środa, 5 września 2018

Historia sierpniowego Franciszka

Pewnego sierpniowego dnia, za sprawą pana Sławka i jego żony - Asi,  przybył Za Moje Drzwi on - zagubieniec rudzielec. Cóż się stało, że oswojony domowy kot pojawił się nagle na wrocławskim osiedlu Popowice? Dlaczego nikt go nie szukał? Kocurek błąkał się, prosił o jedzenie i był przez pewną panią dokarmiany, ale z powodu swojego miłego charakteru biedak miał bardzo pod górkę - to niebezpieczna kraina dla bezdomnych, miłych kotów, a kiedy zastałaby go zima na tej bezdomności, mogłoby być jeszcze gorzej...




Przyjechał więc z panem Sławkiem, po krótkim pobycie w klinice, gdzie został wstępnie przebadany (testy FIV, FeLV ujemne, uff) i gdzie stwierdzono braki w uzębieniu. Szybko okazało się, że rudzielec nie nadaje się do zakoconego kociego pokoju. Bardzo się biedak wkurzył widokiem brykającej na niego kociej młodzieży i trzeba było w te pędy przenosić go do kociego pokoju nr 2.





Wkrótce chłopak, w wyniku składania propozycji przez kocie ciotki na fejsie, otrzymał imiona Franciszek August - bardzo trafne i pasujące. No i zaczął się dla niego trudny czas. Siedzenie całą dobę w samotności nie jest tym, co ten cudny kot lubi najbardziej. On potrzebuje człowieka, tylko aby był, aby można się było otrzeć o nogi i wyśpiewać swoją mruczącą piosenkę, a potem aby wiedzieć, że ktoś jest obok.



Ach, jak on na mnie czekał!





Jak pięknie pokazywał swój charakter!





Niuniałam nad nim i użalałam się, bo okrutnie mi było go szkoda, że taki samotny biedaczek, a wyjścia nie było! Czasem pozwalałam, aby wparowało do niego kocie "muzyczne" rodzeństwo - Tango, Samba i Rumba, ale ich "tańce-hulańce" wkurzały go do czerwoności. Trochę jakby się ich bał, a trochę by im wlał. Ale rozrywkę przez jakąś chwilę miał, że tak do rytmu zakończę. :)





Franiu w nocy popłakiwał, serce mi pękało, więc szłam go wygłaskać - zaraz przestawał, dawał się wypieścić i znów był spokój.





Swoim zwyczajem bardzo się martwiłam, co z nim będzie. To przecież kot niemłody (5-7 lat), najpewniej po jakichś tam przejściach, z przeszłością, której nie znamy. Z jakiegoś powodu przecież stracił dom. Może jest w żałobie po swoim właścicielu, może ma jakieś złe doświadczenia... Takiemu trudniej dom znaleźć. No i ten dom to musi być ekstra. Taki, który będzie się opiekował tym kotem na dobre i złe, który go przyjmie z całym bagażem, bo nie do pomyślenia jest, aby znowu miało go coś złego spotkać. Ja, mimo że taki miły, widzę po Franku jego nadwyrężone zaufanie: np. zbyt przestrasza się gwałtowniejszego ruchu. Nic dziwnego, skoro jako domowy kot wylądował na ulicy... Ma prawo się bać.

A teraz w końcu przechodzę do sedna: wczoraj stał się cud. Ten cud!! Franek już domu nie szuka!
Aaaaaaaaaaaa! Co za historia!



To teraz czas, aby nowy dom Franka przedstawić!
Wszyscy znamy tutaj tę rodzinę i ponieważ mamy wieloletnie doświadczenia i przyjemność, aby obserwować ich miłość i odpowiedzialność, to daje pewność, że Franciszek August nie mógł lepiej trafić!

To ci ludzie dali w 2005 roku dom innemu takiemu biedakowi, co tu dom musiał zmienić z powodu alergii dziecka - czarnemu Bonusowi.

http://dzikakurawpastelowym.blogspot.com/2015/02/bonus-znaczy-premia.html

I obdarzyli go niesamowitą miłością, otoczyli opieką, zrobili wszystko, aby był szczęśliwy i był. A ludzie z nim.
Niestety Bonus chorował, a oni stoczyli ciężką i trudną walkę o jego życie. Przegraną kilka dni temu.
Piszę oczywiście o Lidce i Mieciu z http://zycieiszycie.blogspot.com/ ,
a posty Lidki o Bonusiku można znaleźć np.: TU

Domyślałam się, jak wielkim bólem była śmierć Bonusa dla jego ludzi, więc nawet przez myśl mi nie przeszło, aby proponować im innego kota. Zresztą Lidka sama pisała, że żadnego zwierzęcia mieć już nie będzie, a samo to już świadczy o wielkiej traumie... Tym bardziej oniemiałam, gdy odczytałam SMS, że ona i jej mąż myślą o Franiu, bo co to za dom bez kota...

O rany! Nie mogłam uwierzyć, to spełnienie moich snów!


Bardzo, bardzo szanuję ludzi, którzy nie zamykają się w swoim bólu, a którzy chcą, mimo niego, zrobić coś dla innego stworzenia. Rozumiem też inne postępowanie, ale jednak...



Dziś Franek spędzi ostatnią samotną noc Za Moimi Drzwiami (uff!), a jutro wieczorem znajdzie się w swoim domu - 200 km stąd. I tak to zagubieniec trafi do swojego cudnego domu. Czeka tam na niego dwoje ludzi z otwartymi, choć wciąż złamanymi sercami, mieszkanie i osiatkowany balkon, aby już nigdy nie zaginął. Wszyscy będziemy trzymać kciuki za jego aklimatyzację i ich wszystkich szczęśliwy los!

Lidko, Mieciu, dziękuję, dziękuję, DZIĘKUJĘ, i do zobaczenia jutro!
Wygląda na to, że "serce, które mnie kocha", i to razy dwa, zapisał Bonus... Frankowi.

PODPIS







33 komentarze:

  1. Hehehehehehehehe wiedziałam :)
    Jak przeczytałam wczoraj Lidki komentarz, to wiedziałam, że została ustrzelona i omotana przez Frania :)))
    Lidko fajowsko, że Bonusik ma takie superowskie Franiowe wcielenie!!!
    Będzie Wam fajnie razem :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wielką nadzieję, że tak będzie! kochana Lidka!

      Usuń
    2. Franio jest chyba trochę podobny do Bonusa - z charakteru ...
      Marija :))

      Usuń
  2. W poście powinno być kilka filmów, ale widzę, że w Firefoxie nie widzę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Chrome filmy widać.
      Gosiu data Ci się omsknęła, Bonus był u Lidki od 2015 roku a nie 2005 :)

      Usuń
  3. Niesamowite! Duże moje serduszko dla was Lidko i Mieczysłąwie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O boziu, o boziu, dławi mnie i dusi, nie mam słów podzięki, wzruszenia, wdzięczności, sama nie wiem czego jeszcze. A, radości.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ojej, nawet nie wiesz jak się moje serce ucieszyło! Lideczce i jej mężowi serdeczne podziękowania za taką decyzję, jesteście wspaniałymi ludźmi.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale się wzruszyłam! Wspaniała historia! Lidko, Mieczysławie, Franciszku Auguście - dużo szczęścia!

    OdpowiedzUsuń
  7. Wzajemnie będą swoje potłuczone serca z ran leczyć. To dobrze. Taki rudy kataplazm na bolące jestestwo dobrze robi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż musiałam wyguglać! Kataplazm (z gr. katáplasma - plaster) – rodzaj gorącego i wilgotnego okładu z woreczka wypełnionego otrębami, owsem, piaskiem, siemieniem lnianym, solą, kaszą lub rozgniecionymi ziemniakami. W dawnych czasach kataplazmy nakładano na zapalenia, szczególnie ropne, a także w przypadku kolki żółciowej lub nerkowej. :)

      Usuń
  8. Poryczałam się ze wzruszenia. Franciszku trafiasz do cudnego domu, przynieś smutnym sercom ukojenie, będzie Wam razem dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten testament to najpiękniejsza rzecz jaką ostatnio czytałam. Ktoś bardzo mądry to napisał. Gosiu jeśli można umieść to na Fb, żeby móc udostępnić. Bardzo się ciesze, że Franek ma taki dobry i mądry dom.

    OdpowiedzUsuń
  10. Och, nie wiedziałam o Bonusie, że chorował, że odszedł... Bardzo mi przykro.
    Pamiętam, jak Lidia zdecydowała się na adopcję tego kotka, jak się cieszyliśmy.
    Żal i żałoba po stracie kochanego zwierzęcia jest okropny. Ile razy i ja obiecywałam sobie nie brać więcej tych "przybłęd", bo tak boli, gdy odchodzą. Ale, no właśnie, jak żyć bez kota?!
    Lidio, Mieczysławie, Franciszku, niech Wam się wspólnie dobrze wiedzie. :)
    ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  11. Franio też smutny jest, przynajmniej na niektórych zdjęciach.
    Dziękujemy za miłe słowa, trzymajcie kciuki za nas i za Franiową aklimatyzację ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki! 💓💓💓 Mi serce na tydzień tez zamarzło ale potem jednak na widok Chessurka zabiło :)

      Usuń
  12. Czytam i płaczę. Dopiero co walczyliście o Bonusa i my wszyscy z Wami. Płakaliśmy z wami jak odszedł. Bierzecie Frania!! To jest tak piękne że aż uwierzyć nie moģę. Lidko, Mieczysławie, jesteście niesamowitymi ludźmi, ściskam Was mocno. Niech Franio będzie dla Was lekiem i pociechą, wy dla niego ludźmi na smutki <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Ale się poryczałam ze szczęścia. Lidko, jesteście wspaniali.

    OdpowiedzUsuń
  14. Lidka i Mieciu to cudowni ludzie ! Znam i podziwiam za to co teraz robią.
    Oby Franciszek ukoił ich ból. Ale na pewno się uda, przecież to Franciszek August! ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Liduś kochana, dobrze, że serca nie zamknęłaś ♥ Cudowna decyzja, cudowna wiadomość, dzięki kochana, popatrz, drugie życie ratujesz. Jesteście z Mieciem cudowni. Też ryczę z radości i wzruszenia ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  16. Lidko, Mieczysławie, cudowni z Was ludzie. Szacunek wielki. Franek - a z ciebie prawdziwy szczęściarz!

    OdpowiedzUsuń
  17. Cudna historia :-) Wszyscy chcielibyśmy uciec przed bólem tych rozstań z naszymi zwierzakami, to tak bardzo boli. Wiem, czułam, czuję. Im większy ból, tym większa odwaga, by pozwolić kolejnej istocie wejść do naszego serca. Odważne serca :-) Super GosiuAnko :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Wzruszylam sie ....to wspaniale , ze bedziecie razem .Szczesliwi .

    OdpowiedzUsuń
  19. Super kociak ten Franek. I jeszcze będzie miał domek. Supcio!

    OdpowiedzUsuń
  20. Też zajrzałam obejrzeć Lidziowego "smutasa"...;o) Teraz ma już "chłopak" z górki...;o)

    OdpowiedzUsuń
  21. Muszę podkreślić że to jest bardzo fajny blog.

    OdpowiedzUsuń

  22. 40 Funny Illustrations Proves That The World Has Changed For The Worse https://goo.gl/mE6zfU

    55 Funny Illustrations of Two Kinds Of People In The World https://goo.gl/6GbZPy

    45 Illustrations presenting the Brutal Realities of Life https://goo.gl/dmCEkW

    Funny Illustrations Of Living As a Giraffe Or a Crocodile https://goo.gl/9sZWH3

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że piszesz! Pisz, komentuj, daj znak, że jesteś!
Dobrej energii nigdy za wiele. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...