Oto młoda koteczka, która została odebrana interwencyjnie przez Ekostraż (brawo wy!!).
Cóż ona ma na główce??
Czy potrącił ją samochód - jak twierdzi jej "kochający" właściciel?
| W dniu odebrania; krew z ropą i sierścią. |
To teraz z innej strony.
Wyobraźcie sobie, że macie w uszach kolonię świdrujących stworzeń,
które powodują tak wielki hałas, ból i świąd, że dosłownie pęka Wam głowa.
Czujecie się, jakby w głowie startował Wam samolot. Non stop.
Dzień i noc.
Nie słyszycie nic poza tym.
Nie możecie spać, myśleć o czymś innym, cierpienie jest tak uciążliwe, że...
| Po kilku dniach leczenia. |
Że oszalali z bólu chwytacie ostre narzędzie, powiedzmy widelec,
i rozdrapujecie sobie swędzące miejsca do krwi, do ciała, do gołej kości...
Taki właśnie los spotkał tę młodą, subtelną koteczkę -
mamę Gryzeldy, również zabranej z tego miejsca.
| Gryzelda (już adoptowana). |
Kiedy kotka trafiła do mnie, była wycofana, zła, chowająca się i smutna.
Nie dziwię się jej.
Z powodu rozsadzającego jej uszy i głowę świerzbienia,
nie widelcem, a swoimi własnym pazurami,
z nadzieją ulżenia sobie, rozdrapała sobie główkę do samej czaszki.
A potem to ropiało, babrało się, powodując kolejne uciążliwości.
A potem to ropiało, babrało się, powodując kolejne uciążliwości.
A przecież wyleczenie tego było proste!
Jeden zastrzyk, kilka dni smarowania uszu maścią!
Już po kilku dniach pokazała się prawdziwa natura tej ślicznotki!
To urocza dama i oddana mamusia.
To koteczka, która już wybiega mi naprzeciw, gdy wchodzę do pokoju,
która wywala brzuszek do głaskania, przymila się,
jest łagodna i bardzo, bardzo kochana!
Ranka goi się pięknie. Uszka są czyste i wolne od uciążliwego bólu.
Niedługo nasza dama przejdzie zabieg sterylizacji i tak wyszykowana
będzie rozglądać się za swoją przystanią na resztę życia.
Dama z sercem na... ;)
A jej dotychczasowemu właścicielowi muszę powiedzieć wprost,
że jego "miłość" do kotki była dla niej toksyczna
i nie wiem jak by się skończyła...
Kochać swojego kota to nie tylko mówić o tym, ale też leczyć go w razie potrzeby!
Narażanie go na takie cierpienia nie ma usprawiedliwienia.
Żyjemy w czasach, gdy dostęp do wiedzy, do leków, do weterynarzy jest powszechny.
Nic nie tłumaczy takiej znieczulicy.
Na szczęście i nasza dostojna dama, i jej córeczka Gryzeldka są już bezpieczne.
| Gryzeldka dopłynęła do swojego portu na karaibskim statku od Beaty Betymia Warmia (mamy Margo). |
| Córeczka wdzięk odziedziczyła po mamie. :) |
| Już prawie zagojona. |
Dama z sercem na... zadku potrzebuje imienia. :)
Jola proponuje:
MARKIZA
Poniżej ktoś pisze:
DAMA
Macie inne propozycje? :)
Znalazłam idealny gatunek kota, który marzy mi się mieć.
Zero kłopotów, zero problemów, czasem obetrzeć z kurzu i już!
Mogę mieć takich nawet dziesięć!
Ech!

