnił się z nimi. :)


Na fejsie ostatnio prezentowały się Miś i Lala, Węgielek i Światełka: Promyczek, Płomyczek i Słoneczko. Wszystkie urosły!  Mają się świetnie. Miło patrzeć na te cudne, kochane i zadbane kociołki.

Aruel/Węgielek pozdrawia z kolan Beaty, jak widać wyrasta z niego kocur w pełni świadomy wrażenia, jakie robi na innych.

Toffik... Dozorca pilnuje, żeby nikt nie ukradł mięsa z lodówki. :)
😍😍😍😻
Także stróżująca siostra Barca śle buziaki. :)

 Ruduś, kiedyś Promyczek, miewa się naprawdę bardzo dobrze,
Monika tak bardzo go kocha, że mąż czasami jest zazdrosny. :-)
Chodzi ze swoją panią bardzo często na ramieniu, jest wspaniały.
Z dziećmi też non stop się bawi. :-)



Jest i piękna Hanusia, tzn. Księżniczka Chinusia.

Marianek - Miś. Cudo!

I jeszcze Smerfetka - teraz Luśka (od maluśkiej).  Felek liznął Luśkę i chyba był to początek kociej przyjaźni. :)

Jak się macie? - zapytałam Magdę od Smerfetki. :)

"Naprawdę dobrze. Smerfetka jest ostrożna, ale przylepna. Kuweta już w pełni opanowana,  i to w wersji z przykrywką; korzysta z wszystkich, ale najbardziej lubi te ze żwirkiem. Właśnie śpi najedzona w swoim legowisku. Jest bardzo ciekawska i wszędzie wsadza nos. Przyzwyczaiła się do naszych hałasów, czasami troszkę się przestraszy, ale wystarczy kilka słów i jest spokojna. Z Felkiem dogadują się różnie. W nocy było jakieś szaleństwo: pokłóciły się o największe pudło i była walka o dostęp do niego. Zabrałam pudło i kłótnia się skończyła. Potem była jeszcze jedna, ale nie wiem o co, i skończyło się odseparowaniem kotów od siebie;ale w ciągu dnia było OK. Niuchanki i w najgorszym przypadku straszenie łapkami - koty się próbują, ustalają co i jak, ale jest póki co dobrze."

***

Teraz na tym blogu będzie znane stałym bywalcom... całowanie klamki u Wrocławianki, a gdy drzwi zostaną ponownie otwarte (jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem), przedstawię Wam nowych tymczasowych mieszkańców naszego domu.





No to całujcie! :))
Do poczytania!


PODPIS

piątek, 16 października 2015

Dla wielbicieli Węgielka - doskonałe wieści!

Długo maluch tu u nas nie zabawi. Właśnie zakochała się w nim pewna przemiła i zwierzolubna Beata, a że jest osobą polecaną przez naszą blogową koleżankę Opakowaną, czyli Krysię, to bardzo, bardzo się cieszę, że malutki Miałek Węgielek trafił tak dobrze.  Pokazuję więc jedne z ostatnich jego zdjęć Zza Moich Drzwi, no i niespodziankę, bo wczoraj wieczorem...

Taki mały, a już kocha drapak, 
i wie, do czego on służy.
Parę dni opieki, a sierść niczym łabędzi puch!
Znowu przytył. Jest dobrze!
Pasuje do łóżka. )
Doskonale zna przeznaczenie kuwety, 
i umie pięknie po sobie posprzątać, co wcale nie jest takie oczywiste u takich malców.
Widać, jaki maleńki - w rękach MCO.
Mieści się pod dłonią - pół kilo kota. :)
Fisia nie przestaje go uwodzić. 
Węgielek wcale się już jej nie boi.
Nie bardzo wie jednak, co można robić z takim psem.
A Fisia chciałaby go miętosić jak wcześniej Światełka. 
Malutki bardzo lubi prezent od cioci Moniki dla kociego pokoju. :)

Po zakropieniu oczek.
Kochają się coraz bardziej. 
Fika pilnuje malucha w każdej sytuacji.
Wczoraj Miałek zwiedzał nowe rejony. 



A wieczorem przywiozłam mu koleżankę. :)
Ta koleżanka, koteczka (ok. 5 tygodni), to niestety nie jego rodzeństwo. Tamtego nie udało się uratować, bo jestem pewna, że ma małe szanse przeżyć zimę. Skoro Węgielek był chory, to pewnie i to drugie kocię też. :(

Malutka jest urocza.


Przypominam o sondzie! Zagłosujcie, proszę. TUTAJ

Miłego dnia, Drodzy Czytacze. :)

PODPIS

wtorek, 13 października 2015

Uwodzenie Węgielka

Czas tak pędzi, że znów zamiast porządnego posta będzie historyjka obrazkowa. A może to będzie właśnie porządny post? :)

Muszę Wam to pokazać.

Luna napisała pod poprzednim postem:

Kochana ta Fika, taka cała dla kociaków, przepełniona miłością i ciepłem. Dobrze, że Węgielek do Ciebie trafił. Teraz ma ogromną szansę na szczęście i zdrowe życie.

Kochana ta Fika, aż słów wzruszenia brak. Zobaczcie jak uwodzi tego maluszka, jaka jest uważna na jego sygnały, jak zachęca go do zabawy, pokazuje, że jest przyjazna, jak w końcu odsuwa się, gdy granica zostaje przekroczona.



















Tu Węgielek-Koksik syknął (widać, gdy powiększyć zdjęcie).

Podczas wizyty pani wet wpisała u siebie w komputer: pacjent - Węgielek, niech więc już tak zostanie. To przecież imię tymczasowe. W swoim domu dostanie już to prawdziwe, które będzie z nim szło przez życie. 

Mam więcej zdjęć, ktoś chce?

Luna, jak Twoja Niunia po badaniu? Opowiadaj... (Już znalazłam odpowiedź. Jest TU.)

PODPIS


*********************************************

Więcej zdjęć na życzenia:



















Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...