niedziela, 29 lipca 2018

Kamyk - niech mówią obrazy...


... choć nie tylko. :)

Wprowadzenie w historię Kamyka TU (cz.1 ) i  TU (cz. 2) 

Szanowni Czytacze, a nawet Ponaglacze, spieszę (że niby słowo to jest nieadekwatne, hę?) z aktualnościami. :)

Otóż Kamyk ma się świetnie. Początkowo ograniczony przestrzennie do obszaru niewielkiej łazienki, żeby mu nasze kocie towarzystwo nie doskwierało, został przeze mnie oswobodzony już po dwóch dniach. Piszczał bowiem notorycznie, niczym na owym przydrożnym kamieniu, na którym się eksponował ponad tydzień temu - najprawdopodobniej wyłącznie w celach podstępnie osaczających mnie, uległą kotomaniaczkę. Ale tym razem zapewne nie piszczał z głodu i z zagubienia - podejrzewam, że zdecydowanie brakowało mu towarzystwa i przestrzeni. Wyszedłszy, natknął się oczywiście niemal natychmiast na któregoś rezydenta-sierściaka. Zresztą już tego dnia, gdy go przywiozłam, niektóre osobniki go zaobserwowały, obrzuciły sykami i prychami oraz czmychnęły czym prędzej, bo to przecież jakiś obcy przybył i strach! Tylko Lecha bezzwłocznie podjęła próbę zaprzyjaźnienia się z kotkiem, a nawet zawłaszczenia go sobie jako ewentualnego dzidziusia, próbując chwycić za kark w celach zapewne podróżnych w kierunku jej kosza-legowiska. W obawie o wystraszonego jeszcze wtedy koteczka udaremniłam jej plany, a nasze psicho już więcej nie powtarzało tego manewru. Może dlatego, że gdy Kamyk wylazł z odosobnienia, natychmiastowo podjął odważną eksplorację przestrzeni, w tym szalone biegi, skoki i inne badawcze przedsięwzięcia i w zasadzie był nieuchwytny. W tym dosłownie. :)


Od tamtej pory łazi po całym domu, przy czym umiejętnie schodzi z drogi co bardziej hardym rezydentom, jednocześnie nie ustając w próbach zadzierzgnięcia głębszych przyjaźni z tymi bardziej pokojowo nastawionymi, jak Śliwka czy Kita. Ku naszemu wielkiemu zdziwieniu zaprzyjaźnił się już z najbardziej tchórzliwym z naszych kotów, czyli z Bazylem. Kamyk ma najwyraźniej jakąś intuicyjną umiejętność wyjścia naprzeciw, zarazem z zachowaniem odpowiedniego dystansu; nie jest zbyt nachalny, ale i nie okazuje nadmiernego strachu.
Nauczył się już nie połykać suchego pokarmu, tylko grzecznie gryźć chrupeczki, ale i tak najbardziej domaga się pasztecików, smakosz jeden.
Od pierwszego dnia bezproblemowo korzysta z kociej toalety - początkowo swojej łazienkowej, prowizorycznej, poprzez pozostałe, odkryte po wyjściu z łazienkowego aresztu.
Wyleguje się już ostentacyjnie na kanapie w sralonie*, oraz na tamtejszych fotelach, a w nocy sypia w łóżku Igora (wiadomo, niedaleko pada jabłko od jabłoni, więc jestem pewna, że ile bym kotów nie sprowadziła do domu, to synuś każdego przygarnie do swojego łózia).

Próbowałam usilnie, naprawdę usilnie, obfotografować delikwenta, aby móc go Wam przedstawić -  w jak najlepszym świetle zresztą - także po to, by łatwiej było znaleźć mu docelowy dom i opiekunów, ale, uwierzcie mi, nie było to proste zadanie. To zwierzątko bije rekordy ruchliwości, a robienie mu zdjęć, gdy śpi, mija się z celem, bo nie chciałabym swojej relacji przesłodzić. ;)
Dziś się zawzięłam i uskuteczniłam sesję zdjęciową. Cóż z tego, skoro akurat słońca było niewiele i zdjęcia, zwłaszcza te w ruchu, wyszły bardzo mizernie. Ale co mi tam, pokażę je Wam. Może takie "zamglone" podziałają jeszcze bardziej na Waszą wyobraźnię i zauroczą jeszcze mocniej (ale jestem przebiegła!).

A zatem niech mówią obrazy






 Ty, Lecha, pomachaj jeszcze trochę 
tym wiatrakiem wystającym z Twojego zadowia. 

 Mina proszalna - najsmutniejszy kot świata.

 A tu jakże odmienny nastrój koteczka. :]

Ekhm, świństwem do góry...

 i do dołu. ;)

Podsypiający, bo nuda, dłużyzny...

Uroda i wdzięk!

Urok i słodycz!


I to by było na tyle. 
Dopowiem Wam jeszcze nieco skrótowo i na razie tajemniczo, że niewykluczone, iż Kamyczek ma już dom.

Miłej niedzieli!

JolkaM 

* Nie poprawiać! ;)

JM

40 komentarzy:

  1. cudownie, że chyba ma już dom. Lubie czytać dobrze kończące się historie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też! :) Lubię też miewać takie historie. :)

      Usuń
  2. No, teraz to trochę więcej go widać :)
    Z tego co wiem, to w kwestii domu pewne propozycje już padły - zatem trzymam kciuki ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, ale tylko trochę więcej. Jest niesamowicie ruchliwy - błyskawica!

      Propozycje są - żeby tylko się nam (mnie i Kamykowi) nie przewróciło w głowach. ;)

      Usuń
  3. Zatem trzymam i niech sie spelni.

    OdpowiedzUsuń
  4. Co komu pisane........? ;))
    Barbara

    OdpowiedzUsuń
  5. Uroczy Kamyk zmiękczający serce. Oby mu się udało z domem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Ewuniu, niech mu się przydarzy jak najlepiej. To cudowny koteczek.

      :*

      Usuń
  6. Omatulu, co za ślicznota. I co tu więcej rzec?

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiesz ty co JolkoM, że może bym Ci tak życzyła, żeby co najmniej raz na miesiąc przypałętał się do Ciebie jakiś zwierz, to tak pół żartem, bo wiesz lubię Ciebie czytać :)
    Niech słoodycz znajdzie dom, cobyś nie zbankrutowała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga Mario, spieszę donieść, że mam w zanadrzu cosik jeszcze, ale to będą już historie dotyczące zwierzaków nie do oddania.

      Ściskam Cię mocno!

      Usuń
    2. Też ściskam i czekam na następne wpisy :)

      Usuń
  8. To będzie piękny kotek w typie Ptyśki, która jest przeurocza, bierzcie ludziska to cudeńko, bo drugiego Kamyczka z taką historią nie będzie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. He, he, historia jak malowanie. ;) Kamyczek też! :)

      Usuń
  9. :D... jaki piękny kot i jaka fajna opowieść! :D Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Lusi! Trzymaj, trzymaj...

      :*

      Usuń
  10. Cudowny Kamyczek. Słodziak. :) ma takie śliczne umaszczenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, w zasadzie takie zwyklaste, ale przeuroczo się w nim prezentuje ten maluszek. :)

      Usuń
  11. Śliczna malota. Trzymam kciuki, niech się poszczęści Kamyczkowi.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ślicznota 💗 mam nadzieję, że dom już z niecierpliwością na niego czeka ☺️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Lidio, padły już pewne propozycje... O czym wkrótce.

      Usuń
  13. Odpowiedzi
    1. Wiesz, to nie jest jakaś nadmierna puchatość, to są krótkie włoski, ale jeszcze takie... niemowlęce, dosyć puchate rzeczywiście.

      Usuń
  14. Śliczności pręgowane ��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, pręgowatości są to przeurocze! :)

      Usuń
  15. Co tam, że śliczny, luuuuuuuuuuuuuudzie, ten kot to OSOBOWOŚĆ!
    Niech ma wspaniały dom!
    Galia Anonimia

    OdpowiedzUsuń
  16. Śliczny mały kociak. U mnie też zawsze tak rozmazane zdjęcia wychodzą jak kociak szaleje.

    OdpowiedzUsuń
  17. Jolu,Małgosiu-takie cudo:) https://www.youtube.com/watch?time_continue=2&v=zDrPAx0tc4o Mam nadzieję,że się dobrze wkleiło:)Pozdrawiam gorąco-40 stopni:)

    OdpowiedzUsuń
  18. etat-na-milosc.blogspot.com zapraszam do mnie

    OdpowiedzUsuń
  19. I like your blog,I sincerely hope that your blog a rapid increase in
    traffic density,which help promote your blog and we hope that your blog is being updated.
    สล็อตออนไลน์

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że piszesz! Pisz, komentuj, daj znak, że jesteś!
Dobrej energii nigdy za wiele. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...