czwartek, 22 lutego 2018

O łapce Bonifacego


Bonifacy
Wczoraj wraz z dr wet. Katarzyną Dulik, która leczyła do tej pory Bonifacego, z czasów gdy jeszcze zwany był głównie Tatuśkiem, pojechałyśmy na konsultację do pana dr. Jakuba Nicponia - ortopedy i chirurga
Dr Kasia dobrze zna kocura i jego całą historię. Wie o nim wszystko. Przez wiele miesięcy (w sumie półtora roku) próbowała mu tę łapę ratować. Bonifacy miał intensywnie leczoną ranę, która mu się, z racji ciągłego w tym miejscu ocierania, zrobiła na nadgarstku. Oczywiście były wymazy, celowane leczenie odpowiednimi antybiotykami i naświetlanie rany biotronem. Historia choroby kota ma kilkanaście stron! 
Liczba zastrzyków, jakie przyjął ten kot, jest nie do zliczenia. Ostatnio brał dwa dziennie. Był niedawno czas, gdy pani doktor usztywniła kotu nadgarstek specjalną siatką, która tworzy coś w rodzaju rusztowania - gipsu i ma za zadanie symulować sytuację, gdyby wykonano takie usztywnienie chirurgicznie - artodezę, aby kot mógł się na nadgarstku podpierać. W tym "rusztowaniu" Bonifacy miał zrobioną dziurkę na ranę, by mogła oddychać i aby można było ją dezynfekować. Miał to kilka tygodni. Nic to nie dało. Paluszki nadal pozostały podkurczone do wewnątrz, bez czucia, nadgarstek nie pracował ani trochę, rana się nie goiła. Ile tak można? Ile miesięcy (lat?) kot może być kłuty? Ile miesięcy trzeba leczyć żywą ranę, w której jest cały bakteryjny "syf"  - gronkowce, paciorkowce i sama nie chcę wiedzieć co jeszcze. Łapa kota jest już uschniętą gałązką, mięśnie praktycznie zaniknęły. Kocurek jej wcale nie używa, unosi ją do góry, porusza się na trzech, gdy trafia na jakąś przeszkodę (poduszka na parapecie), zahacza tą bezwładną łapką. Pan dr Jakub Nicpoń nie miał wątpliwości, że amputacja jest tu jedyną drogą. 




Nie, ja nie marzę o tym, żeby ją mu zrobić.
Tak, boję się jego cierpienia, rekonwalescencji, tego, czy się uda.
Tak, zrobiłabym wszystko inne, gdyby to miało sens.
Nie, nie chodzi o mój czas/pieniądze/wysiłek/(tu wstaw, co uważasz jeszcze za stosowne).
Chodzi o kota, o realną pomoc dla niego.
Jeśli tak trzeba, to nie ma z tym dyskusji.
To, co ma być zrobione, ma być dla niego dobre - to podstawa.




Chciałam dopisać coś jeszcze, ale stwierdziłam, że to już wszystko, co mam do napisania na ten temat. 
A może jednak jeszcze jedno zdanie.
Tak, dla spokoju sumienia pojedziemy na jeszcze jedną konsultację.



Edit 23.02.18, godz. 12:00:
Jesteśmy po konsultacji u jednego z polecanych mi (a polecono mi ich kilku) weterynarzy. Wybrałam go ponieważ mam duże zaufanie do osoby polecającej, a poza tym nie musiałam jakoś specjalnie się umawiać na wizytę i mogłam to załatwić od razu, dzisiaj. 
Byliśmy u dr Krzysztofa Biołego. Diagnoza została potwierdzona. Łapka nie działa jak powinna, choć RTG nie wykazało złamań, to nadgarstek jest usztywniony, nie pracuje. To, oczywiście żadna nowość, wszystko to wiedzieliśmy wcześniej. Pan doktor również nie ma wątpliwości, że jedyną, słuszną decyzją jest amputacja tej łapki. Na tym zamykam w swojej głowie wszelkie wątpliwości. W środę zabieg. Przykre, ale na szczęście to jedna z czterech nóg, na szczęście przednia - to ciut lepiej, kot i tak od dawna chodzi na trzech, a uporczywe i permanentne dalsze leczenie rany jest tylko dręczeniem go.

PODPIS

25 komentarzy:

  1. trzymamy wszystkie łapy za dobrą (cokolwiek to znaczy) diagnozę i lepsze życie dla Bonifacego

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja myślę że to dobra decyzja. Niestety tak trzeba postąpić dla dobra kotka :(
    Pozdrawiam Karolina

    OdpowiedzUsuń
  3. Gosiu , nigdy nie podejrzewałabym Ciebie o to, że nie sprawdzisz wszystkich możliwości , żeby uratować Bonifacemu łapkę. Miałam wprawdzie nadzieję, że ...może nie jest tak źle. Twój wpis wyjaśnia wszystko. Zrobiłaś wszystko, a nawet więcej,co było możliwe. On już zapomniał, że ma tę łapkę,która Mu tylko (przepraszam) przeszkadza. Po amputacji pozbędzie się bólu. To jest Kotek zaprawiony w bojach. Da radę :) Życzę Tobie i Bonifacemu, żeby wszystko się udało. Pozdrawiam i dziękuję .

    OdpowiedzUsuń
  4. To dobra decyzja, ile ma biedak dluzej znoscic cierpienie, strach.

    OdpowiedzUsuń
  5. Gosiu Wiem,że podejmiesz najlepszą decyzje,najlapszą dla Bonifacego.Myślę o Was i trzymam kciuki.Na filmiku widać,że chodzi na tych trzech łapkach doskonale.

    OdpowiedzUsuń
  6. Barbara Rylokowska22 lutego 2018 22:19:00 CET

    Tylko amputacja przywróci mu radość życia .zniknie ból a on zacznie się poruszać na trzech ,bo i tak do tej pory tak robi .tylko ,ze na tych trzech będzie chodził bez obciążenia ,tego dotychczasowego Gosiu .czynisz słusznie ☺☺☺

    OdpowiedzUsuń
  7. Wszyscy chcieliby happy endu, Tatko wyrwany z ciemnicy, zajęła się nim sama Gosianka i na naszych oczach stajnie się kolejny cud. Szkoda, że nie zawsze tak się da.
    Nam łatwo z drugiej strony kompa przesyłać Tatce Bonifacemu caułski, pozdrowienia i takie tam, ale to Gosianka co dzień patrzy na jego cierpienie, robi opatrunki, zastrzyki...
    Tatko nie jest bezdomniakiem, którym teraz zajęła się dobra dusza, jest bezskutecznie LECZONY od wielu miesięcy, o konieczności amputacji nie decyduje czyjeś widzimisię, lecz kolejni weterynarze, w tym świetny chirurg, uznany specjalista.
    Więc na pewno Gosianka podejmie najlepszą dla Bonifacka decyzję. Howgh!
    Galia Anonimia

    OdpowiedzUsuń
  8. Gosiu, wiem ile kosztuje Cię ta decyzja. Będzie tylko lepiej, bez bólu. Pomyśl o Pomponie, którego Ci podesłałam, bardzo dobrze sobie radził, znalazł wspaniałych ludzi, którzy go adoptowali i dali miłość, bo był kotkiem bezdomnym. Trzymam kciuki.

    OdpowiedzUsuń
  9. Najwyzszy czas,żeby skonczyło się cierpienie kotka,jak i tak długotrwałe leczenie,bo przecież te zastrzyki też nie są obojetne dla organizmu,a kotek moze byc wycofany równiez i z tego powodu.Cierpi, łapka mu przeszkadza. Nie mam wątpliwości o słusznosci amputacji,wyczerpująco tu opoisalaś całą historię,diagnoza potwierdzona przez 2 weterynarzy w tym specjalisty.nawet się dziwię,że przez pół roku pani dr. nie zdecydowała się na zabieg,skoro leczenie nie przynosiło rezultatu. Teraz Małgosiu trzymamy mocno kciuki za Ciebie i za Bonifacego i za zabieg,zeby wszystko poszlo bez komplikacji,i zeby kotek mógł odzyć po tych wszystkich perypetiach,a juz dopelneiniem byłby kotś wspaniały,kto na stałe dałby dom kocurkowi,by jak najszybciej mógł poczuć się u siebie .

    OdpowiedzUsuń
  10. Gosiu, Ty najlepiej wiesz, ile jest takich "biedaków" bez łapki, bez oka, a nawet, co wiem na swoim przykładzie sprzed kilku lat, bez żuchwy. Także okaleczonych czy ułomnych w inny sposób. A jednak one sobie świetnie radzą, przystosowują się i żyją pełnią życia i radośnie. Trzeba im dać szansę, zabierając im przyczynę bólu - czasem jest to... łapka.
    Ściskamy kciukasy, żeby wszystko poszło dobrze.
    I całujemy oraz obgłaskujemy. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jakoś mi bardziej Tatulo pasował, ale Bonifacy też. Trzymam kciuki, uważam, że da sobie radę na trzech łapkach, już niejeden kotek tak ma. Będzie dobrze i to na pewno dobra decyzja. Och, jaki on piękny!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  12. Gosiu, myślę, że część komentatorów tak emocjonalnie podchodzących do kwestii amputacji łapki Bonifacego popełnia błąd oceniając sytuację wg ludzkiej miary. kot na trzech łapkach doskonale sobie radzi. jasne, że lepiej by było uniknąć amputacji, ale skoro wszystkie możliwości leczenia zostały wyczerpane, skoro chora łapka jest tylko bolesnym balastem, a całkiem realnym powikłaniem jej zakażenia jest sepsa, to już naprawdę nie ma na co czekać. mocno trzymam kciuki za pomyślny przebieg operacji i rekonwalescencji Bonifacego. serdecznie pozdrawiam, kochana!

    OdpowiedzUsuń
  13. Gosiu, to Ty się kotkiem opiekujesz, robisz mu zastrzyki, zmieniasz opatrunki, karmisz go i widzisz go codziennie. Poza tym masz nie tylko wielkie serce, ale jesteś osobą bardzo mądrą. To Ty i lekarze możecie decydować, co dalej z łapką. Tylko Wy. Nie my. Ściskam Cię, kochana.

    OdpowiedzUsuń
  14. Smutne, że to ostateczna decyzja, choć gdy obserwuję zwierzęta po amputacji, to zauważam też tkwiącą w nich siłę, która umożliwia im dalsze dobre życie, jakby nie spotkało ich nic, co zakłóca spokojną egzystencję.
    Dużo zdrowia dla kotka! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Czasem musimy podejmować te trudne decyzje. Trzeba się z tym liczyć, gdy w grę wchodzi opieka nad drugą istotą i nikt nie ma prawa, by nas z tego rozliczać, jeśli tylko robimy, co w naszej mocy.
    Nie tak dawno temu sama się zetknęłam z czymś tak bolesnym.
    Życzę dużo siły!

    OdpowiedzUsuń
  16. Slusznie, nieslusznie, jak latwo jest oceniac innyh gdy samemu sie nie jest w danym polozeniu...
    Gosiu, cokolwiek zrobisz to i tak zrobisz najlepiej jak tylko potrafisz, bo Ty oddajesz cala dusze i serce temu czemu sie poswiecasz. To jest bezcenne, tego sie nie da kupic za zadne pieniadze. Nie musisz sie tlumaczyc, dlaczego i po co. Ratujesz temu kotu zycie ♥

    OdpowiedzUsuń
  17. Prawdziwe życie. Kto opiekuje się zwierzętami ten wie, że niejednokrotnie trzeba podejmować właśnie takie trudne decyzje, a wszystko po to, aby dać im szansę na lepsze życie, a najczęściej na życie w ogóle. Tatulek Bonifacy już wystarczająco dużo się nacierpiał, niech cieszy się teraz życiem bez bólu i strachu.
    Gosianko ♥

    OdpowiedzUsuń
  18. Będzie dobrze - kot jest młody i ogólnie zdrowy, a rana na łapie to tylko droga kolejnych infekcji. Pozbiera się szybciej niż nam się wydaje. Jojo nie tylko nie ma łapy ale ma też połamaną i źle zrośniętą miednicę i co, i nic, żyje i ma się dobrze, a ma już ok 10 lat, od wypadku minęła jakieś pięć. Jak wiesz, jestem przeciwna uporczywym terapiom, których zwierze nie rozumie. Amputacja jest uzasadniona w całej rozciągłości!

    OdpowiedzUsuń
  19. Myślę że to dobra decyzja. Trzyma mocno kciuki za udany zabieg i szybką oraz lekką rekonwalescencję.

    OdpowiedzUsuń
  20. Mój wet zawsze mówi, ze są granice leczenia zwierzaka, dodam od razu ze nie chodzi o finansowe tylko cierpienia zwierzaka.....kotek nie wie , ze każda wizyta u lekarza, zastrzyk, zabieg ma na celu powrót do zdrowia. Jeżeli jedynym wyjściem jest amputacja i poparte jest tomkonsultacjami u kilku lekarzy to nie ma co .....trzeba jak najszybciej przeprowadzić zabieg, ze kociaka nic nie bolało i mógł bez bólu szaleć na trzech łapkach .....

    OdpowiedzUsuń
  21. Zapytam, czy znasz Balsam Szostakowskiego? Bardzo złe bakterie na mojej ranie pooperacyjnej, leczonej tylko w szpitalu bo reagowały na jeden antybiotyk, szybko uciekały przed balsamem. Znalazłam: "Preparat posiada działanie osłaniające i ochronne na skórę narażoną na działanie ciepła, w tym promieni słonecznych, jak i niskiej temperatury, wspomaga naturalne funkcje regeneracyjne zmienionych tkanek, łagodzi podrażnienia. Działa osłaniająco i ochronnie, przyspiesza regenerację tkanek. Jako związek o dużej cząsteczce nie wnika do komórek ustrojowych ale pobudza tkanki do ziarninowania. Ma własności znieczulające i bakteriostatyczne, ułatwia oczyszczanie się ran. Jest całkowicie nietoksyczny".
    https://www.aptekagemini.pl/zzz-balsam-szostakow-zewnet-avilin-plyn.html
    Może warto spróbować, amputacja trudna decyzja zawsze zdąży się ja zrobić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak stosuję mu balsam Szostakowskiego codziennie, tylko, że to nie w ranie główny problem. Nawet gdyby, to rana zaleczona natychmiast się odnowi. Łapa nie działa.
      Dzięki, Elu.

      Usuń
  22. Niem mam wątpliwości że to dobra decyzja. Kciuki za udaną operację i szybki powrót do normalności na 3 łapkach ! ♥

    OdpowiedzUsuń
  23. Great article..I am looking so forward to your blogcomment and
    I love your page on your post.. That is so pretty..
    ดูหนัง

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że piszesz! Pisz, komentuj, daj znak, że jesteś!
Dobrej energii nigdy za wiele. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...