piątek, 24 czerwca 2016

Jolinkowo scenki - część 2, ostatnia

Dowiedziałam się od Joli z Jolinkowa, że Okruszek daje radę.


Było znowu z nim bardzo źle, ale całonocne, co dwie godziny pojenie glukozą i mocniejszy antybiotyk pomógł i tym razem. Okazało się, że to kozia mama nosiła w sobie wirus i zarażała dziecko. Teraz i ona bierze leki, a malutką trzeba od niej izolować. Wielki lament trwa. Trudny to czas dla Joli.




Ja wyraziłam już tyle zachwytu nad Jolinkowem, że wystarczy. Każdy ma inne upodobania, a moje emocjonalne zachwyty mogą wywołać u kogoś nadmierne oczekiwania, a to prosta droga do zawodu...

Oddaję głos Joli, te słowa z jej bloga wydały mi się cenne:

Tak w ogóle, jak o tym teraz myślę, to moje życie można podzielić na równe trzy etapy: do 20. roku życia mieszkałam w małym miasteczku w województwie świętokrzyskim, kolejne 20 to Kraków i dokładnie w roku 2000 - Jaworzyny. Przez 40 lat szukałam mojego miejsca na ziemi i w końcu je znalazłam, udało mi się wysiąść z tego pociągu, który wciąż przyśpieszał i gnał, i gnał. Dokąd? Po co? Ano za lepszym samochodem, modniejszym ciuchem, kosmetykiem, tym wszystkim, czym karmią nas reklamy, wmawiając nam, że bez tego nie możemy żyć, a my po prostu zaczynamy w to wierzyć. Przyśpieszamy coraz bardziej i bardziej, goniąc ten niedościgniony ideał posiadania, płacąc za to najwyższą cenę. Nie mamy czasu dla własnych dzieci, rodziny, ba, nie mamy czasu dla siebie, młodzieńcze marzenia już dawno pokryła warstwa kurzu, nasze ideały gdzieś się ulotniły, a my udajemy, że jest OK. Smutne to bardzo.
Wielkie korporacje, które wysysają z nas ostatnie krople potu, płacą, i owszem, nawet dużo, ale co z tego, skoro nie mamy ani czasu, ani siły, żeby te pieniądze wydać i powoli stajemy się zgorzkniali, starzy i smutni, siedząc przed najdroższą plazmą w skórzanym fotelu.
Nie chcę tak żyć, świadomie zrezygnowałam z wielu "dobrodziejstw" tego świata, nie mam modnych ciuchów ani nie wyjeżdżam na Kanary, i nie jeżdżę najnowszym modelem mercedesa. I wiecie co? Teraz wiem, że jest mi to zupełnie zbędne. Mam za to rosę o poranku, góry za oknem, niebo rozgwieżdżone tak, że oczy oderwać trudno, a w letnie wieczory prywatne koncerty świerszczy. Nie myślcie, że się wymądrzam i chcę Wam mówić, jak macie żyć, każdy z nas jest inny, każdy ma własny świat, ja tylko podpowiadam, żebyście czasami zatrzymali się w tym biegu i pomyśleli o sobie.
Najbardziej żal mi dzieci, które dziwią się: że po jagody do pierogów idzie się do lasu, że pierogi lepi się w domu - a nie kupuje w sklepie, a śmietanę do owych pierogów przynosi się w słoiczku od gospodyni.
Bardzo wzruszające było dla mnie to, jak chłopiec, który zjeździł pół świata, widział tyle, ile ja do końca życia nie zobaczę, siedząc w mojej wiejskiej kuchni z umorusaną buzią i rękoma zanurzonymi w cieście piernikowym, powiedział, że jest to jego najlepszy wyjazd - i czego chcieć więcej?
Wystarczyło lekko popchnąć uchylone drzwi, a za nimi czekało na mnie inne życie...
http://zawadka-jaworzyny-jolinkowo.blogspot.com/2011/02/zza-uchylonych-drzwi.html



FikiMiki niezmiennie w dobrym humorku.




Muffinka.

Pączek.

Muffina.
Lucek.
Luzak.

Nie wiem, niestety. :)
Miki buziak
z kózką. :)


Mika uwodziła Bekona, ale on wolał stanowczo Karę Moniki (Li).
Kara (Boska) to sunia już wiekowa, siwiutka na mordce o figurze (wybacz, Moniko) beczki
 na krótkich nóżkach i z wyłupiastymi oczami. Głucha na zaczepki Bekona. 


Salon.








Tatry w oddali.




Mika, nie bądź taka, daj buziaka. 
Miki buziak z moją ulubioną kózką, miłą jak kociak. :)
Nikt tu nie jest w ciąży, to najedzenie!
Mika jest psem pasterskim, idealnym do pasania kóz. Chyba musim kupić...

To Mika i Kara, o  której pisałam wyżej. No cóż, o gustach się nie dyskutuje. :)

Na nic starania Mikusi.



Pączek w raju!
Miśka w raju. ;)
Bekon, ożeń się ze mną i będziemy mieli małe Bekoniki!
Albo i bez ślubu, plisss!
Spadaj, mała, wolę dojrzałe kobiety!
Profesjonalna suszarnia Jolinkowa. Jak potem pachnie ta pościel!







Fascynacja Fiki - kurejry!

Lutek - pieszczoch nad pieszczochy. Rezydent.
Lucek.
Trzeba było wydoić mamę Okruszka, bo mała nie piła; skorzystały dziewczyny.
Ale im smakowało!
Wieczorny przegląd futerka Waldka. 
I to tyle. Wiem, wiem, że duuużo! Dziękuję Wam za miłe słowa dla Joli, po tych przykrościach, które spotkały ją, gdy zgłosiła się po Pączki (osłabione, chorowite koty, których jakoś nikt nie chciał), na pewno jest jej przyjemnie. 

Jolu, dziękujemy, czekaj na nas, zjawimy się znowu na pewno!
Okruszku, zdrowiej kochana! I ty czekaj na nas, wyściskamy cię, a Mika cię wycałuje - jak to ona. :)

PODPIS

Sonda co do imion dla Augustowiaków i Autostopowiczów następnym razem, he, he...


28 komentarzy:

  1. Piękne miejsce Jola stworzyła. Jej słowa mądre, wiele takich głosów słychać ostatnio i coraz więcej ludzi zmienia swoje życie.
    Twoje sunie, Gosiu, są bardzo towarzyskie, a Mikunia Pastereczka zalotnica jakich mało :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem oczarowana, jak znajdę więcej czasu wrócę tu !!! Pozdrawiam cieplutko i życzę dobrego weekendu <3!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Stanowczo prostestuję! Składam też moje wyrazy oburzenia!
    Moja Kara Boska nie jest żadną sunią "wiekową, siwiutką na mordce o figurze beczki
    na krótkich nóżkach i z wyłupiastymi oczami". Po pierwsze ma zaledwie 12 lat, jest żwawa, bystra i pełna życia. Po drugie-nie ma figury beczki, a jedynie zaokrąglone boczki, bo lubi jeść i spać, a kto tego nie lubi? Po trzecie-aż mną zatrzęsło-nie ma krótkich nóżek, jedynie nie ma długich. Nie sztuką mieć takie szczudła jak Mika. Wyłupiaste oczy? A miałaś Ty Kobieto okulary na nosie? A widziałaś jak oczy Kary są pełne wyrazu, oddania, mądrości i inteligencji? Bekon wiedział co robi- zamiast narzucającej mu się smarkuli Miki wybrał seksapil, mądrość i dowcip dojrzałej kobiety, co tylko dobrze o nim świadczy. I nie myśl sobie, niedługo wpadnę do Jolinkowa z Karą i prześlę Ci zdjęcie, zazdrośnico.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, masz rację, zazdroszczę Karze tego brania, bo ja równie piękna, a jakoś nic takiego mnie nie spotyka. ;)
      Piękna jest Kara Boska, piękna, ale czemu szoruje brzuchem po ziemi??? :)))))))

      Usuń
    2. Szoruje brzuchem po ziemi, bo jest nisko skanalizowana Gosiu. To przecież takie proste. Mika musi sikać z wysoka, a Kara nie musi. I kto ma lepiej? :D

      Usuń
    3. Ojtam, ja rozstrzygnę Wasz spór posiłkując się słowami nieodżałowanej Marii Czubaszek: wszystkie kobiety są piękne, tylko po niektórych tego nie widać.

      Usuń
    4. Hanuś, wsadziłaś kij we mrowisko ! ojojojoj !

      Usuń
    5. Kara ma urodę nienachalną:)

      Usuń
    6. Li, to całkiem jak ja! Kara, przybij piątkę! Po mnie nic nie widać!

      Usuń
  4. Zwierzaki i goście mają u Joli jak w raju, tylko Jola ma trochę pracy, żeby całe swoje królestwo jakoś ogarnąć. Pięknie tam.
    Cudna jest Li z obroną Kary Boskiej!

    OdpowiedzUsuń
  5. A bo się wszystko pokręciło na tym świecie... Z różnych przyczyn, o których pisać nie będę, bo część z nich wymieniła Jola, a inne każdy sam znajdzie bez wielkiego trudu, zachowujemy się wręcz nielogicznie. Zamiast otworzyć okno, by wpuścić do domu wiatr i słońce - aromatyzujemy powietrze sztucznymi zapachami; prania nie suszymy na dworze i także traktujemy je jakąś chemią, żeby ładnie pachniało. Zamiast zająć się wyciszaniem warczących środków transportu - konstruujemy coraz bardziej dźwiękoszczelne okna, a pod pozorem większej wygody produkujemy coraz to nowe rodzaje śmieci, wprowadzamy do naszego życia różne trucizny....... i można tak długo wymieniać. Długo i dużo bardziej szczegółowo. Ale nie oszukujmy się. Tylko stosunkowo niewielu może sobie pozwolić w życiu na taką zmianę, jakiej dokonała Jola. To nie jest ani takie łatwe, ani proste, ani tanie. Trzeba dużo pracy i sporo wydatków, żeby stworzyć takie miejsce, a i potem nie da się przecież usiąść na laurach i tylko kontemplować. Jednak popieram to, co Jola powiedziała; żeby zastanowić się nad swoim życiem. Pomyśleć, czy to wszystko, za czym gonimy, jest nam naprawdę potrzebne, czy czasem nie daliśmy się wkręcić w bezlitosną polityczno-konsumpcyjną maszynkę, która mieli nas na jednorodną w gruncie rzeczy miazgę...
    Rozfilozofowałam się:):):):):):) A Jolinkowo jest piękne, Jola super,a ja życzę jej i jej podopiecznym wszystkiego co najlepsze:)))
    PS. A ze zdjęć nr 49, 55 i 56 masz prawie gotowy krótki komiks, wystarczy podpisy umieścić w "dymkach":)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więcej tu takich na komiks, tylko weny brak.

      Ninko, pięknie to napisałaś. Żyjemy w takim świecie, który nie szanuje natury, który tak jak w Małym Księciu wymyśla tabletkę zaspakajającą pragnienie zamiast uczyć, że pójście do studni i picie wody jest olbrzymią przyjemnością.
      Jola żyje o wiele bliżej natury, prościej, ale ciężej. Ja bym nie dała rady.

      Usuń
  6. Ja przepraszam, że namieszałam w kwestii imion, poplątało mi się cosik z ilością dziewuszek i chłopaczków, no nie umiem liczyć, czytać ze zrozumieniem abo co...Wdrażam plan naprawczy i do Jagódki, Leszczynki, itp. dodaję chłopaczkowe imię: Trufel. Pozdrawiam serdecznie. Margolcia :-D A Jola pisze mądrze, baaardzo, ech...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że napisałaś, bo nie wiedziałam co z tym zrobić.
      Tylko jeszcze które damskie mam usunąć?

      Usuń
    2. Gosianko, to już usuń wg. własnego upodobania, takie co Ci najmniej pasuje do koncepcji. Pozdrawiam. Margolcia.

      Usuń
  7. Co tu dużo pisać, tylko jedno - ja tam chcę...
    Pozdrowienia, głaskanki, kciuki :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kiedy patrzę na piękny świat Joli, myślę także o ogromnej pracy, jaką wykonuje każdego dnia. Myślę też o zimie w górach, o której mieszczuchy wiedzą niewiele, zgoła nic. I tym bardziej Jolę podziwiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Pięknie i mądrze napisała Jola o swym wyborze życiowym.Ale nie każdy lubi i potrafi porzucić "miastowe życie" i zaszyć się w nawet najpiękniejszym miejscu "daleko od szosy". Podziwiam Jolę za to, że jakoś ogarnia to całe gospodarstwo, a na mój rozum to ma tam baaaardzo duuuzo pracy i to wcale nie lekkiej.
    Serdeczności dla Was Obu,;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo się cieszę, że Okruszku malutkiemu lepiej, i se radzi. A ja i podziwiam, i chyba zakochałam się w Joli i w Jolinkowie. Nieważna przecie płeć, ważne uczucia ! Prawdziwy Raj, i ogrom bardzo dobrej roboty !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pst!, Ewa, ja też kocham Jolę. I chyba nie masz nic przeciwko temu? :)

      PS. Gocha, Ty też, co? :P

      Usuń
    2. Ja nie mam, ale Gocha... nie wiem, cóś się nie odzywa od wczoraj. Jakby co, będziem obłaskawiać !

      Usuń
    3. E, bo ona zarobiona jest przy kuwetach - z taką gromadką to już nie są żarty. Żwirek to chyba dostarczają ciężarówką. ;)

      Usuń
    4. Jeżusiu, mam taki zgryz z tą sondą i mionami, że aż zła jestem. 16 propozycji imion dla autostopowiczów, i 26 (!) dla augustowiaków. :((

      Usuń
  11. Jolinkowo to prawdziwy raj, ale ogrom pracy w to wlozony nawet trudno sobie wyobrazic. Podziwiam Jole niezmiernie za oddanie, z jakim otacza caly zywostan i za samozaparcie na drodze która tak rozwaznie obrala. I tylko zal, ze do Jolinkowa tak daleko...
    Serdecznosci, Leciwa.

    OdpowiedzUsuń
  12. Na wsi moglabym, a nawet chcialabym zyc, ale bez tego nadmiaru roboty z tym zwiazanej. Jestem juz za stara i za wygodna.
    Ale miasta mam coraz bardziej dosyc, ludzi tez.

    OdpowiedzUsuń
  13. podziwiam Jolę! jak ona to sama ogarnia??
    piękna relacja, taka wakacyjna :) i dobrze, że Okruszek daje radę!

    OdpowiedzUsuń
  14. Może i nie masz najmodniejszych ciuchów ( czyli szmat ) i merca, ale masz coś o wiele ważniejszego dla mądrych ludzi- swoje miejsce na Ziemi, i to przepiękne miejsce:))
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Słowa dla Joli,
    Jesteś cudownym człowiekiem. Najważniejsze, że inni dostrzegają Twoją wyjątkowość, a przede wszystkim zwierzaczki.
    Pozdrawiamy Ciebie Jolu z dużą sympatią i życzymy dużo uśmiechu.
    Małgośka Michał, Megana i reszta kociaków ( 3+1)

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że piszesz! Pisz, komentuj, daj znak, że jesteś!
Dobrej energii nigdy za wiele. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...