sobota, 20 lutego 2016

Prywatny list miłosny (nie czytać!) i publiczne zdjęcia (można oglądać!)

Wielbiciele zdjęć Fikuni i jej samej będą dziś zadowoleni! :)


Pierwsza część zdjęć:















Mon chéri Fikusia!

Pragnę wyrazić ci dziś swoją wdzięczność. To, co dla mnie uczyniłaś, jest ze wszech miar dobre, słuszne i właściwe. Przede wszystkim jednak tajemnicze! Zachodzę w głowę, jak to się stało, że o tym wiedziałaś. Nie mogę wyjść ze zdumienia nad twoją, kochanie, mądrością, a przecież jesteś tylko malutkim pieskiem. Zaczynam podejrzewać, że zanim trafiłaś do schroniska w Cieszynie, studiowałaś psychologię na jakiejś najlepszej uczelni, pewnie Sorbonie. Przecież bez tego nie nauczyłabyś się tak idealnej obsługi człowieka.
Doprecyzujmy. Nie za to jestem ci dziś niewymownie wdzięczna, że mnie świetnie wychowałaś, że nauczyłaś mnie, jak cudownie jest spać z pachnącym cieplutkim pieskiem pod kołderką, że ostatnie kąski należą się grzecznie czekającej przyjaciółce. Również nie za to, że jeśli podajesz łapeczkę, to jest okazja do ucałowania tej ślicznoty, a nie do tresury. Dziś też nie jest dzień, aby ci hołdy oddawać za twoją wielką miłość, którą mi okazujesz, gdy tylko się pojawiam, ani za to, że przeuroczo kwękasz i stękasz, gdy się ciebie mizia po delikatnym brzuszku, ani za to, że dotykanie twoich aksamitnych uszek to rozkosz, a przytulanie do ciebie jest terapią na całe zło. Nie piszę w tym liście o tym, że nie pozwalasz mi się długo smucić, że twój zimny nosek na policzku to jak czarodziejski stempelek szczęścia wymazujący smutek. Nadejdzie dzień, gdy będę pisać taki elaborat o wdzięczności za twoją postawę wobec kotków, Malutka. Przecież to niezwykłe, że do każdego z nich umiesz podejść indywidualnie, z taktem i niesamowitym wyczuciem. Każdego z nich oswajasz i czynisz swoim przyjacielem. Robisz to sama z siebie, ze swojej mądrości - albo to musi być ta Sorbona.

Druga część zdjęć. W sesji pomogła Stefania Bąbel Bąk:









Dziś dziękuję ci za szczególną nade mną opiekę. Skąd wiesz, że wybieranie oprawek do okularów to dla mnie męka, którą odwlekam już od 4 lat? Jak się domyśliłaś, że w końcu pół roku temu ciągnięta za uszy przez mamę odwiedziłam okulistę i mam w końcu nową receptę na szkła? Jak wpadłaś na to, że miesiące mijają, a ja nadal po nowe okulary nie idę, mimo że w tych starych już prawie nie widzę - tak są zniszczone? Chodzę w nich już... 10 lat! Tak nie można! Szkła są porysowane tak bardzo, że optyk nie mógł odczytać ich mocy!
Dziękuję ci, że mnie tak skutecznie przymusiłaś. Teraz już nie mam wyjścia. Teraz już pójdę do optyka. Zmodyfikowane przez ciebie oprawki... drapią, oj, drapią! Jak ci się odwdzięczę? Pojęcia nie mam. Będę się starać.

Fiśko moja, jak tam żegnano się u was na Sorbonie? Au revoir? 

No to: au revoir, mon chéri!

Twoja Ł.

PS. Masz rację: stół i krzesła też przydałoby się wymienić po 25 latach. Ile można niczego w domu nie zmieniać!

*****

Trzecia część zdjęć: 





Taką minkę robi Fiśka, gdy jej mówię:
kocham cię!









I tak żadne zdjęcie nie oddaje, jak cudna jest to piesiunia i jak maleńka, każdy, kto ją widzi na żywo, dziwi się, że ona na zdjęciach wygląda na większą.

PODPIS

To, że w tej chwili nie ma u mnie kotków tymczasowych, nie znaczy, że po pierwsze:
 zaraz ich nie będzie (a będą, będą, i to sporo), 
a po drugie, że pieniądze z Zooplusa im nie służą. 
Aż pięć biedaków jest z nich aktualnie leczonych, zjawią się u mnie, jak tylko pokój zostanie odkażony. Lampa pracuje, kuwety się moczą w chlorze, miski wyrzucone na wszelki wypadek.
Dlatego o Zooplusie pamiętajcie, prosimy o to z nową kicią, 
która już (niemal) jedzie do mnie i nie należy do wyżej wspomnianej piątki. :)


zooplus

To tylko do informacji, nie do tego, abyście się tłumaczyli, kto kupił, a kto nie.
Ja i tak tego nie mogę  sprawdzić, numerów waszych zamówień również,
więc nie podawajcie mi ich, nie ma sensu. Dzięki.

55 komentarzy:

  1. Kochana, troskliwa Fikunia. A co do Sorbony, to Ona na Sorbonie mogłaby wykładać ! Wiesz, w dużym osobniku mądrość rozłazi się po nim całym, i nie zawsze można ją od razu zauważyć, a Fikunia, jako maciupeństwo, to ma w sobie tej mądrości koncentrat, i ona z niej aż bucha :)... Moja Kajcia bardzo dba o moje książki, bardzo uważnie je czyta ! Od okładki najczęściej zaczyna. Ale najbardziej to dba o moje pracowe rysunki, niefrasobliwoe przeze mnie nie schowane :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa, jak Ty pieknie piszesz. Ten koncentrat mnie urzekl:)))

      Usuń
    2. Masz, słuszną słuszność, racjonalną rację, Ewa, to Ona na Sorbonie mogłaby wykładać! Że też mogłam pomyśleć inaczej!

      Usuń
    3. Ewo, ogromnie podoba mi się Twoja teoria rozłażenia się i koncentracji mądrości po organizmie danego osobnika. Czy ludzi też to może dotyczyć? ;)

      Usuń
  2. pięknie, Gosiu, piszesz o Fikuni :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Znaczu ze co te dwie agentki ztobily z Twoimi oprawkami???? Zdjecia Fikuni i Stefy piekne, a Fika naprawde na zdjeciach nie wyglada na taka malutka:):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślisz, że wtedy nie podziękowałabym też Stefci? No niezłe masz o mnie zdanie, nie ma co! :P

      Usuń
  4. Na Sorbonie mówią jeszcze: je t'aime mon amour! Fikunia, fajnie załatwiłaś sprawę okularów, wpadnij do mnie, co? Ja też cię kocham♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Oglądam i oglądam i ciepło mi na sercu.Ona czyli Fika we własnej osobie jest lekiem na całe zło i Twoje smutki.Rufi zrobił miejsce Fice abyś właśnie Ty ja miała.Pamiętam jak się martwiłaś jaka Fika będzie dla kotków.A Ona im matkuje jak najlepsza mama kocia.Moja Pusia na drapaku-wypoczywaku póki co siedzi.Ale przyjdzie czas pewnie że się położy.Cieszę się ze Walenty jest pod opieką dle niego najlepszą w jego chorobie.Pozdrawiam Was Wszystkich.

    .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się położy, ślij zdjęcia. Pozdrowienia, Gosiu :)

      Usuń
  6. Myślam, że można do DE zamówić od Ciebie, ale nie dostarczają 😞. A zooplus de do Polski dostarcza. Szkoda, że nie można jakoś zakompinować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i znowu Zooplus przysłonił treść posta, buuuuuu
      Edyta, nie przejmuj się, jak to się mówi wyżej doopy nie podskoczysz, jak się nie da to się nie, trudno. Pomyśl może czy nie masz jakiejś koleżanki, co robi zakupy pustym kursem. :)

      Usuń
    2. Nie zooplus tylko te tam zamazane okurary czy cuś. Wycieraczek od środka im brak:)

      Usuń
  7. Cudna Fikusia dodaje energii, tak trzymać!

    OdpowiedzUsuń
  8. Jaka ta Fikunia grzeczna, pięknie wygląda w szalu i chyba zdaje sobie z tego sprawę. A Stefania, ach Bąbelku kochany... Te oczy, te oczy... Cieszę się, że zooplus tak skutecznie działa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten szal to jawny dowód, że ona mi już w stu procentach ufa. Jeszcze niedawno ciężko było jej założyć szelki na spacer, zbliżyć się do niej z czymś w ręce był niemożliwe, a dziś? dała sobie omotać głowę szalem i zrobić zdjęcie!
      Zooplus działa, dzięki niemu 5 kotków od razu mogło pojechać do weta i na szczęście, bo część okazała się chora. Już są leczone.

      Usuń
    2. T wspaniałe, że ona tak się do Ciebie zbliżyła. A kocikom życzę dobrego zdrówka i wspaniałych domów. I czekam na wszelkie info o Walentym, strasznie nam z mężem zalazł do serducha ten chomik.

      Usuń
    3. I ja czekam, ale na razie nic nie wiem...

      Usuń
  9. Bo skonam! Już mi łzy pociekły ze wzruszenia po takim wstępie ody do Fiśki, a jak doszłam do oprawek, a potem stołu i krzeseł, to mnie głupawka ogarnęła :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam, że tylko Jolkę lubisz, a tu taka niespodzianka. :)

      Usuń
    2. Ja zawsze żywo reagujè, ale co Ci będę budyniować w komentarzach. Jeszcze kto pomyśli, że się teściowej podlizuję :p

      Usuń
    3. A cóż złego w podlizywaniu się teściowej?? Ja nie rozumiem>!!

      :P

      Usuń
  10. Poczytałam (mimo zakazu), pooglądałam (jak zawsze kilka razy) i serce mi się śmieje. A głośno śmiałam się ze zdjęć Fikuni w szaliku ;D Moja bokserka robiła masę szkód, a że szczególnie upodobała sobie drewno, to zjadła/przerobiła na wióry sporą część mebli. Wykładzinę podzieliła precyzyjnie na osnowę i wątek i na ten widok musiałam się schować w łazience, żeby nie śmiać się niewychowawczo w obecności szkodnika ;) Nie mam, niestety, dokumentacji, bo było to w czasach, kiedy w komórkach nie było jeszcze aparatów. I o ile powyższe szkody mobilizowały mnie do zmian, o tyle, myśląc aktualnie nad wymianą odrapanej przez koty kanapy, mam nieodparte wrażenie, że nowa po chwili krótszej/dłuższej może wyglądać tak samo i większego sensu to nie ma:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz jest fantastycznie z tym aparatem w telefonie. Wszystko udokumentowane. :)
      Ten szal to symbol i zwycięstwo. :)

      Usuń
    2. Dokładnie o tym pomyślałam oglądając zdjęcie. Weszłyście na wyższy poziom zaufania :)

      Usuń
    3. I zobacz jeszcze na zdjęcia, które podpisałam. Taką minkę ona robi gdy jej mówię, że ją kocham. I merda ogonkiem. Słodka moja!

      Usuń
    4. Chętnie obejrzę po raz kolejny... i kolejny :)

      Usuń
  11. Ach, te cudne oczka i słodki pyszczek :))))
    Uśmiałam się z tych pogryzionych okularów :)) 10 lat! To nawet mnie przebiłaś, Gosiu :)) Bo ja nosiłam chyba z 7-8 lat.
    Mądre są te zwierzaki :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ale ze koty obgryzajo okulary? Pies - to bym zrozumiala, ale kot?
    Zreszta, co za roznica. Wazne, ze bedo nowe bryle. :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytałam jeszcze raz co tam naskrobałam i nie ma słowa o tym, że to Stecia się do tego przyczyniła... Ona tylko robiła za tło zdjęciowe w sesji obgryzionych okularów, a wyglądała tak pięknie, że musiałam robić jej zdjęcia. No sama powiedz!

      Usuń
  13. Kochana jest Twoja Fikunia i grzeczna i czuła i mądra. Radość patrzeć na zdjęcia. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Gosiu, masz dywan w pieski :) ... wyglondajo na pieski ... albo na koniki :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Na pierwszym zdjęciu Fiśka wygląda jak Sofia Loren, albo Gina Lolobgigida :) I te brwi wyraziste :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, ona cudniejsza od ich obu razem wziętych! :)

      Usuń
  16. No, z tym owijaniem Fisi i Stefy chustką to nie wiem, nie wiem... Żeby Cię kto nie posądził o promowanie obcych kultur. Lub wręcz naprzeciwko. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ promuję, a nawet naprzeciwko. Znasz tę historię:
      tutaj>

      Usuń
    2. Nie znałam. Ale nie mogę doczytać od końca, bo "Wyczerpałeś już limit bezpłatnych artykułów w tym miesiącu". :(

      Ale i bez doczytania - niesamowite!

      Usuń
    3. Niezwykła podróż irackiego 'kota uchodźcy'. Przebył całą Europę, aby odnaleźć rodzinę w Norwegii
      look 2016-02-19
      Podziel się
      Tweetnij
      Podziel się
      Wraz z rodziną Irakijczyków uciekł z Mosulu, gdy miasto zajęli bojownicy Państwa Islamskiego. Dotarł do Turcji, a później łódką do Grecji, gdzie zgubił prawowitych właścicieli. Dzięki pomocy internautów po czterech miesiącach "kot uchodźca" odnalazł swoją rodzinę.


      Grecka wyspa Lesbos. Kot, który uciekł uchodźcom z Iraku Fot. Reunite Dias
      Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej

      Historia kota Kunkusza zaczyna się w listopadzie ubiegłego roku w Grecji. A konkretniej na wyspie Lesbos, która jest celem wielu uchodźców zmierzających przez Turcję do Europy. Syryjczycy i Irakijczycy dostają się na wyspę łódkami przemierzającymi Morze Egejskie. W listopadzie z jednej z takich łodzi wysiadła kobieta z pięciorgiem dzieci.

      Przybyli z Mosulu, trzeciego co do wielkości miasta Iraku. Zdecydowali się opuścić dom, gdy miasto zajęli bojownicy Państwa Islamskiego. W podróż zabrali ukochanego kota - charakterystyczne zwierzę z białą sierścią i żółtymi oczami. Tak razem wędrowali aż do wyspy Lesbos.

      Fot. Reunite Dias

      Gdy rodzina wysiadła z łodzi w pobliżu rybackiej wsi Skala Sykamenia, przestraszone zwierzę wyrwało się koszyka i uciekło. Wolontariusze z Lesbos zapamiętali, że kilkoro z nich pomagało Irakijczykom szukać kota, ale nigdzie go nie było. Rodzina nie chciała ruszyć dalej bez Kunkusza, aż wreszcie zmuszono ją do podróży do obozu przejściowego.

      - Byli załamani, że muszą zostawić kota. Musieli go bardzo kochać, skoro zabrali go ze sobą - wspominali później w rozmowie z mediami wolontariusze z Lesbos.

      Trzy dni po opuszczeniu wyspy przez iracką rodzinę mieszkańcy Skala Sykamenia znaleźli wygłodniałego i brudnego kota.



      Dali mu imię Dias, jak po grecku brzmi imię antycznego boga Zeusa. Dias szybko zyskał nowe imię - "kot uchodźca", bo pasował do opisu zwierzęcia, które uciekło Irakijczykom. Dwie wolontariuszki Amy Shrodes i Ashley Anderson postanowiły przygarnąć zwierzę i odnaleźć jego rodzinę.

      Tak powstała strona na Facebooka - "Zwrócić Diasa". W poszukiwania irackiej rodziny zaangażowały się 4 tysiące użytkowników Facebooka. Starali się wyśledzić trasę, którą Irakijczycy podążyli. Przygotowali ogłoszenia po arabsku. Rozpowszechniali je w sieci i w miastach, do których trafiali uchodźcy.



      Internauci zrzucili się na podróż Diasa do Berlina. Liczyli, że tam łatwiej będzie odnaleźć jego rodzinę. W styczniu zaszczepiony i wyposażony w grecki paszport dla zwierząt Dias odleciał do stolicy Niemiec. Przyjęli go kolejni wolontariusze gotowi zapewnić mu tymczasowy dom.



      W międzyczasie sprawą "kota uchodźcy" zainteresowały się zachodnie media. Mimo to poszukiwania nie przynosiły większych rezultatów. Aż wreszcie 14 lutego do autorów strony na Facebooku przyszła wiadomość z Norwegii.

      "Rodzina Diasa odnaleziona! Mamy potwierdzenie. Przysłali nam zdjęcia kota wykonane jeszcze w Iraku. Jego prawdziwe imię to Kunkusz. Kot rzeczywiście na nie reaguje. Organizujemy podróż do Norwegii" - pisały wolontariuszki z Lesbos.

      W czwartek do drzwi domu w Norwegii zapukał mężczyzna z transporterem dla kotów w ręce. Moment, gdy Irakijczycy odzyskują ukochanego kota, na wzruszającym filmie uwiecznił reporter "Guardiana". - Irakijczycy mówili, że teraz, gdy odzyskali Kunkusza, mogą rozpocząć nowe życie w nowym miejscu - relacjonuje brytyjski dziennik.

      .



      .

      - Dlaczego to zrobiliśmy? Chcieliśmy dać trochę nadziei ludziom, którzy stracili wszystko. Ta rodzina włożyła tak wiele wysiłku, aby zabrać ze sobą kota, że musiała traktować go jak członka rodziny. To byłoby nie fair, gdybyśmy nie dali im szansy go odzyskać - mówiła telewizji ABC Amy Shrodes.

      Usuń
  17. Komentarz mi po prostu WYCIEKŁ. Dokładnie. Fikunia to jest anioł w psiej skórze a jeszcze ten artykuł...

    OdpowiedzUsuń
  18. Uwielbiam Fi. Ma w sobie to coś, co bardzo przyciąga i moje serce się przy niej rozpływa :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Gosiu, ile to można napisać o miłości do zwierzaka! Można się uczyć od Ciebie:)
    Pochwal się nowymi zakupami;))

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że piszesz! Pisz, komentuj, daj znak, że jesteś!
Dobrej energii nigdy za wiele. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...