środa, 17 lutego 2016

Spuchnięty Walenty

Pewna Małgorzata z Wrocławia (nie ja) otrzymała niezwykły prezent na walentynki. Na dodatek prezent sam się jej ofiarował! Kiedy wychodziła z mężem z domu na kolację walentynkową, na klatce schodowej spotkała kota. Kot był zaniedbany, brudny, miał chore oczy i postanowił przekazać się jej w darze. Począł ocierać się jej o nogi, przymilać, sam wszedł do windy, a potem do mieszkania, i gdyby nie kotka rezydentka (na którą on nie zwracał uwagi) pewnie by w tym mieszkaniu został... Niestety rezydentka wpadła w szał i kocur musiał spędzić noc na strychu, we wspólnej blokowej suszarni. W każdej chwili mógł go ktoś stamtąd wypuścić. 
Rano owa Małgorzata za pośrednictwem Fundacji Koci Zakątek dała ogłoszenie, na które przeglądając fejsa, wpadłam. I wpadłam. 


PILNIE SZUKAMY DOMU TYMCZASOWEGO!

Taki biedny kocurek został dzisiaj znaleziony w bramie przy ul. Strzegomskiej 274. Nie należy do nikogo z tutejszych mieszkańców. Kiciuś wszedł za panią do windy i wpakował się do mieszkania... 
Zabiedzony, mały, niewykastrowany, megamiziasty, chudy, brudny, z katarem... Na dzisiejszą noc ma nocleg w komórce, ale pilnie potrzebujemy DT, ponieważ nie może tam zostać. Wymaga wizyty u lekarza, leczenia i ciepłego kąta. Fundacja pokryje koszty leczenia weterynaryjnego.
Błagamy Was o tymczasowe schronienie dla niego.

Potem poszło już szybko. Pani Małgorzata pojechała z Walentym do lekarza, kot dostał leki i zalecenia, potem przywiozła go do mnie. 




Walenty zamieszkał w kocim pokoju. Kot okazał się sporo starszy. W ogłoszeniu było napisane, że ma ok. 7 mies., a ma pewnie z 7... lat. Jest bardzo chudy, zaniedbany, brudny, ma katar, zawalony nos, trochę ropieją mu oczy. Bardzo się zdziwiłam, patrząc na niego, że ma taką szeroką szczękę. Wieczorem ten stan się pogorszył, wymacałam, że te wielkie policzki są jakby spuchnięte, jakby wypełnione ropą! Bliższe oględziny pokazały liczne zadrapania na jego głowie, na szyi i za uszami.
Wszystko stało się jasne. Kocur jako niekastrowany stoczył bitwę z innym kocurem i jak to często bywa, jego rany zostały zakażone, zaropiały, utworzyły się olbrzymie czyraki... Walenty wygląda jak chomik!

Rany za uchem i wielki spuchnięty, wypełniony ropą polik, który aż chowa się w misce. 
Jak bardzo musiał cierpieć! W sumie musi nadal, bo takie sprawy nie goją się szybko. Gdyby nie zatroszczył się o pomoc, gdyby pani Małgorzata nie zajęła się nim... Myślę, że bez leków, antybiotyków nie przeżyłby tego.
Mimo że kot zaliczył wizytę u weterynarza, nazajutrz, czyli wczoraj, pojechałam z nim jeszcze raz do gabinetu blisko domu. Niewiele to dało. Nadal jego stan wydaje mi się niepokojący, ale kot nie ma gorączki, je, pije (chyba za dużo) i przymila się.


Oczyska.
Wąsiska.

Boli...
To były gorsze wieści, a teraz dobre, bo Walenty jest PRZEMIŁY! Łasi się, ociera, niczego się nie boi. Musiał znać psy, bo na Fikę wcale nie zwraca uwagi. Chodzi koło niej, jakby jej nie było. W domu zachowuje się, jakby tu mieszkał od zawsze. Od pierwszej sekundy zaaklimatyzowany. To spokojny, zrównoważony kot. Leży sobie na parapecie, patrzy, przysypia. U weterynarza był bardzo dzielny, mimo że bolało go nagniatanie bez końca tych spuchniętych polików. 







Kocurek chętnie, choć spokojnie, bawi się wędką, nurkuje za nią w tunelu. Wcina, aż mu się uszy trzęsą. 
Kiedy się o niego zadba, będzie piękny. Powtórzę, że ma cudowny, miły charakter. 

Teraz musi zdrowieć, jeść porządnie, musi przejść badania, a potem będzie się starał o swoją walentynkę...
Myślicie, że ją znajdzie? Ktoś zechce takiego niemłodego już kota?
Ja wiem, że on potrafi się odwdzięczyć, ale czy ktoś da mu szansę... 
Przekonamy się, kiedy wyzdrowieje.

Miłego dnia, drodzy czytacze. :)

PODPIS

Nowe zdjęcia, wybaczcie jakość, miałam złe ustawienia w aparacie. :(
Dziś Spuchnięty Walenty siedział mi na kolankach i jak mi popatrzył w oczy to normalnie aż mi się błogo zrobiło, co za Don Juan!






Najnowsze:






53 komentarze:

  1. Kochane biedactwo, jak dobrze, że jest już bezpieczny. Żałośnie wyglądają jego łapki w stosunku do tej biednej, dużej głowy:(

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękny ten Walenty,właściwie prawdziwy Valentino :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak dobrze, że przyjęłaś go pod swój dach. Wygrał Walenty los na loterii. Niech kocurek zdrowieje.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jaki to piękny kot!... I jaki jeszcze biedny...

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wątpię, że ktoś będzie chciał takiego kota. Wcale nie jest bardzo stary. Dojrzałe koty, jak dojrzali ludzie mają swoje plusy. Sama bym chciała (ale mój kot mi nie pozwoli). Rzeczywiście biedaczek wygląda jak chomik
    Ella-5

    OdpowiedzUsuń
  6. Trzymaj się, Walenty! Jak już jesteś u Gosianki, to teraz będzie tylko lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Na pewno znajdzie swoją Walentynkę :))
    Niesamowity kociamber ♥

    OdpowiedzUsuń
  8. trzymaj się, mądry chłopaku! antybiotyki niech szaleją, a ty szybciutko zdrowiej!
    domyślam się, Gosiu, że przy tak rozległej infekcji rokowania są ostrożne, więc mocno trzymamy kciuki za Walentego.
    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wieczorem jutro, albo pojutrze rano.

      Usuń
    2. Doczytałam, że wzmożone pragnienie wcale nie musi być symptomem niewydolności nerek,czy też cukrzycy, o czym najczęściej wtedy myślimy, a np. zakażenia, i to dotyczy naszego Walentego.

      Usuń
    3. Niech tak będzie, bo cukrzyca czy chore nerki to poważna sprawa i bardzo skomplikują sprawę jego powrotu do zdrowia...

      Usuń
    4. Poza tym ja nie mam odwagi do kolejnej porażki...

      Usuń
    5. Gosianko, o czym Ty mówisz? O jakiej porażce? Ratujesz koty, dajesz im szansę na lepsze życie i na życie w ogóle...
      A z tą, która czai się za progiem ostatecznie nie wygramy.Taki los wszystkich stworzeń na tym padole.

      Usuń
  9. Ależ on jest śliczny! Jedno jest pewne, ze jak już znajdzie, to trafi dobrze, bo dorosłego psa/kota zwykle biorą ludzie, którzy naprawdę chcą zwierzaka do kochania, a nie bo taki malusi/slodziusi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niech najpierw wyzdrowieje, a potem znajdzie takich ludzi. To jego plan na przyszłość. :)

      Usuń
    2. Wyzdrowieje. Bo nie ma chłopak innego wyjścia :)

      Usuń
  10. Piękny! Oby szybko znalazł ludzi dla siebie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Walus wyglada, jakby mial swinke. Bidulek.
    Mysle, ze u Ciebie szybko dojdzie do formy.

    OdpowiedzUsuń
  12. Już mu kibicuję, bo z charakteru podobny do Damowego Pana Czesia, w którym się kocham od pierwszego czytania! Pan Czesio podobnie wprowadził się do Damy!
    Powodzenia Panie Walentynie ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Biedny chomiczek :) Słodki . Uwielbiam kociska ale jak przygarnę jeszcze jakieś stworzenie to istnieje ryzyko że ja będę potrzebować domu tymczasowego

    OdpowiedzUsuń
  14. Jest sliczny ! Przykro , ze tak cierpi ale biedak i tak mial wielkie szczescie w tym nieszczesciu swoim ..
    Nie martw sie Walenty juz ci Gosia znajdzie domek porzadny , dobry i z kochajacymi cie ludzmi .
    Trzymam za twoje zdrowko kciuki !

    OdpowiedzUsuń
  15. Jaki bieduś kochany, niech leki szybko zadziałają żeby już nie cierpiał,kruszyna śliczna. Mam nadzieje,że znajdzie wspaniały dom !

    OdpowiedzUsuń
  16. Piękny Spuchnięty Walenty. Życzę mu szybkiego wyzdrowienia i domku dobrego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spuchnięty Walenty bedzie piękny, gdy już nie będzie spuchnięty. :)

      Usuń
  17. Albusiki pojechały i już masz kolejnego Walentego.Teraz spuchnięty ale jak wyzdrowieje przy Twoim boku to znajdzie ludzi do kochania.

    OdpowiedzUsuń
  18. Waluś chyba przez tę opuchliznę wygląda cokolwiek nieproporcjonalnie - łapinki jakieś takie chudziutkie... A jakie przykurzone! Ale wkrótce zapewne się doczyści na aktualnych kocykach i innych nakryciach w Twoim kocim apartamencie. ;)
    Oby jak najszybciej wyzdrowiał!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę ma krzywą mordkę... Zaraz dodam zdjęcia. Martwię się.

      Usuń
    2. Nie dziwię się, Gosiu, to zrozumiałe. Jednak miejmy nadzieję, że Waluś sobie z Twoją i wetów pomocą poradzi.

      :**

      Usuń
    3. Rzeczywiście, jakby grymas... niezadowolenia miał na pyszczku. Hm.

      Usuń
    4. Jakby spuchnięte z jeden strony bardziej.

      Usuń
    5. Rzeczywiście minkę mu wykrzywiło :( Też się martwię. A ten antybiotyk, nie powinien w zastrzyku? Wiem, najgorzej to dawać takie rady. Ale tak by się chciało, żeby już szybko zadziałał i żeby kotusiowi ulżyło.
      Trzymam kciuki
      Ella-5

      Usuń
  19. Gosiu, czy to nie jest odwrotnie czyli spuchnięte z jednej strony mniej?
    a w ogóle, to chciałam zauważyć, że Walentynek ma na sobie fantastycznie skrojony frak :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wiem, czy mnie zrozumiałaś, więc wyjaśniam - chodziło mi o to, że może z jednej strony opuchlizna się zmniejszyła.
      jak Wam minęła noc, jak kotuś się teraz czuje?

      Usuń
    2. Teraz jest na badaniach, to ważne. Czuje się bz. :(

      Usuń
    3. Mam przecieki, że kotek jest teraz na badaniu z drugą panią Małgorzatą.
      Nie czuł się jakoś nadzwyczajnie, ale noc minęła chyba spokojnie - nie licząc pożaru w okolicy.

      PS. Tempo, jak właśnie tak zrozumiałam Twój komentarz, jak piszesz. :)

      Usuń
    4. O, masz, chciałam Cię wręczyć, Gosiu. :)

      Usuń
    5. Pisałyśmy równocześnie. :)
      Joasiu, ja też tak zrozumiałam. :)
      A w nocy pod domem miałam to: http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/9411563,wroclaw-ogromny-pozar-na-terenie-abb-na-bartoszowicach,id,t.html

      Usuń
    6. I nawet nam się zeznania zgadzają. Pełna profeska. ;)

      Usuń
    7. macie tak jak ja z córką. pełna synchronizacja :)

      Usuń
    8. Dzień dobry, wpadłam zobaczyć co u Walentego. Aha, jest na badaniach..., to trzeba nadal trzymać kciuki. Bądź dzielny, kotku!

      Usuń
  20. Biduś mały, musi go boleć... Mam nadzieję, że szybko mu się polepszy...

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie nadążam ostatnio za postami, ciągle czytam pół doby później :)))
    Walenty, biedulek, wygląda przez tę opuchliznę jak zagłodzony albo ostrzyżony. Oby szybko wyzdrowiał.

    OdpowiedzUsuń
  22. Na takie infekcje trzeba czasu, jak jest ropa towiem że sa antybiotyki,które w ropie sie przemieszczaja, Keira dostawala w ten zaropialy oczodowl przed zabiegiem. Kocur piekny i slodki w tych dysproporcjach. Z całej sily trzymam kciuki, za taką wole przetrwania jak u niego.
    Co do picia to ciapek czasem po niektorych lekach mial wzmorzone picie.
    Urzekla mnie jego historia, strasznie chcę by mu się udało znaleźć bezpieczna przystań. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  23. Słodziak.. Cóż z tego że nie kociak. Czasem lepiej bo wiadomo że czortem nie jest i nie będzie. Zdrowiej przystojniaczku..

    OdpowiedzUsuń
  24. Gosiu,będzie dobrze,innej opcji nie bierzemy pod uwagę.

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że piszesz! Pisz, komentuj, daj znak, że jesteś!
Dobrej energii nigdy za wiele. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...