Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Andrus. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Andrus. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 września 2013

Niesamowite! :)

Dziś już w końcu mogę sprzedać Wam kolejną dobrą nowinę! Hura! Yupi! Tralalala!!! Trójkowicze mają swoje domki. To jest niesamowita historia. Będę to wciąż powtarzać, nastawcie się na to. :)

Kochany Andrusik, cudowny kotek.
Przylepka, rezolutność, sama mądrość i oddanie. 

Jak już wiecie, Andrusik vel Czaruś znalazł dom od razu, ponieważ Li , która przyczyniła się poniekąd do znalezienia trojaczków (KLIK), zakochała się w tym maluchu. Nie dała się nawet zniechęcić moim próbom wysondowania, czy aby ta miłość jest wystarczająco mocna… Umówiłyśmy się, że zawiozę małego do Krakowa, gdzie Li mieszka, kiedy tylko ona wróci z urlopu, a przy okazji poznamy się. 

Który tam wlazł łobuziaczek?

Aha! Wiadomo. Ancymon Andrus.

Mówię ci, Baloniku, ale tam było klawo, brachu!

Potem dałam ogłoszenie o pozostałych trojaczkach. Było to w poprzednią niedzielę i wiele osób znowu mi pomogło, rozgłaszając tę wieść na lewo i prawo, czyli na FB i na blogach. :) Bardzo za to jestem tym osobom wdzięczna. Jedną z nich była Kasia – Maskotka i to u niej (znowu, bo podobnie było z Panienką Wisią) na FB przeczytał to ogłoszenie pewien zapalony kociarz i z miejsca zakochał się w kociej parce: Mannie i Baronie. Miłość od pierwszego wejrzenia naprawdę istnieje! 

Manna i Baron.

Pan Tomek napisał do mnie od razu, już w poprzednią niedzielę. 
Zamarłam, bo pytanie brzmiało:

Czy przywiezie mi je Pani do… Krakowa?

No i sami powiedzcie, czy to nie jest niesamowite!
Wszystkie kotki pojadą do Krakowa! 
Niesamowite, prawda? Szok!

Andrusik i Mannia.

Balonik.

Trójkowicze - moje kochane krakowiaki. :)

Zanim jednak podjęłam taką decyzję, szukałam rozpaczliwie kogoś, kto wykona tzw. wizytę przedadopcyjną (dlatego nie chwaliłam się Wam od razu). Kogoś w Krakowie. Pomagała mi w tym nawet Ori. Łatwo nie było, ale znalazły się dwie osoby, które mimo lęku i nerwów zgodziły się to zrobić! Ewo, Aniu, jesteście kochane, wróciłyście mi wiarę w ludzi. Potem jednak wpadłam na pomysł, że najlepszą osobą do tego zadania będzie Li, bo to i kociara z dziada pradziada (he he), i adwokat, więc odwagi i wygadania jej na pewno nie brakuje. :) Li zgodziła się natychmiast i mimo okropnego zmęczenia po długiej podróży poszła wczoraj do pana Tomka i przekonała się, że to kandydat wymarzony, idealny oraz posiada wymarzony, idealny dom z ogrodem na jednej ze spokojnych (wręcz ślepych) uliczek Krakowa. Dom jest na tej uliczce ostatni. Czy muszę coś dodawać? Tak. Muszę. TO JEST NIESAMOWITE.

Dwie doopki.

Manna i Andrus, a na fotelu...

Baron. :)


Rufi jest trochę większy od Barona, co?

Jedziemy dziś zawieźć koteczki. Będę płakać. Już płaczę. Kiedyś zrobię post o tym, jak boli mnie serce i ile to kosztuje. Boli mnie i MójCiOnego, który niesamowicie mi pomaga, wspiera mnie, a przede wszystkim jest już szalonym wielbicielem kociego rodu.

DZIĘKUJĘ RAZ JESZCZE ZA POMOC WSZYSTKIM.

Można zdjąć z blogów banerki. Zastąpcie je ogłoszeniem Abigail (KLIK). Teraz ona potrzebuje pomocy.

Trójkowicze znani już są ze swoich komputerowych umiejętności. 

Teraz udaje niewiniątko, ale wiadomo, co każda z tych szelm potrafi... (KLIK)

Tak, tak! O tobie też mowa, Baroniku!

Zostawiłam lapek na stole w kuchni. Wracam po chwili -  ratunku! Ekran do góry nogami...
Ileż się musiałam nakombinować, bo myszka też chodziła odwrotnie, żeby przywrócić normalny wygląd!
Okazało się, że trójkowicze ustawili mi ekran odwrócony. Nie wiedziałam nawet, że tak można! 

Te i resztę zdjęć opublikowałam na FB (klik), mam ich tak dużo, szkoda, żeby kurzyły się w albumach. ;) Cieszcie się nimi, kto umie, może i chce. :) 

  Niesamowite!   

PS. Zdjęcia można powiększyć, klikając na nie. 

PODPIS

piątek, 30 sierpnia 2013

Rzep


W dzisiejszej historyjce obrazkowej wykorzystałam fragment wierszyka 
"O TYM, JAK SIĘ RZEP DO PSIEGO OGONA PRZYCZEPIŁ" 
Lucyny Krzemienieckiej


Leci pies, ogonem wywija. Merdnął ogonem koło ostów - nic, dalej biegnie po prostu.

Majtnął ogonem koło szczeci - nic, dalej drogą leci.

Wreszcie merdnął ogonem ponad miedzą, gdzie rzepy siedzą.

I nagle:

- Hau, hau, wypadek się stał! Uczepił się rzep psiego ogona, trzema tuzinami zielonych haczykowatych nóżek wczepił się w Burusiowe kudełki i woła:

- Ho, ho, bardzo jestem rad, pojadę sobie na twoim ogonie w świat! 
Na twoim ogonie, jak w jakiejś karecie, pojadę sobie w podróż po świecie.

- Hau, hau, odczep się rzepie!

- A właśnie, że się nie odczepię, nie jestem kiep, nie odczepię się, jakem rzep!"

***************


PODPIS

niedziela, 25 sierpnia 2013

Baron i Manna - nie tylko dla wielbicieli Trójki :)

Od lewej: Manna i Baron.
Trzy dwuipółmiesięczne kociątka znalezione z zaawansowanym kocim katarem, kiedy miały ok. miesiąca. Niemal nie widziały już na oczka, były wygłodzone. Historia ich znalezienia jest TU (klik).

Tak wyglądały na trzeci dzień po znalezieniu. Od lewej: Baron, Manna i Andusik.
Udało się je całkowicie wyleczyć. Są absolutnie cudowne. Typowe miziaki. Wesołe, odważne, oswojone, milusińskie. Same zalety. To są kotki, które szybko adaptują się do nowych warunków, wciąż szukają towarzystwa człowieka, przymilają się, mruczą, ale przede wszystkim szaleją, aż miło patrzeć. Sama radość! Uśmiech gwarantowany od rana do wieczora. Szukają domu razem lub osobno, choć bardzo polecam wspólną adopcję. Kotki się już znają, są zaprzyjaźnione i przyniosą swojemu personelowi dwa razy więcej radości. 

Manna i Baronik.
Baron.
Zostały nazwane na cześć redaktorów z radiowej Trójki.
Czarny kocurek Andrusik vel Czaruś już ma zaklepany domek. Zostały dwa cudowne szaraczki.

Baron.
Manniusia.
Baronik.
Kociczka Manna jest jaśniejsza i większa. To ona szukała pomocy i wyszła na wiejską drogę, głośno płacząc. Jest opanowana, spokojna, grzeczna. Ma bardzo miły charakter.
Kocurek Baron (zwany Balonikiem z racji pękatego brzuszka) jest subtelny, delikatny i najbardziej wrażliwy z całego rodzeństwa. Jest też największym pieszczochem. Kiedy mruczy, wydaje dźwięki podobne do świerszcza. Jest strasznie słodki.
Koteczki są odrobaczone, odpchlone, ale czynności te trzeba będzie powtórzyć. Potem czekają je jeszcze szczepienia. Kotki są w 100% kuwetkowe i nie zdarzyła im się ani jedna wpadka. 

Baron.
Manna.
Manna.
Od samego początku nie boją się dużego psa ani dorosłych kotów.

Andrusik, Manna i Rufi.
Rufi i Baron.
Rufi i Baron
Kotki są gratką dla miłośników klasycznych pręgowanych tygrysków. Z racji ich przyjaznego charakteru są odpowiednie nawet dla osoby bez doświadczenia z kotami.

Od lewej: Baron i Manna.
Manna.
Manna.
Koteczki zostały uratowane, wypieszczone i wychuchane, dlatego zależy mi na odpowiedzialnym domu dla nich. Proszę pomyśleć, czy Państwa dom jest bezpieczny, czy ma zabezpieczony balkon, okna, czy nie leży przy ruchliwej ulicy. Wymagam podpisania umowy adopcyjnej i w niej zobowiązania do sterylizacji i kastracji kotków, kiedy osiągną odpowiedni wiek.

Rufi i trójkowicze. :)
kontakt: anka.wroclawianka@op.pl

Balonik i Mannia wyglądają jak bliźniaczki, ale można je łatwo rozpoznać, kiedy się je już zna. Kotki przebywają w domu tymczasowym we Wrocławiu. Możliwy dowóz do innego miejsca. Zapraszam. :)

PODPIS

PS. Serdecznie proszę o udostępnianie tego posta.

Zrobiłam taki banerek jak niżej, ale może ktoś zrobi lepszy?


DWA SĄ LEPSZE NIŻ JEDEN!
1. Koty, podobnie jak ludzie, w ciągu dnia potrzebują stymulacji. Amerykańskie badania pokazały, że niektóre zwierzęta pozostawiane same w domu prawie przez cały dzień mają mózgi o 25% lżejsze od tych, które żyją na ulicy.
2. W Szwajcarii w ustawie o ochronie zwierząt wprowadzono zapis zobowiązujący kupującego psa lub kota do brania dwu zamiast jednego, gdyż w naturze tych zwierząt jest posiadanie towarzystwa swojego gatunku.
3. Koty mające kompana do zabawy są lepiej społecznie przystosowane i nie sprawiają problemów behawioralnych takich jak wycofanie, gryzienie, syczenie, panika w towarzystwie obcych ludzi.
4. W mniejszym stopniu narażone są na nadwagę z braku ruchu i na choroby z tym związane.
5. Mniej się nudzą i mniej niszczą meble.
6. Jeśli spędzasz wiele godzin w pracy lub musisz wyjeżdżać na parę dni, dwa koty (lub więcej) są spokojniejsze podczas twojej nieobecności.
7. Mając dwa lub więcej kotów, masz okazję podziwiać prawdziwą społeczną naturę kotów i ich wzajemne relacje.
8. Prawdopodobieństwo zwrotu kota/kociaka z adopcji z powodu złego zachowania jest większe przy pojedynczo wyadoptowanym kocie niż przy dwóch.
9. Z towarzyszem twój kot dłużej w starszym wieku zachowa młodość i chęć do zabawy.
10. Obciążenia przy opiece nad dwoma kotami pozostają względnie takie same.
11. Drugi kot nie potrzebuje dodatkowej przestrzeni.
12. Wreszcie... DWA SĄ LEPSZE NIŻ JEDEN!

Powyższy tekst pochodzi ze strony:
http://www.przygarnijkota.pl/
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...