Masz wątpliwość dotyczącą poprawnej polszczyzny? Gramatyka, ortografia sprawia Ci kłopot?
To koniec Twoich problemów!
Zadaj pytanie, a Talibia Dobra Rada rozwieje mgły Twojej wątpliwości i rozproszy mroki niepewności.
Od teraz Twoje życie może być bezbłędne! Czy to nie wspaniałe?
Zapraszamy!
Ha! I teraz wiem, do czego prowadzą goopie żarty w komentarzach u GosiAnki... Pies z kulawą nogą nie zajrzy i tak oto skończy się Talibii wymandrzanie. Buuuuu!
Droga Mario, oto Twój komentarz według zasad pisowni polskiej oraz z zastosowaniem prawidłowej typografii:
Nie płacz, Jolko, nie płacz, ja zajrzałam, tylko... w tej chwili żadne pytanie nie przychodzi mi do głowy. ;)
Mam, mam! Zredaguj mój komentarz według prawideł pisowni polskiej. :)
Dodam tylko, że jeśli chodzi o interpunkcję, w wypadku napisanych przez Ciebie zdań zachodzi pewna dowolność. Pierwsze zdanie mogłoby też wyglądać np. tak:
Nie płacz, Jolko, nie płacz, ja zajrzałam. Tylko w tej chwili żadne pytanie nie przychodzi mi do głowy. ;)
A to jeszcze nie koniec opcji. :)
Dodam też, że rzeczownik Jolka potraktowałam tu bardzo formalnie, a więc zapisałam go w wołaczu, jednak jest dopuszczalne, zwłaszcza w sytuacjach mniej oficjalnych, swobodnych, stosowanie mianownika, a więc zapis, jaki wystąpił w Twoim komentarzu: Nie płacz, nie płacz, Jolka (...).
Hm, Mario, jako że jesteś pierwszą osobą, która w tej zakładce wirtualnie otarła moje łzy, chyba ufunduję jakąś nagrodę dla Ciebie. :D
Dziękuję Jolu za dogłębne wyjaśnienie . Ze skruchą przyznaje że nie należę do purystów językowych ,ta dziedzina wiedzy nigdy nie leżała w sferze moich zainteresowań . Uczestniczyłam kiedyś w wykładzie J.Miodka i nie mogłam wyjść z podziwu jak można z taką swadą mówić o języku . Dla mnie najważniejsza jest treść wypowiedzi . Mam nadzieję że nie przestałaś mnie lubić za tą wypowiedz ;) A co do nagrody to ja owszem, owszem, lubię ;)
(komentarz Marii Nowickiej - pomyłkowo skasowałam, przepraszam)
No wiesz, Mario, Talibia to tylko przezwisko (zgadnij, kto mi je nadał). ;) Gdybym miała nie lubić tych, którym się zdarzają potknięcia językowe lub tych, którym poprawność językowa nie wydaje się najważniejsza w życiu, zastrzeliłabym samą siebie.
A pan Miodek to mógłby się nazywać Jan Miodek Ze Swadą. ;)
Talibio, powiedz mi, proszę, bo mam problem i już odchodzę od zmysłów (prawie).. jeszcze parę lat temu wiedziałam, co jest poprawne, a co nie, ale teraz, skoro niemal wszyscy mówią inaczej niż myślałam, że powinni, to chyba to ja mam problem. dawniej ludziom jeszcze zdarzało się opierać NA faktach. dzisiaj niemal wszędzie słyszę, że coś jest "oparte O FAKTY, O PRZESŁANKI". minister opiera O PROJEKT, dziennikarz O DONIESIENIA.. no kurczę blade, przecież "O" to się można opierać o stół, o ścianę, ewentualnie o przystojnego szatyna (choć bardziej rozwojowo dla kobiety by było opierać się NA nim), a nie o jakieś enigmatyczne wytwory ludzkiego umysłu. Talibio, ratuj! bo mój umysł już nie ogarnia - co jest poprawne, a co nie?!
Joasiu, na pierwszy rzut oka zgodziłam się z Twoim spostrzeżeniem, ale wolałam dla pewności pogmerać tu i ówdzie. :) Spieszę więc z uspokojeniem Ciebie i Twoich zmysłów. Opieramy się na faktach, na przesłankach, ale, jak słusznie zauważasz, o stół (choć można chyba także na stole), o ścianę, o drzewo itp. Wklejam link do bardzo ciekawej strony Macieja Malinowskiego, mistrza ortografii polskiej z 1990 r., który porusza kwestię... opieractwa. ;)
uff.. znaczy nie zwariowałam sądząc, że tyle osób jest w błędzie :)) ulżyło mi! dzięki, Talibio! :) za to teraz nie wiem, czy po "znaczy" nie powinnam postawić przecinka. :)
Uprzejmie proszę o odmianę (we wszelkich możliwych przypadkach, formach, kontekstach, itp.) wyrazów: blog i post. Będę niezmiernie wdzięczna, jak już mi się rozjaśni, co ja takiego tworzę. Pozdrawiam:))))
CudARTeńko, uprzejmie przepraszam za opieszałość, ale pochłonęły mnie w ostatnim czasie całkiem innej natury wydarzenia i językowe dylematy, jakkolwiek dla mnie ważne, zeszły na dalszy plan.
Coby Cię dłużej nie trzymać w niepewności, a wręcz przyczynić się do rozjaśnienia Twoich wątpliwości... twórczych, niniejszym wreszcie odpowiadam i odmieniam:
mianownik blog / post
dopełniacz bloga (także blogu, ale jednak z tendencją ustępującą formie męskożywotnej) / posta (tu bez oboczności, gdyż forma postu jest od dawna w języku polskim zarezerwowana dla rzeczownika w znaczeniu religijnym)
celownik blogowi / postowi
biernik blog albo bloga / posta (waham się, czy forma post nie jest dopuszczalna, ale skłaniam się ku uzasadnieniu jak przy dopełniaczu - nie udało mi się znaleźć potwierdzenia tej teorii, bo słowniki nie nadążają :)
narzędnik z blogiem / z postem
miejscownik o blogu / o poście
Gdybyś chciała mocniej zgłębić temat, to polecam strony, którymi się posiłkowałam:
Bardzo proszę o informację na temat uśmiechu :) w nawiasie. Myślę, że powinno być tak: ..... (.... :)) - drugi nawias jako zamknięcie nawiasu, a pierwszy jako uśmiech. Dziękuję za odpowiedź. :)
Aleś wymyśliła! To już nie ma większych problemów w języku polskim? ;)
Teoretycznie powinno być tak, jak zaproponowałaś, ale robi się wówczas trochę zbyt... nawiasowo i sens jakby gdzieś umyka (między nawiasami). :) Ja sama, jeśli to możliwe, unikam zestawienia nawiasu z nawiasowym uśmiechem, np. stosując myślniki. Ale to moja reguła, nie badałam sprawy naukowo (czytaj: nie gmerałam w poradniach i słownikach). :)
Zresztą zauważ, że problem pojawia się wówczas, gdy ten uśmiech wstawiamy w środku zdania, a nie na końcu (czyli po kropce czy innym znaku przestankowym), a to raczej rzadsza sytuacja. Można ją chyba traktować mniej rygorystycznie. ;)
:P Różne widzę zapisy i sama nie wiem. Z kolei zapis (...:) nie bardzo mi się widzi, bo brakuje mi jednego nawiasu. Ostatnio chyba Viki fajnie się uśmiechnęła w nawiasie: (spacja ..... :) ). Pewnie, że najlepiej unikać, ale nie zawsze się da. ;)) Buźka!
W dzisiejszym poście na stronie głównej Hersylia zadała mi pytanie: Jolu, jak się pisze skrót pees od post scriptum, PS. Ps., czy może ps? A może kropki między literki trzeba wstawić?
Skrótowo odpowiedziałam pod pytaniem, ale ten językowy dylemat zasługuje na rozwinięcie. Jak się okazuje, sami językoznawcy nie są zgodni co do tego, jak zapisywać ten skrót. Sama szukając kiedyś odpowiedzi, trafiłam na stronę Poradni PWN i skorzystałam z odpowiedzi, której czytelnikowi udzielił prof. Bańko i zapisywałam skrót w jeden z zaproponowanych tam sposobów (PS bez kropek, ale z kropką oddzielającą skrót od samego dopisku). Tu link do tej wypowiedzi: http://poradnia.pwn.pl/lista.php?id=1585
Dziś jednak postanowiłam pogmerać głębiej i zajrzałam też na stronę Macieja Malinowskiego, mistrza ortografii polskiej, który bardzo skrupulatnie tłumaczy, z czym się je postscriptum (bo taki jest zapis słownikowy tego słowa, choć i na tę kwestię językoznawcy mają różne spojrzenia). :) Postscriptum (czyli dopisek do listu) pochodzi z łaciny (post scriptum) i dr Malinowski wspaniale tłumaczy wszystkie niuanse z nim związane, w tym etymologiczne i inne, których nawet nazwać nie umiem. ;) Podpowiada też, jak należy zapisywać ten skrót. I tu następuje rozbieżność z prof. Bańką, któremu zaufałam i z którego rady skorzystałam. Teraz mam dylemat i zastanawiam się, czy nie zapisywać jednak według zaleceń dr. Malinowskiego. Kochany język ojczysty! Tu link do wyczerpującego wyjaśnienia dr. Malinowskiego: http://obcyjezykpolski.strefa.pl/?md=archive&id=519 Polecam! :)
Kiedyś pisałam P.S., potem jakoś (nie wiem czemu) mi się wydawało, że to "s" musi byś jednak małe.Ale (z lenistwa) nie chciało mi się szukać poprawnej formy zapisu, choć w takich wypadkach zwykle "drążę" temat. Teraz już wiem - i dziękuję bardzo :)
Przyznam, że nipanimaju! Ja się poważnie pytam. Zdaje mi się, że kiedyś tak pisałam i było dobrze. Czasem trzeba napisać, nie wystarczy czytać... Wogle, wogle, wogle nie wiem czy to jest dopuszczalne!
No chyba zaraz się zdenerwuję, żadne wogle! Fuj! I komu niby było dobrze, jak pisałaś wogle? Bo chyba nie mnie! Nno! Przywołuję Cię, Gocha, do porządku natentychmiast!
Z tego upału mam pytanie - jak się powinno pisać: "ruiny klasztoru ojców karmelitów bosych w Zagórzu" czy też "ruiny klasztoru ojców Karmelitów Bosych w Zagórzu", a może jeszcze inaczej? Z góry dziękuję za odpowiedź:) (ja tam po swojemu ten uśmiech na końcu zdania zostawiam:)
Arteńko, pogmerałam po poradniach i wydaje mi się, że ta druga opcja. Karmelici, franciszkanie, benedyktyni - od małych liter, ale w przypadku nazwy instytucji, tutaj klasztoru, od wielkiej, czyli klasztor ojców Karmelitów Bosych. Ale pewności nie mam, przyznaję się; jeszcze chyba to pozgłębiam.
łomatkobosko!!! Gdzie ja trafiłam? Ależ ja muszę to miejsce omijać szerokim łukiem! Toż to wykańczalnia dla prawdziwej blogerki, tworzącej nowblogomowę :) ( ile błenduff ? ) :P
Talibio, ratuj, bo mi się chyba pypeć na mózgu zrobił. odruchowo i od niechcenia napisałam "usiłowywuje". potem przeczytałam, co napisałam.. "usiłowywuje"? a cóż to takiego?! no więc, patrzę i patrzę.. i im dłużej patrzę, tym bardziej nie wiem, czy to jest poprawnie, czy nie.
Tempo kochana, wiem, wiem, zaniedbałam ten zakątek. Spieszę (he, he, prawie dwa miesiące!) z odpowiedzią. Bo wiesz, od jakiegoś czasu USIŁUJĘ się dogadać z Panem Czasem i nijak mi nie wychodzi. Ale dziś w komentarzu do aktualnego posta wystraszyłaś mnie nie na żarty. Drżę.
Talibio, dziś mi się przytrafiło nie wiedzieć jak poprawnie sformułować zdanie. intuicyjnie napisałam tak: "tu znajduję kawałek świata takiego, jakim chciałabym, żeby był.", ale naprawdę nie wiem, czy to jest poprawnie. będę wdzięczna za Twoją opinię. jak by co, zaczekam. nawet dwa miesiące :)
Ha! Mam Cię, i to nie po dwóch miesiącach! Ale jestem szybka! Zdanie jest dobrze zbudowane, no i bardzo miłe, bo to o TYM MIEJSCU, czyli, ekhm, trochę tu sobie nadużyję, o naszym blogu. ;) Ale ten, no... Jakby co, czyli gdybym znów się z czymś ociągała, to pisz monity w aktualnym poście. ;)
Ja nie mam pytania, tylko z braku komentarzy zaglądam za Drzwi i do Zakładek :-) Pozdrawiam Talibię. Uwielbiam język polski, byłam nawet przez czas krótki korektorką :-)
Joasiu, wkrótce odpowiedź, bo nadal gmeram w słownikach i na forach. Choć to niby takie proste. :) Na razie, he, he, pisz z przecinkiem albo bez - Korpus języka polskiego notuje oba przypadki. ;)
Kochana Talibio, nie mam na razie żadnych pytań a na wątpliwości czuję się już za stara, więc tak tylko odzywam się do Ciebie ;)). Niemniej jednak, dobrze wiedzieć, że w razie co, nie muszę łykać kurzu ze słowników ;))) Barbara
Ha! I teraz wiem, do czego prowadzą goopie żarty w komentarzach u GosiAnki...
OdpowiedzUsuńPies z kulawą nogą nie zajrzy i tak oto skończy się Talibii wymandrzanie. Buuuuu!
Ja będę zaglądać:) Pozdrawiam sobotnio:)
UsuńNie płacz Jolka ,nie płacz ,ja zajrzałam tylko......w tej chwili rzadne pytanie nie przychodzi mi do głowy ;)
OdpowiedzUsuńMam,mam zredaguj mój komentarz , według prawideł pisowni polskiej :)
Hura! Pierwsze zadanie! I jest co robić. :)))
UsuńDroga Mario, oto Twój komentarz według zasad pisowni polskiej oraz z zastosowaniem prawidłowej typografii:
UsuńNie płacz, Jolko, nie płacz, ja zajrzałam, tylko... w tej chwili żadne pytanie nie przychodzi mi do głowy. ;)
Mam, mam! Zredaguj mój komentarz według prawideł pisowni polskiej. :)
Dodam tylko, że jeśli chodzi o interpunkcję, w wypadku napisanych przez Ciebie zdań zachodzi pewna dowolność. Pierwsze zdanie mogłoby też wyglądać np. tak:
Nie płacz, Jolko, nie płacz, ja zajrzałam. Tylko w tej chwili żadne pytanie nie przychodzi mi do głowy. ;)
A to jeszcze nie koniec opcji. :)
Dodam też, że rzeczownik Jolka potraktowałam tu bardzo formalnie, a więc zapisałam go w wołaczu, jednak jest dopuszczalne, zwłaszcza w sytuacjach mniej oficjalnych, swobodnych, stosowanie mianownika, a więc zapis, jaki wystąpił w Twoim komentarzu: Nie płacz, nie płacz, Jolka (...).
Hm, Mario, jako że jesteś pierwszą osobą, która w tej zakładce wirtualnie otarła moje łzy, chyba ufunduję jakąś nagrodę dla Ciebie. :D
Dziękuję Jolu za dogłębne wyjaśnienie . Ze skruchą przyznaje że nie należę do purystów językowych ,ta dziedzina wiedzy nigdy nie leżała w sferze moich zainteresowań . Uczestniczyłam kiedyś w wykładzie J.Miodka i nie mogłam wyjść z podziwu jak można z taką swadą mówić o języku . Dla mnie najważniejsza jest treść wypowiedzi . Mam nadzieję że nie przestałaś mnie lubić za tą wypowiedz ;)
UsuńA co do nagrody to ja owszem, owszem, lubię ;)
(komentarz Marii Nowickiej - pomyłkowo skasowałam, przepraszam)
No wiesz, Mario, Talibia to tylko przezwisko (zgadnij, kto mi je nadał). ;) Gdybym miała nie lubić tych, którym się zdarzają potknięcia językowe lub tych, którym poprawność językowa nie wydaje się najważniejsza w życiu, zastrzeliłabym samą siebie.
UsuńA pan Miodek to mógłby się nazywać Jan Miodek Ze Swadą. ;)
Talibio, powiedz mi, proszę, bo mam problem i już odchodzę od zmysłów (prawie).. jeszcze parę lat temu wiedziałam, co jest poprawne, a co nie, ale teraz, skoro niemal wszyscy mówią inaczej niż myślałam, że powinni, to chyba to ja mam problem. dawniej ludziom jeszcze zdarzało się opierać NA faktach. dzisiaj niemal wszędzie słyszę, że coś jest "oparte O FAKTY, O PRZESŁANKI". minister opiera O PROJEKT, dziennikarz O DONIESIENIA.. no kurczę blade, przecież "O" to się można opierać o stół, o ścianę, ewentualnie o przystojnego szatyna (choć bardziej rozwojowo dla kobiety by było opierać się NA nim), a nie o jakieś enigmatyczne wytwory ludzkiego umysłu.
OdpowiedzUsuńTalibio, ratuj! bo mój umysł już nie ogarnia - co jest poprawne, a co nie?!
Joasiu, na pierwszy rzut oka zgodziłam się z Twoim spostrzeżeniem, ale wolałam dla pewności pogmerać tu i ówdzie. :) Spieszę więc z uspokojeniem Ciebie i Twoich zmysłów. Opieramy się na faktach, na przesłankach, ale, jak słusznie zauważasz, o stół (choć można chyba także na stole), o ścianę, o drzewo itp.
UsuńWklejam link do bardzo ciekawej strony Macieja Malinowskiego, mistrza ortografii polskiej z 1990 r., który porusza kwestię... opieractwa. ;)
http://obcyjezykpolski.strefa.pl/?md=archive&id=29
Uściski. :)
uff.. znaczy nie zwariowałam sądząc, że tyle osób jest w błędzie :))
Usuńulżyło mi! dzięki, Talibio! :)
za to teraz nie wiem, czy po "znaczy" nie powinnam postawić przecinka. :)
Nie zaszkodziłoby go tam wcisnąć. I przed "sądząc". Ale nie bądźmy zbyt dro... ekhm, przecinkowe. ;)
UsuńNno! :))))))))))))))))))
OdpowiedzUsuńUprzejmie proszę o odmianę (we wszelkich możliwych przypadkach, formach, kontekstach, itp.) wyrazów: blog i post. Będę niezmiernie wdzięczna, jak już mi się rozjaśni, co ja takiego tworzę. Pozdrawiam:))))
OdpowiedzUsuńCudARTeńko, uprzejmie przepraszam za opieszałość, ale pochłonęły mnie w ostatnim czasie całkiem innej natury wydarzenia i językowe dylematy, jakkolwiek dla mnie ważne, zeszły na dalszy plan.
UsuńCoby Cię dłużej nie trzymać w niepewności, a wręcz przyczynić się do rozjaśnienia Twoich wątpliwości... twórczych, niniejszym wreszcie odpowiadam i odmieniam:
mianownik blog / post
dopełniacz bloga (także blogu, ale jednak z tendencją ustępującą formie męskożywotnej) / posta (tu bez oboczności, gdyż forma postu jest od dawna w języku polskim zarezerwowana dla rzeczownika w znaczeniu religijnym)
celownik blogowi / postowi
biernik blog albo bloga / posta (waham się, czy forma post nie jest dopuszczalna, ale skłaniam się ku uzasadnieniu jak przy dopełniaczu - nie udało mi się znaleźć potwierdzenia tej teorii, bo słowniki nie nadążają :)
narzędnik z blogiem / z postem
miejscownik o blogu / o poście
Gdybyś chciała mocniej zgłębić temat, to polecam strony, którymi się posiłkowałam:
http://poradnia.pwn.pl/lista.php?szukaj=blog&od=10
http://poradnia.pwn.pl/lista.php?szukaj=post+posta&kat=18
http://obcyjezykpolski.strefa.pl/?md=archive&id=244
PS. Miło mi, że zaglądasz do MOJEJ talibskiej zakładki. ;)
Bardzo dziękuję za wyjaśnienie:)
UsuńBardzo proszę o informację na temat uśmiechu :) w nawiasie.
OdpowiedzUsuńMyślę, że powinno być tak: ..... (.... :)) - drugi nawias jako zamknięcie nawiasu, a pierwszy jako uśmiech.
Dziękuję za odpowiedź. :)
Aleś wymyśliła! To już nie ma większych problemów w języku polskim? ;)
UsuńTeoretycznie powinno być tak, jak zaproponowałaś, ale robi się wówczas trochę zbyt... nawiasowo i sens jakby gdzieś umyka (między nawiasami). :) Ja sama, jeśli to możliwe, unikam zestawienia nawiasu z nawiasowym uśmiechem, np. stosując myślniki. Ale to moja reguła, nie badałam sprawy naukowo (czytaj: nie gmerałam w poradniach i słownikach). :)
Zresztą zauważ, że problem pojawia się wówczas, gdy ten uśmiech wstawiamy w środku zdania, a nie na końcu (czyli po kropce czy innym znaku przestankowym), a to raczej rzadsza sytuacja. Można ją chyba traktować mniej rygorystycznie. ;)
:P Różne widzę zapisy i sama nie wiem. Z kolei zapis (...:) nie bardzo mi się widzi, bo brakuje mi jednego nawiasu. Ostatnio chyba Viki fajnie się uśmiechnęła w nawiasie: (spacja ..... :) ).
UsuńPewnie, że najlepiej unikać, ale nie zawsze się da. ;))
Buźka!
W dzisiejszym poście na stronie głównej Hersylia zadała mi pytanie: Jolu, jak się pisze skrót pees od post scriptum, PS. Ps., czy może ps? A może kropki między literki trzeba wstawić?
OdpowiedzUsuńSkrótowo odpowiedziałam pod pytaniem, ale ten językowy dylemat zasługuje na rozwinięcie. Jak się okazuje, sami językoznawcy nie są zgodni co do tego, jak zapisywać ten skrót. Sama szukając kiedyś odpowiedzi, trafiłam na stronę Poradni PWN i skorzystałam z odpowiedzi, której czytelnikowi udzielił prof. Bańko i zapisywałam skrót w jeden z zaproponowanych tam sposobów (PS bez kropek, ale z kropką oddzielającą skrót od samego dopisku). Tu link do tej wypowiedzi: http://poradnia.pwn.pl/lista.php?id=1585
Dziś jednak postanowiłam pogmerać głębiej i zajrzałam też na stronę Macieja Malinowskiego, mistrza ortografii polskiej, który bardzo skrupulatnie tłumaczy, z czym się je postscriptum (bo taki jest zapis słownikowy tego słowa, choć i na tę kwestię językoznawcy mają różne spojrzenia). :)
Postscriptum (czyli dopisek do listu) pochodzi z łaciny (post scriptum) i dr Malinowski wspaniale tłumaczy wszystkie niuanse z nim związane, w tym etymologiczne i inne, których nawet nazwać nie umiem. ;)
Podpowiada też, jak należy zapisywać ten skrót. I tu następuje rozbieżność z prof. Bańką, któremu zaufałam i z którego rady skorzystałam. Teraz mam dylemat i zastanawiam się, czy nie zapisywać jednak według zaleceń dr. Malinowskiego. Kochany język ojczysty!
Tu link do wyczerpującego wyjaśnienia dr. Malinowskiego: http://obcyjezykpolski.strefa.pl/?md=archive&id=519
Polecam! :)
Co za wyjaśnienie! Powinnaś książkę wydać, JolkoM! :))
UsuńJa piszę tak jak mi kiedyś nakazałaś: PS.
:)
Dziękuję za linki, nieźle się można zakałapućkać :o) Też zostaję przy PS.
OdpowiedzUsuńKiedyś pisałam P.S., potem jakoś (nie wiem czemu) mi się wydawało, że to "s" musi byś jednak małe.Ale (z lenistwa) nie chciało mi się szukać poprawnej formy zapisu, choć w takich wypadkach zwykle "drążę" temat. Teraz już wiem - i dziękuję bardzo :)
OdpowiedzUsuńJolu, czy pisze się "wogle", czy trzeba "w ogóle"?
OdpowiedzUsuńEkhm, sprawdzasz moją czujność, Gosiu? W ogóle nie trzeba pisać, można tylko czytać. Czasem tak nawet znacznie lepiej wypada. ;)
UsuńPrzyznam, że nipanimaju! Ja się poważnie pytam. Zdaje mi się, że kiedyś tak pisałam i było dobrze. Czasem trzeba napisać, nie wystarczy czytać... Wogle, wogle, wogle nie wiem czy to jest dopuszczalne!
UsuńNo chyba zaraz się zdenerwuję, żadne wogle! Fuj!
UsuńI komu niby było dobrze, jak pisałaś wogle? Bo chyba nie mnie! Nno! Przywołuję Cię, Gocha, do porządku natentychmiast!
Z tego upału mam pytanie - jak się powinno pisać:
OdpowiedzUsuń"ruiny klasztoru ojców karmelitów bosych w Zagórzu" czy też "ruiny klasztoru ojców Karmelitów Bosych w Zagórzu", a może jeszcze inaczej?
Z góry dziękuję za odpowiedź:) (ja tam po swojemu ten uśmiech na końcu zdania zostawiam:)
Arteńko, pogmerałam po poradniach i wydaje mi się, że ta druga opcja. Karmelici, franciszkanie, benedyktyni - od małych liter, ale w przypadku nazwy instytucji, tutaj klasztoru, od wielkiej, czyli klasztor ojców Karmelitów Bosych. Ale pewności nie mam, przyznaję się; jeszcze chyba to pozgłębiam.
UsuńPięknie dziękuję za karmelitów w klasztorze Karmelitów:)
OdpowiedzUsuńłomatkobosko!!! Gdzie ja trafiłam?
OdpowiedzUsuńAleż ja muszę to miejsce omijać szerokim łukiem!
Toż to wykańczalnia dla prawdziwej blogerki, tworzącej nowblogomowę :)
( ile błenduff ? )
:P
Talibio, ratuj, bo mi się chyba pypeć na mózgu zrobił.
OdpowiedzUsuńodruchowo i od niechcenia napisałam "usiłowywuje". potem przeczytałam, co napisałam.. "usiłowywuje"? a cóż to takiego?!
no więc, patrzę i patrzę.. i im dłużej patrzę, tym bardziej nie wiem, czy to jest poprawnie, czy nie.
Tempo kochana, wiem, wiem, zaniedbałam ten zakątek. Spieszę (he, he, prawie dwa miesiące!) z odpowiedzią. Bo wiesz, od jakiegoś czasu USIŁUJĘ się dogadać z Panem Czasem i nijak mi nie wychodzi. Ale dziś w komentarzu do aktualnego posta wystraszyłaś mnie nie na żarty. Drżę.
OdpowiedzUsuń:**
dziękuję :)
Usuń:*
mam nowy problem. piszę o nim poniżej.
Talibio, dziś mi się przytrafiło nie wiedzieć jak poprawnie sformułować zdanie. intuicyjnie napisałam tak: "tu znajduję kawałek świata takiego, jakim chciałabym, żeby był.", ale naprawdę nie wiem, czy to jest poprawnie. będę wdzięczna za Twoją opinię.
OdpowiedzUsuńjak by co, zaczekam. nawet dwa miesiące :)
Ha! Mam Cię, i to nie po dwóch miesiącach! Ale jestem szybka!
UsuńZdanie jest dobrze zbudowane, no i bardzo miłe, bo to o TYM MIEJSCU, czyli, ekhm, trochę tu sobie nadużyję, o naszym blogu. ;)
Ale ten, no... Jakby co, czyli gdybym znów się z czymś ociągała, to pisz monity w aktualnym poście. ;)
Ja nie mam pytania, tylko z braku komentarzy zaglądam za Drzwi i do Zakładek :-) Pozdrawiam Talibię. Uwielbiam język polski, byłam nawet przez czas krótki korektorką :-)
OdpowiedzUsuńKochana Talibio, jak napisać "memłaj ile wlezie"? czy po "memłaj" powinien być przecinek?
OdpowiedzUsuńJoasiu, wkrótce odpowiedź, bo nadal gmeram w słownikach i na forach. Choć to niby takie proste. :) Na razie, he, he, pisz z przecinkiem albo bez - Korpus języka polskiego notuje oba przypadki. ;)
Usuńno właśnie! sama szukałam i nie znalazłam odpowiedzi, dlatego się udałam do Cię :)
UsuńIntuicyjnie czuję, że jednak bez przecinka. To taka krótka, potoczna wypowiedź.
UsuńKochana Talibio,
OdpowiedzUsuńnie mam na razie żadnych pytań a na wątpliwości czuję się już za stara, więc tak tylko odzywam się do Ciebie ;)). Niemniej jednak, dobrze wiedzieć, że w razie co, nie muszę łykać kurzu ze słowników ;)))
Barbara