W 2014 przez nasz dom przewinęło się 47 kotów. To znowu dwukrotnie więcej niż w ubiegłym roku - roku Vita, choć oczywiście nie o liczby tu chodzi, a o żywe, czujące istoty, którym należny jest od nas szacunek i opieka.
Nic tak bardzo mnie nie cieszy jak fakt, że wiele z tych cudownych stworzeń dzięki pobytowi Za Moimi Drzwiami znalazło swoje domy. Niektórzy lokatorzy tylko przez nasz dom przemknęli, niektórzy zostali dłużej, a jedna taka - niezwykła, oddana, mądra, śliczna, wesoła i kochana Stefania Bąbel - została w nim na zawsze.
Pozwólcie mi nacieszyć się tymi pysiami. Kopiuję to zestawienie z Pokoju Przemian, przecież raczej mało z Was tam zagląda. Każda ta piękna mordeczka to historia, która ma miejsce w moim sercu, może i w Waszym. Niektóre jeszcze trwają. Pamiętajcie, że na swój domek wciąż czeka Malusia.
2014 rok
35. ANDŻELINA
Zadzwoniła pewna Marta, która bardzo czynnie i ofiarnie pomaga kotom we Wrocławiu, z pytaniem, czy nie przyjmiemy kotki pod nasz dach, bo ona ma dramatyczną sytuację i nie ma co z koteczką zrobić. Zgodziliśmy się i w ten sposób poznaliśmy krótką historię Andżelinki. Okazało się, że kotka padła ofiarą jakiegoś osiedlowego wroga kotów, który zamurował okienko do piwnicy z kotką w środku... Dzięki uporowi innej mieszkanki osiedla, bo nie zgadzał się jej stan piwnicznych kotów, kotka została uwolniona po 3 dniach (!!!) i umieszczona u pewnej starszej pani. Ta trzymała ją 2 tygodnie w klatce-łapce. Bez kuwety... Ta pani ma psa i ten pies stał nad tą klatką i ujadał. Nie mogę nawet wyobrazić sobie, co ta kocinka przeszła. Kiedy Marta dowiedziała się o tej sytuacji, od razu po kotkę przyjechała, zabrała ją i dopiero w samochodzie zaczęła gorączkowo myśleć, gdzie ją umieścić, bo wszystkie domy tymczasowe były zawalone kotami po uszy.
Nic dziwnego, że przez pierwsze dwa dni Andżelinka zachowywała się jak opętana. Syczała, rzucała się z zębami i kłami na rękę, bała się panicznie. Dopiero po przeniesieniu jej z piwnicznej krótkiej kwarantanny do domu zaczęła oswajać się w błyskawicznym tempie.
Cudna, słodka koteczka, znalazła dom w Wałbrzychu i mieszka tam ze swoją nową panią Mają.
36. MŁODY (Laki)
Kotek, który wiele przeszedł. Znalazła go pod autem w Wałbrzychu i zaopiekowała się nim Kasia Brujita. Pojechał najpierw do Wrocławia, jednak nie mógł się dogadać z tamtejszym kotem, więc wrócił z adopcji. Długo mieszkał Za Moimi Drzwiami, ukradł mi serce, by w końcu znaleźć najlepszy dom pod słońcem nad morzem!
37. ROMEO
"Pod jednym z wrocławskich bloków na Karłowicach żyją dwa półroczne kotki.
Pozostałe kotki z miotu znaleziono martwe, tylko te dwa przetrwały.
Pilnie szukają domu, gdyż niebezpieczne jest otoczenie, w którym przebywają.
Koty na tym podwórku są cyklicznie odtruwane przez sąsiadów bądź giną pod kołami samochodów. Kociaki te są dokarmiane przez mieszkańców.
Nieufnie podchodzą do człowieka, ale ciągle chcą się bawić i są ze sobą bardzo zżyte." - trzeba było im pomóc, więc koteczki znalazły najpierw u nas dom tymczasowy, a potem swoje domy stałe. Romeo nazywa się teraz Krokiet i ma świetną rodzinkę, z którą mieszka we Wrocławiu.
Pozostałe kotki z miotu znaleziono martwe, tylko te dwa przetrwały.
Pilnie szukają domu, gdyż niebezpieczne jest otoczenie, w którym przebywają.
Koty na tym podwórku są cyklicznie odtruwane przez sąsiadów bądź giną pod kołami samochodów. Kociaki te są dokarmiane przez mieszkańców.
Nieufnie podchodzą do człowieka, ale ciągle chcą się bawić i są ze sobą bardzo zżyte." - trzeba było im pomóc, więc koteczki znalazły najpierw u nas dom tymczasowy, a potem swoje domy stałe. Romeo nazywa się teraz Krokiet i ma świetną rodzinkę, z którą mieszka we Wrocławiu.
38. JULIAN
Brat Romea - patrz wyżej. Juliś został przy swoim imieniu i jest najlepszym przyjacielem młodziutkiej Wiktorii.
39. OFELIA
Koteczka wyciągnięta z trudnej sytuacji, bowiem pani mająca pod opieką naście kotów i psa znalazła się w szpitalu. Ofelia pojechała do Warszawy i jest bardzo kochaną przytulaczką. Mieszka z Guciem - drugim kotem, Ewą i jej rodziną.
40. MALUSIA
Żyłam sobie w mieście w stadzie innych bezdomnych kotów, na ulicy. Na szczęście dokarmiała nas dobra osoba, bo nie przeżyłabym nawet swoich 5 lat. Niestety bardzo zachorowałam, miałam okropny koci katar, chore płuca, gorączkę i to byłby mój koniec, gdyby nie ulitowała się nade mną dobra dusza i nie odłowiła mnie na leczenie. Długo się mną zajmowała, aż w końcu nabrałam sił, wyzdrowiałam i zostałam wysterylizowana. Wtedy znalazłam się w kolejnym domu tymczasowym, gdzie przechodzę socjalizację. Mówią, że nie mogą wypuścić mnie znów na ulicę, bo bym, mimo że jestem już zdrowa, w warunkach bezdomności nie przeżyła...
Historia Malusi nie jest zakończona. Kotka zamieszkała w domu z drugim kotem, z którym nie mogła się dogadać, historia zatoczyła koło. Malusia wróciła do Basi i znów szuka domu...
41. KICIA - (czarna piękność)
Działkowy gość na czas dochodzenia do siebie po sterylizacji, również pod opieką Basi z Mozaiki Życia.
42. KIKA
Działkowy gość na czas dochodzenia do siebie po sterylizacji. Wraz z Kicią wróciła na działki pod opiekę pani Zosi.
43. BUŁECZKA
Pierwsza nasza zagraniczna adopcja! Hura! Przecudna świeża Bułeczka pojechała do Niemiec, gdzie rozrabia i umila czas Panterze z bloga Świat to dżungla.
44. ANIELINKA
W schronisku dostała etykietkę "dzika" i mimo wielkiej urody nikt nie chciał jej adoptować. W domu tymczasowym Za Moimi Drzwiami odżyła i zaufała ludziom. Zamieszkała z drugą, niemal identyczną koteczką we Wrocławiu.
45. LUBISIA (Sumiko)
Koteńka wyciągnięta ze schroniska, gdzie siedziała przerażona w klatce. Niełatwy to charakter, więc ma szczęście, że trafiła na najlepszych ludzi!
46. Kalinka (Maneki, KaliMali)
Uratowana przed utopieniem. Przywieziona wraz z siostrą Malwinką i mamą Stefanią Bąbel z podwrocławskiej miejscowości w wieku dwóch tygodni. Po spędzeniu niemal dwóch cudownych miesięcy Za Moimi Drzwiami Kalinka wraz z siostrą pojechała do... Gdańska, gdzie zamieszkała w domu Ani wraz z czterema innymi kotami i pieskiem Rufim. :) Kalinka to urocza trzpiotka, wesoła i przyjazna.
W nowym domku otrzymała imię Jaga.
W nowym domku otrzymała imię Jaga.
47. Malwinka (Neko, MaliKali)
Uratowana przed utopieniem. Przywieziona wraz z siostrą Kalinką i mamą Stefanią Bąbel z podwrocławskiej miejscowości w wieku dwóch tygodni. Po spędzeniu niemal dwóch cudownych miesięcy Za Moimi Drzwiami Malwinka wraz z siostrą pojechała do... Gdańska, gdzie zamieszkała w domu Ani wraz z czterema innymi kotami i pieskiem Rufim. :) Malwinka to sama mądrość i rozumność. W nowym domku otrzymała imię Iga.
Cudowna, przyjazna kotka, mama Kalinki i Malwinki, której nie rozpieszczało życie. Żyła w melinie, gdzie od kopniaka straciła połowę zębów. Wszystkie jej dzieci regularnie topiono, dopiero przywiezienie jej Za Moje Drzwi ukróciło ten proceder. Stefcia odchowała i odkarmiła oprócz swoich córeczek również rodzeństwo Figo, Fago i Kruszynę, a przez moment nawet braci Leśniaków. Jej dbanie o dzieci było wzorowe i wzruszające. Stefania Bąbel znalazła dom u nas jako nasz czwarty kot.
49. Figo
Odłowiony z terenu przemysłowego (wraz z Fago i Kruszyną) rok młodszy brat Hokusa Pokusa Figuś zamieszkał we Wrocławiu z przemiłymi młodymi ludźmi, którzy traktują go jak dziecko. :) W nowym domu zachował imię Figo.
50. Fago
Odłowiony z terenu przemysłowego (wraz z Figo i Kruszyną) rok młodszy brat Hokusa Pokusa Faguś zamieszkał we Wrocławiu z młodym panem Mateuszem, bardzo odpowiedzialnym i mądrym człowiekiem. :)
51. Kruszynka
Odłowiona z terenu przemysłowego (wraz z Fago i Figo) rok młodsza siostra Hokusa Pokusa Kruszynka zamieszkała we Wrocławiu z rodziną z dwójką dzieci i dwuletnią kotką. :) W nowym domu otrzymała imię Chita.
Znaleziony na dzikim wysypisku śmieci w lesie wraz ze swoimi dwoma braćmi szybko znalazł dom u przemiłych ludzi. Do towarzystwa będzie miał młodą kotkę. Nazywa się teraz Vincent Maślak, a jego przyjaciółka nosi imię Mia.
53. Żwirek Leśniak
Znaleziony na dzikim wysypisku śmieci w lesie wraz ze swoimi dwoma braćmi szybko znalazł dom u przemiłych młodych ludzi wraz z bratem Muchomorkiem. Nazywa się teraz Harkon, a jego brat nosi imię Dragon.
Znaleziony na dzikim wysypisku śmieci w lesie wraz ze swoimi dwoma braćmi szybko znalazł dom u przemiłych młodych ludzi wraz z bratem Żwirkiem. Nazywa się teraz Dragon, a jego brat nosi imię Harkon.
Chłopaki natychmiast się zaaklimatyzowały i szaleją jak zwariowane.
55. Gość.
Zagubiony kotek, który znalazł schronienie Za Moimi Drzwiami na dwie noce i dwa dni. Ponieważ wydawało się, że jest bezdomny, gdyż błąkał się od dwóch tygodni po osiedlu, przeszedł kastrację, żeby zwiększyć jego szansę na adopcję. Po dwóch dniach znalazła się jednak jego pani, która, jak się okazało, kota na osiedle wypuszczała od razu po przeprowadzce. Została z nią przeprowadzona rozmowa, w wyniku której kotek ma zrobioną drabinkę, tak że przynajmniej może w każdej chwili wrócić do domu.
Dwaj bracia, proludzkie wspaniałe koteczki "odziedziczyłam" po innym domu tymczasowym. Szybko znalazły swoje domy. czarno-białe są najwspanialsze!
Wicio i Micio, cudne kocurki
W futerkach gładkich i czarno-białych,
Łapki, ogonki, noski, pazurki,
Oczka i pyszczki - wesołe, śmiałe.
Lubią się bawić, lubią pieszczoty
I są wspaniałe (jak wszystkie koty)!
Kto chce kociego mieć przyjaciela,
Niech go niepewność nie onieśmiela,
Niech zaraz dobrze przemyśli sprawę,
I da opiekę oraz zabawę
Obu braciszkom, lub choć jednemu;
Oni na pewno odwdzięczą się mu
I pokochają całym serduszkiem,
I każdą w życiu wypełnią pustkę.
Magiczny wierszyk od Ninki. Skuteczny. :)
Wicio i Micio, cudne kocurki
W futerkach gładkich i czarno-białych,
Łapki, ogonki, noski, pazurki,
Oczka i pyszczki - wesołe, śmiałe.
Lubią się bawić, lubią pieszczoty
I są wspaniałe (jak wszystkie koty)!
Kto chce kociego mieć przyjaciela,
Niech go niepewność nie onieśmiela,
Niech zaraz dobrze przemyśli sprawę,
I da opiekę oraz zabawę
Obu braciszkom, lub choć jednemu;
Oni na pewno odwdzięczą się mu
I pokochają całym serduszkiem,
I każdą w życiu wypełnią pustkę.
Magiczny wierszyk od Ninki. Skuteczny. :)
57. Wiciu
Dwaj bracia, proludzkie wspaniałe koteczki "odziedziczyłam" po innym domu tymczasowym. Szybko znalazły swoje domy. czarno-białe są najwspanialsze!
58. Kotka Gaj 1
Koteczka wpadła tylko z wizytą na sterylizację i wróciła pod opiekę pani Niny, oddanej karmicielki na Gaju we Wrocławiu.
59. Kotka Gaj 2
Koteczka wpadła tylko z wizytą na sterylizację i wróciła pod opiekę pani Niny, oddanej karmicielki na Gaju we Wrocławiu.
60. Kocur Gaj 1
Odłowiony na kastrację wielki i miły rudzielec po zabiegu i dojściu do siebie wrócił na swoje podwórko pod opiekę pani Niny i pani Eli - oddanych kocich opiekunek.
61. Rambo
Niezwykła, choć trudna historia. Schroniskowy kocurek, który niemal zagłodził się na śmierć z powodu smutku i żalu za straconym w wieku 9 lat domem, oraz z powodu nieumiejętności poradzenia sobie w tamtejszym środowisku. Kiedy zjawił się Za Moimi Drzwiami, rozpoczęliśmy walkę o jego życie i zdrowie. Codziennie biedak jeździł z nami na kroplówki, bo był tak odwodniony, że skóra z jego boków wcale nie chciała odchodzić od ciała, nawet nie było się jak wbić tam igłą. Kto ma kota, ten wie, że te zwierzaki zazwyczaj posiadają jej niezły zapas. Tymczasem Rambo reagował bólem nawet na dotyk w tym miejscu. Jego wątroba i narządy wewnętrzne nie pracowały jak trzeba.
Po przeleczeniu i obdarzeniu miłością, już po półtora tygodnia, zgłosili się po niego wspaniali ludzie, którzy mają już w domu łagodnego kocurka Mietka. Na razie wszystko układa się dobrze. Rambo się adaptuje... Kotki się polubiły i nawet próbują się bawić.
[*] Niestety po szczęśliwych sześciu tygodniach w nowym domu Rambo niespodziewanie zmarł. Wielki smutek i ból.
[*] Niestety po szczęśliwych sześciu tygodniach w nowym domu Rambo niespodziewanie zmarł. Wielki smutek i ból.
62. Kocurek Gaj 2
Złapał się do klatki podczas próby odłowienia kociaków na osiedlu Gaj. Kotek jest tak chory, że nie nadawał się na zabieg, tylko do pilnego leczenia. Znalazł miejsce u Basika. Jego historia jest w toku, ale to, że wszedł do klatki, to dla niego szansa na życie. Czyżby o tym wiedział?
Uzupełnienie: kocurek wyzdrowiał i po kastracji wrócił na swoje podwórko pod opiekę karmicielek.
63. Janek
Kotek został znaleziony, niestety poszukiwania właściciela nic nie dały. Sądząc jednak ze stanu jego zaniedbania w momencie znalezienia, kotek jakiś czas - nie wiadomo jaki - był bezdomny. Janek to cudowny kocurek, bardzo piękny i miły. Po różnych perypetiach okazało się, że Janek może być zaginionym dwa miesiące wcześniej Mańkiem! Kotek wrócił do (istnieje pewne prawdopodobieństwo) swojej rodziny koło Lubania. Magiczna historia!
64. Cynamon
Kocurek, ok. 3,5 miesiąca. Prześliczny, szczuplutki, zgrabny dzieciak o cudnym cynamonowym kolorze futerka. Cyn został odłowiony z osiedla Gaj we Wrocławiu, gdzie żył ze swoją siostrą dokarmiany przez dobrych ludzi. Szkoda go jednak na bezdomność. Z jego urodą wiadomo było, że szybko znajdzie domek, a z nim kochających ludzi, którzy o niego zadbają. Tak też się stało. Ogłoszenie o nim było widoczne w sieci przez pół godziny i już sprawiło, że zadzwoniły 2 osoby, z których pierwsza - pani Ewa, zdecydowała się, po obejrzeniu go, na adopcję. Będzie mieszkał z innym kotem i psem w domu z ogrodem na ślepej, spokojnej uliczce.
Dwa Sreberka odłowione we Wrocławiu z krzaków. Mieszkały w rurze. Bardzo dzikie i płochliwe, potrzebowały miesiąca, aby znaleźć nowe domy stałe. Wyróżniały się swoim niezwykłym umaszczeniem. Imię Sysia to zdrobnienie od Sykot - kotka zasłużyła sobie na nie sykaniem i prychaniem na ludzką rękę. Adoptowana przez Magdę.
Dwa Sreberka odłowione we Wrocławiu z krzaków. Mieszkały w rurze. Bardzo dzikie i płochliwe, potrzebowały miesiąca, aby znaleźć nowe domy stałe. Wyróżniały się swoim niezwykłym umaszczeniem. Imię Pryś to zdrobnienie od Prychot - kotek zasłużył sobie na nie sykaniem i prychaniem na ludzką rękę. Adoptowany przez Dominikę.
67. Duży
Mieszkaniec podwórka przy pewnym budynku zawitał do mnie tylko na kastrację. Kochane kocisko, wielkie i piękne, wypasione przez opiekujących się nim ludzi. Przyprawił mnie niemal o zawał serca, bo tuż przed dostarczeniem go do weta... uciekł z transportera! Cudem, gołymi rękami go złapałam, bo inaczej znalazłby się na obcym terenie samiuteńki... Okazało się, że ten kot umie łapką otworzyć sobie transporter! Wsadza ją przed kraty i przesuwa zamknięcie w bok, i klatka otwarta!
Po zabiegu i dojściu do siebie wrócił na swoje podwórko pod opiekę karmicieli.
Koteńka odłowiona na Gaju, oryginalnie umaszczona, bardzo subtelna i delikatna. Długo się ośmielała, ale kiedy to nastąpiło, znalazła sobie przemiłą i mądrą panią. Zamieszkała z Marysią we Wrocławiu.
Po zabiegu i dojściu do siebie wrócił na swoje podwórko pod opiekę karmicieli.
Koteńka odłowiona na Gaju, oryginalnie umaszczona, bardzo subtelna i delikatna. Długo się ośmielała, ale kiedy to nastąpiło, znalazła sobie przemiłą i mądrą panią. Zamieszkała z Marysią we Wrocławiu.
Mama Cynamona przyjechała po tygodniach łapania na sterylizację. Co za miaukocica! Bardzo jej się nie podobało w domu. Przepiękna, dzika kotka. Dobrze, że na Gaju ma opiekę.
71. Rzepka
Jw. Ten to ma szczęście! Trafił do wielkiej ludzko-zwierzęcej rodziny, gdzie wprawdzie ludzi jest tylko dwoje, ale za to kotów... pięć, i piesek! Joasia i jej mąż to cudowni opiekunowie, a Kubuś spełnił ich marzenie o rudzielcu. I ten kotek zachowa swoje - nadane przeze mnie - imię (Klusek), ale jako drugie. :)
70. Buraczek
71. Rzepka
Maluszki zjawiły się ZMD w dość nietypowy sposób. Napisała do mnie moja czytelniczka Dorota, że ma takie skarby do zagospodarowania, że dwa już złapała, a czekają jeszcze trzy. Z kotki matki jest niezła cwaniara i udaje jej się umknąć przed zabiegiem, za to hojnie obdarza Dorotę corocznie kociakami, którym ta usilnie znajduje domy. Dorota prosiła o udostępnienie kociaków na blogu. Ponieważ miałam akurat wakat, napisałam, że chętnie pomogę poprzez wzięcie kociąt pod swoje skrzydła. Umówiłyśmy się na przekazanie. Cała ta misterna operacja nastąpiła przy Lidlu, Dorota nie jest z Wrocławia. I przyjechały. Te kochane, cudne stworki szybko znalazły domek we Wrocławiu, wspaniały domek z cudownymi ludźmi! Rzepka nazywa się teraz - Abi, a Buraczek - Leo.
72. Szuszu
Znaleziony przy drodze wlotowej do miasta. Prawdopodobnie wyrzucony z auta. Całkowicie oswojony, przemiły kocurek w lśniącym czarnym ubranku. Kotek ten kocha ludzi całym sercem, jest uroczy, kochany i chętny do pieszczot. Po leczeniu, bo rozchorował się, biedaczek, szukał domu i bardzo szybko go znalazł u Luny Malutkiej, czyli Marysi. Jest to dla niego prawdziwe szczęście, bo to dom, w którym znalazła opiekę już niejedna kocia bida. Cieszę się szczęściem Szuszu - Antracyta. Antka po prostu. Jego losy można śledzić u Luny: http://kociemruczanki.blogspot.com/
Koteczka nie radziła sobie w stadzie działkowych kotów. Została odłowiona i dostarczona Za Moje Drzwi, gdzie szybko pokazała, jaka jest milusia. Nie czekała długo na dom. Mieszka we Wrocławiu z rodziną pani Kasi. Ma drugą kotkę do zabawy, zaprzyjaźniła się z nią bardzo szybko.
73. Ptyś
To Ptyś. Odważny, przebojowy, pełen zaufania. Ideał z charakteru, o urodzie nie wspomnę - kto ma oczy, ten widzi. Ptyś opuścił kociarnię Za Moimi Drzwiami jako ostatni. Domek, a w nim piesek jak Rufi, króliczek, ogród, a w niedużej odległości stadnina koni. No i młoda pani, której był marzeniem. Kotek ma swoje nowe imię Ginger. 74. Miodynka |
75. Królewna Ciuciu
Trafiły do mnie za sprawą Megi Moher, która mi o nich doniosła, ale przede wszystkim za sprawą pana Jana - kolejnej osoby, której na sercu leży los bezdomnych kotów. Zostały odłowione na terenie opustoszałego sadu, gdzie mieszkały w szopie. Tam nigdy kotki nie przetrwały zimy. Ze swoją urodą szybko znalazły nowe domy.
76. Julia
77. Szarusia
Dzika koteczka złapana niejako przy okazji odławiania Rysi (poniżej). Po przyciętym uszku widać było, że kotka jest po sterylizacji, jednak badanie ujawniło sporą przepuklinę na brzuszku. Została ona zoperowana i kotka po kilku dniach wróciła na swój teren. Jest tam dokarmiana przez Edytę.
78. Rysia
Historia Rysi jest w toku. Dostałam zgłoszenie, że to może być zaginiony Kayron. Kot o jego wyglądzie przypałętał się do jednej z willi niedaleko wrocławskiego zoo. Pognałam natychmiast to sprawdzić, ale to nie był mój kot. Postanowiłyśmy z Edytą, która kotka dokarmiała, że go odłowimy i spróbujemy polepszyć jego los. Po kilku dniach udało się! Kot, który okazał się kotką, trafił do mnie, jednak był tak dziki, odmawiał jedzenia, nie załatwiał się, że jedynym wyjściem wydało mi się oddanie go pod choć chwilową opiekę swojej dotychczasowej opiekunce. Edyta dokonała cudów! O tym wszystkim będę wkrótce pisać.
79. Bakalia
Kocia rodzinka wyciągnięta z krzaków przez panią Joannę, która się nią także chwilowo zaopiekowała. Trafiła do mnie z polecenia Megi Moher. To była przyjemność i zaszczyt gościć je u siebie. Zaszczepiłam je, ogłosiłam i szybko znalazły domki.
Kotka zamieszkała z młodą dziewczyną - Igą i jej pieskiem pod Wrocławiem. Iga nie zmieni Bakalii imienia. :)
80. Maczek
Jw. Koteczek zaczarował Rafała i mieszka z dwójką kolegów we Wrocławiu. Właśnie (30.12.14) dostałam wiadomość, że już z nimi szaleje, ale i przytula się. :) Imię Maczek zostanie z nim na zawsze.
81. Kubuś Kluseczek
**************************************************************************
Rok 2014 to również nasza podróż życia do Japonii, która mnie oczarowała. Jestem wdzięczna za to doświadczenie.
Roku 2014, żegnam cię bez żalu.
Życzę Wam i sobie, aby nasze podsumowanie w przyszłym, 2015, niosącym nadzieję na dobre, roku było tak optymistyczne i radosne jak naszej koleżanki Gordyjki.
Dziękuję za Waszą przyjaźń i wsparcie, za dodającą skrzydeł akcję Skarpeta. Ona działa, ona pomaga! Jeszcze rok się nie skończył, a wyciągnęłyśmy z niej z Haną uzbierane przez Was dary serca i obdarowaliśmy nimi już sześć osób z naszego blogowego kręgu, które tego potrzebują - dla swoich i nieswoich zwierzaków. Jak cudownie jest móc pomagać!
Bawcie się dobrze, kochani, do siego roku!
A żeby jednak powiało czymś miłym na koniec roku, napiszcie mi, proszę, zamiast życzeń, która kocia historia utkwiła w Waszej pamięci najbardziej i dlaczego. :)
W dalszym ciągu zapraszam do polubienia mojej strony na fejsie. Im nas więcej, tym więcej szans dla kociołków. :) https://www.facebook.com/ZaMoimiDrzwiami
Kochana, miałaś bardzo pracowity rok, serce dla tylu małych istot!
OdpowiedzUsuńNajlepszego w Nowym Roku!
Składam życzenia bo mnie nadal w głowie zaginięcie K., ale ciągle trzymam kciuki!
Buziaki!
Bardzo dziękuję, Pracowita Mróweczko. :)
UsuńKtora? To chyba jasne! Jedna jedyna historia, okupiona moimi nerwami, za sprawa ktorej o malo nie zostalam wdowa, bo gotowa bylam zamordowac swojego upartego slubnego. Historia, ktora zanim znalazla swoj szczesliwy final, zaangazowala cale blogowisko do trzymania kciukow, przekupiania uparciucha alkoholem, ktorego i tak nie pije, wystawieniem na ciezka probe cierpliwosci TCO podczas akcji przekazywania koteczki. Historia, ktora wniosla w moje zycie nowa dawke radosci i milosci, okraszonej podszczywaniem i walka kotow o moje wzgledy. Historia, ktora zmienila struktury rodzinne, rozjasnila kazdy kolejny dzien ostatnich 10 miesiecy i nie pozwalajaca ani na chwile zalowac raz podjetej decyzji, choc latwo nie bylo, a czasem jeszcze nie jest. Ale jest i tak z dnia na dzien coraz lepiej i jestem przekonana, ze wykazujac anielska cierpliwosc i niezmierzone poklady milosci, doprowadze do naprawde pomyslnego jej konca, to jest do pelnej przyjazni miedzy zwasnionymi i zazdrosnymi kotami.
OdpowiedzUsuńTo jest moja historia numer jeden! ♥
Tak sie skupilam na jednym, ze zapomnialam o drugim.
UsuńLepszego nastepnego roku, Gosiu. Tobie i mnie tego zycze, bo i moj rok stal pod znakiem chorob, operacji i szpitali. :***
i dla mnie ta historia była najbardziej zapamiętana... może dlatego że losy Bułeczki śledzę na bieżąco i zakochałam się w tym kociaku :)
UsuńGosianko, niech ten 2015 będzie dla Was dobry, lepszy, najwspanialszy!
♥
Aniu, oczywiście, że musiałas wybrać Bulczyka. :) I ja wspominam te emocje, i ja trzymam kciuki, aby Twoja miłość i upór doprowadziły do przyjaźni pomiędzy panienkami, ale najbardziej to życzę ci, aby Kirunia była zdrowa, aby zniosła tę operację jak najlżej się da. Niech choroby i szpitale trzymają się od naszych żyć jak najdalej.
UsuńEmko, fajnie, że do mnie czasem zaglądasz. I ja ci życzę, aby Twoja mądrość zaowocowała dobrym życiem i wielką radością, i z rodziny, i z pracy, i ze wszystkiego czego się tkniesz.
Usuńnie ma dnia w którym bym u Ciebie nie była! :)
UsuńMasz takie piękne i rozgadane towarzystwo, że odzywam się z rzadka ale znam wszystkie historie, smutki i radości, często się tutaj wzruszam. I ja kochana życzę Ci samych dobrych chwil nowego roku. Bardzo trzymam kciuki za zdrowie Rufiego i odnalezienie Kayronka. Niezmiennie Was podziwiam! :***
:))) Cieszę się.
UsuńGosieńko! Niech ten rok bedzie zdecydowanie lepszy od poprzedniego. Niech bedzie tak dobry, bys mogła wspominac go z usmiechem na twarzy. Jesteś tak dobra, niezwykle empatyczną i wrażliwą osobą, że nareszcie Twe serce powinno zaznać spokoju, niezakłoconej niczym radosci, ulgi i beztroski. Niech Nowy Rok przyniesie Ci to wszystko. Niech odpłaci sie dobrem za Twoje dobro. Z całego serca Ci tego kochana istoto zycze.Tobie i Twej przyjaciółce serdecznje Joli. Jak dobrze miec przyjaciół...
OdpowiedzUsuńA co do kociej historii, to najbardziej utkliwła mi w pamięci historia Bułczyka Panterowego, z racji tego, iz to ma swoją nieomal codzienna kontynuacje, ze wchodząc na bloga Panterki czytam o jej radosciach i zmartwieniach z Bułeczka zwiazanych, że na moim blacie kuchennym stoją kartki świąteczne z mordysią słodkiego Bułczyka...Ta kocina bliska mi jest prawie jak moje własne...
Całuję Was - Gosienko i Jolu sylwestrowo i mnóstwo ciepłych mysli z mej kolorowej kuchni posyłam!:-))***
Olu, dziękuję za odpowiedź na moje pytanie. To dla mnie ważne, że nie przeżywam tego sama.
UsuńMam marzenie, niekoniecznie do zrealizowania w nadchodzącym roku, aby usiąść kiedyś przy stole w Twojej nowej kuchni, pójść na spacer z kozami i Zuzią, i posłuchać na żywo Twojego głosu. :)
Wiele radości i weny twórczej dla Ciebie, a dla Was razem miłości i siły, bo tego potrzebujecie tam u siebie na wsi. Pozdrawiam sylwestrowo gorąco. :)
♥-:-)))
UsuńOlu ♥♥♥ :)
UsuńI jeszcze coś, marzenie Gosi o Twojej kuchni, Olu, wydaje mi się jakieś takie podejrzanie bliskie także mnie. ;)
Rety, ja to jestem uzależniona od tego bloga:) Dla mnie każda kocia historia jest ważna, nie jestem w stanie uznać, która najbardziej, bo za każdą stoi kocie nieszczęście przekute w szczęście. Sama mam kota od Ciebie, którego kocham jak dziecko. Boluś to taki Szuszu- czarne, lśniące futerko, wiecznie wysunięty różowy języczek, zawsze chęć na pieszczoty i bliskość człowieka. Ciekawy świata, ufny i wesoły! Dziś wprawdzie od rana mamy na pieńku, bo jednym wprawnym ruchem łapy zrzucił na podłogę mój puder, który oczywiście tego nie przeżył, ale co tam:) Ściskam Cię Gosiu mocno, niech nadchodzący rok będzie dla Was dobry i spokojny, miau!
OdpowiedzUsuńCóż, on po prostu wie, że żaden puder ci niepotrzebny! :))
UsuńLi, spokoju i nich marzenia i plany się spełniają! :))
Ogladajac po kolei koteczki i czytajac jeszcze raz ich historie, nie wiedzialam, ze na koncu prosisz o napisanie, ktora utkwila w mojej pamieci najbardziej. Przypominalam sobie kotki po kolei i myslalam, jak caly rok kibicowalismy kolejnym kotkom i cieszylismy sie z ich adopcji:):) Gdybym miala cos wybrac, to chyba przepiekna Buleczka Pantery i Mlody Laki - te historie pamietam najbardziej, a Buleczke ogladam z przyjemnoscia u Pantery:):) Caly czas mysle o K i Tobie Gosiu zycze w Nowym Roku spelnienia TEGO marzenia:):):)
OdpowiedzUsuńNajlepsze zyczenia noworoczne dla JolkiM, spelnienia marzen, spokoju, radosci, ulozenia wszystkich spraw.....slonca, milosci:)
UsuńDziękuję, Aga, za twoją codzienną obecność i to taką aktywną, przeżywaną emocjami. Dla całej waszej rodzinki wszystkiego naj najlepszego!
UsuńDziękuję, Agnieszko. I ja życzę Tobie dobrego roku.
UsuńUcałuj za uszkiem Dakotkę od... ciotki chrzestnej. ;)
Historia Kajtusia była dla mnie najbardziej poruszjąca. Mam nadzieję że 2015 rok dopisze tej historii szczęśliwe zakończenie. Stefania Bąbel jest jest moją kolejną faworytką. Jej opieka nad podrzutkami była tak wzruszająca, a nawet zawstydzająca nasz, ludzki gatunek... Ludzkie hasło: wszystkie dzieci są nasze w życie wprowadziła tylko Stefa....
OdpowiedzUsuńZ Noworocznym Pozdrowieniem
Agnieszka z Żyrardowa
to ja się podpisuję pod słowami Agnieszki
UsuńKayron najbardziej mnie poruszył, zmartwił, ale wciąż mam nadzieję na jego powrót
Stefcia to moja faworytka.a jej matkowanie kociakom wyciskał mi łzy z oczu za każdym razem, gdy o niej pisałaś.
O tym jak podły bywa ludzki gatunek jest dzisiaj post u mnie- szukając pobratymców mojej odebranej bydlakowi Lulki, znalazłyśmy wczoraj z córką jej sobowtóra, któremu prawdopodobnie właściciel chciał rozbić głowę siekierą Teraz Bartek szuka prawdziwych LUDZI
https://www.facebook.com/OlaJolaRatujemypsy/posts/728145747266482
Proszę, udostępniajcie tę prośbę
Gosiu, życzę Tobie i Twoim najbliższym, którzy Cię dzielnie wspierają dużo Szczęścia i Zdrowia w Nowym 2015 Roku oraz tego, by Książę odnalazł się jak najszybciej!
Życzenia Zdrówka i Pomyślności w Nowym Roku przesyłam też naszej drugiej Blogowiance- JoliM!
♥♥♥
Dobrego Roku wszystkim czytelnikom ZMD :)
Agnieszko, rozumiem Cię, bo Stefania jest wyjątkowa. Na jej przykładzie widać jak pięknie potrafi odwdzięczyć taki starszy kotek, który zna gorsze życie.
UsuńWszystkiego dobrego w 2015 roku! :)
Boże... Viki...
UsuńKochana, niech ci się udadzą wszystkie plany!
Viki, wszystkiego dobrego w nowym roku, spełnienia marzeń! :)
UsuńDla mnie zaczęło się od Bułeczki i dalej już pooooooszło :) Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!!
OdpowiedzUsuńSuper, że jesteś! Dobrego, wspaniałego roku!
UsuńPo pierwsze to wspaniałe ile żyć znalazło szczęście i domy oraz dostało szansę. To wspaniałe ile serca w to wkładacie i jak dużo dobrego robicie. Tego się nie da słowami opisać, to trzeba czuć. Po drucie... chyba nie muszę pisać która historia mnie urzekła bo jej główny bohater z uporem godny wyższej sprawy roznosi mi dom. Antek to czarny diamencik. Pełen miłości i nieokiełznanej energii. Ale wzruszałam się najmocniej na wszystkich historiach dorosłych kotów. One mają trudniej niż słodziaki kociaki.
OdpowiedzUsuńPo trzecie Pragę Ci życzyć aby spełniło się w 2015 Twoje największe marzenie, żeby Keyron wrócił. Żebyś bez problemy dźwignęła i setkę kotów przewijających się przez Twój dom i była spokojna oraz zadowolona. To co robisz jest piękne.
A o Antku, Keiruni i Ciapusiu napiszę już niedługo.
Oj, bardzo czekam na post o tym cudzie. :)) Luno, ja jeszcze raz dziękuję (Tobie i losowi), że Antek znalazł u Was dom. :)
UsuńDziękuję za życzenia i dla Was wszystkiego najlepszego. :)
W jakiś sposób każda z tych historii jest przejmująca. Bardzo poruszyły mnie losy kotka Rambo, który tyle wycierpiał i jednak po znalezieniu domku, kiedy miało już być dobrze to odszedł:( Z radosnych historii to oczywiście Pantera ze swoją Bułeczką, myślę, że to dlatego ,że wciaż możemy śledzić jej losy. A Kayronek jest ciagle w mych myślach. Życzę Ci Gosiu by się odnalazł jak najszybciej. By ta osoba co go przetrzymuje oddała go Tobie. Innego wyjścia nie ma. Niech się stanie!
OdpowiedzUsuńO tak, i dla mnie Rambo to jedna z najważniejszych historii roku. Nie do odżałowania, że tak się skończyła.
UsuńIko, samych dobrych rzeczy w nowym roku!
Piękne to uzależnienie ,które wprowadza do życia uśmiech i nadzieję i wiarę w ludzi .Bardzo dziękuję Ci za pracowitość ,za to że mogę przy porannej kawie ,nakarmiwszy uprzednio moje stadko zanurzyć się w świat ,dobra ,życzliwości ,troski i wszystkich pięknych cech których nie znajdziemy w portalach informacyjnych .Tak...kiedyś zaczynałam dzień od Onetu czy W.P. teraz na dzień dobry odwiedzam Waszą Rodzinkę i bardzo dobrze mi z tym .Piękne relacje ,poruszające losy .Świetne dziewczyny z całej Polski .
OdpowiedzUsuńKtóra z kocich historii poruszyła najbardziej? Jestem tu od sierpnia ,ale przeczytałam już chyba wszystkie archiwalne posty.Przy historii z Jankiem ,ze względu na ogrom napięcia i pobożne życzenie by to był Książe,lały się łzy i stawało serce .Nadal życzenie by spełniło się największe marzenie jest tym najważniejszym i tego Ci Gosiu życzę w tym lepszym 2015 .:)
Popatrz i ja kiedyś zaczynałam od wstrętnego onetu i tylko traciłam humor. :)
UsuńPrzeczytałaś archiwalne posty? Uau! To dla mnie miła wiadomość, bo masz rację, że to kosztuje mnóstwo pracy.
Ewo, dziękuję za Twoją obecność. Niech ci się dobrze dzieje!
Nie chcesz życzeń... No, dobrze - Stefania:)))
OdpowiedzUsuńO! I to mi się podoba. :)) Stefania na podium!
UsuńPięknie dziękuję za życzenia:) Wszystkiego dobrego w Nowym Roku:)
UsuńGosiu najlepszego w Nowym Roku i spełnienia marzeń. Nawet tych mało realnych,
OdpowiedzUsuńSerdeczności;)
Dziękuję bardzo i wzajemnie, Aniu.
UsuńTe kocie historie poruszają mnie niemal w równym stopniu, ale najbardziej zapamiętuję te smutniejsze, a więc: Rambo, Stefcia z Kalinką i Malwinką, Leśniaki... W ogóle jakoś nie zdawałam sobie sprawy, że tyle było tych kotów. Jednak najbardziej utkwiła (i nadal tkwi) w moim sercu sprawa Kayrona.
OdpowiedzUsuńJa też żegnam rok 2014 bez żalu, za to z nadzieją, że będzie lepiej - niech się spełni dla nas wszystkich.
Wiem, Ninko. Oby ten nowy był dla Ciebie lepszy, najlepszy. :))
UsuńDziękuję, że jesteś.
Często zaczynam dzień od wizyty u Ciebie. Nie potrafię pięknie składać słów, życzę Ci po prostu dobrego roku.
OdpowiedzUsuńNajbardziej wzruszyła nie historia Janka, a zapadła w serce na zawsze Stefania.
Jolkę też serdecznie pozdrawiam i życzę Ci Jolu wszystkiego dobrego.
Piszę to z wielkim trudem, ponieważ jedną rękę skutecznie próbuje mi unieruchomić czarne, kudłate kocisko, które wszystkim Waszym futrzakom przesyła piękną mruczankę.
Janek... To była niezapominania historia. Rozmawiałam ostatnio z Darią. Janek ma się rewelacyjnie i to jest cudowny finał tej historii. :)
UsuńDziękuję, kochana Ewo, wzajemnie!
Ewo, bardzo serdecznie dziękuję. Odzdrawiam, kochana, i życzę Ci dobrego roku.
Usuń♥♥
PS. Skąd ja znam takie utrudnienia w pisaniu... ;)
Piękne podsumowanie :-)
OdpowiedzUsuńWszystkiego najlepszego i dobrego w Nowym Roku !
I dla Ciebie! Dziękuję.
Usuńlepszego nowego roku... i oby coraz mniej kocich tragedii i dramatów ,czyli życzę Wam mniej interwencji, mniej albo i wcale, choć sama w to nie wierzę...bardzo Was podziwiam za tę pomoc, ratunek dla zwierząt.
OdpowiedzUsuńŻyczę dużo szczęścia, zdrowia!!!! i dobrych ludzi wokoło )))) razem z całą moją rodziną.
Bardzo dziękuję, i wzajemnie Tobie życzę spokoju i sielanki wszelkiej :))
UsuńWszystkiego dobrego Małgosiu! Piękny to był rok, pod względem pomocy jakiej udzieliłaś zwierzętom... (i pośrednio ludziom)... Smutny ze względu na Kayrona... :(...
OdpowiedzUsuńNiech nowy rok, przyniesie dużo pozytywnych wrażeń!
Dużo się działo, jak u Ciebie. Oby ten nowy był dla nas łaskawy. Dziękuję, Abi.
UsuńTrudno mi wybrać którąś z kocich historii, ale ja też jakoś najbardziej zapamiętuję te smutne. Tak jak wcześniej poruszyło mnie zaginięcie Wisienki, tak teraz historia Rambusia. Oczywiście Stefcia również, ale jej historia skończyła się w najlepszy z możliwych sposobów. Stefania opiekująca się nie swoimi dziećmi... Od niej wielu ludzi mogłoby się uczyć. Tyle złego ją spotkało, a ona ma takie pokłady miłości. Ten rok jednak będzie i tak rokiem Kayrona. Mam ogromną nadzieję, że 2015 przyniesie pomyślne zakończenie tej historii. O tym, że w tym roku stałam się personelem najsłodszego rudzielca nie muszę przypominać. Dodam tylko, że jak patrzę na jego apetyt, ma szansę mieć jednak na pierwsze imię Klusek :). Mnie jednak żal każdego kolejnego roku. Statystycznie patrząc- więcej lat za mną... dużo więcej, niż przede mną. Z czego tu się cieszyć?
OdpowiedzUsuńGosiu, życzę Tobie, Twoim bliskim i wszystkim tu zaglądającym aby w tym nadchodzącym roku spełniło się to, o czym marzycie.
Joanna Katowice
Nawet nie wiem, Joasiu, od kiedy do mnie zaglądasz? Widzę, że od dawna. :) Jak tam szkrabek Klusiu? A wiesz, że imiona rodzeństwa zostają? Jestem w szoku!
UsuńI ja ci życzę spełnienia marzeń. :)
A wiesz, że ja też nie bardzo pamiętam od kiedy zaglądam i jak trafiłam do Ciebie? Ale najpierw tylko czytałam, potem czasami coś napisałam, a czasami pisałam więcej niż trzeba. Jak choćby o kotce, która zamknęła mnie na balkonie :). Wiem, że imiona zostają, a i ja czasem do młodego mówię Klusek, a czasem Kubuś. Najczęściej- Kubusiu, ty klusko kochana. Gosiu, jak już wyekspediuję chłopa, napiszę maila, a mam nadzieję, że i zdjęcia uda mi się zrobić. Tylko jak zrobić zdjęcie huraganowi? Wypuszczam go pod nadzorem żeby poznał inne koty. Dorosłe chłopaki i pies przyjęły go bez problemu. Dwie dziewczyny też. Mam problem z Mysią, która jest u mnie najkrócej. Przyjęła go warczeniem i prychaniem. Niby już trochę mniej, ale mam nadzieję, że i to się ułoży. Mały nie daje za wygraną i próbuje się z nią bawić, zaczepia. Muszę go pilnować bo wyjada psu z michy i lata do "dorosłej kuwety". W nocy zamykam się jednak razem z nim w oddzielnym pokoju. Teraz śpi w transporterku- koszyku. Ale co się dziwić, od 4.30 szalał. I to co ja mam to się niby nazywa urlop WYPOCZYNKOWY? Najbardziej boję się dzisiejszej nocy, tych huków petard. Musimy to jakoś przetrwać. Gosiu, jedno mam marzenie- żebyśmy wszyscy, dwu i czterołapni byli zdrowi. Z resztą damy sobie radę.
UsuńJoanna Katowice
:)) No tak, Ty jesteś ze mną od zarania. :) Kubusiu, ty klusko kochana - to cudowne imię :))
UsuńWszystkim kotkom i ich ludzkim opiekunom dużo radości z wzajemnych obecności. Uwielbiam o nich czytać podziwiać ale nie wybieram jednej czy dwóch historii, bo każda zapisała się w mojej pamięci przeżytym wzruszeniem.
OdpowiedzUsuńSamych dobrych ciepłych serdecznych dni w Nowym życzę wszystkim razem i każdemu z osobna z:)) szerokim.
Wierzę, bo już cię trochę znam, że każdą historię przeżywasz ze mną. Dziękuję i niech się spełnią marzenia!
UsuńRobisz wspaniałą robotę, Gosiu :).
OdpowiedzUsuńDobrego następnego roku, lepszego niż ten.
Bardzo dziękuję. Tobie życzę, aby wena Cię nie opuszczała. :)
UsuńIle kotów.... z jednej strony chcę życzyć mniej pracy na 2015 rok, ale z drugiej strony, skoro już mają być te biedy na naszym świecie to niech trafiają za takie wspaniałe drzwi ;)
OdpowiedzUsuńMnie chyba najbardziej utkwiła w głowie historia Janka. Pewnie dlatego, że łączyła się z historią Kajtusia, którą bardzo przeżyłam, sama będąc właścicielką MC...wiem jakie to koty.....Pamiętam z jaką nadzieją czekałam na post, ze to będzie Kayronek. Poza tym jakoś na początku wierzyłam, że tylko w Waszym domu Janek znajdzie miłość i spokój. Potem ta nieudana adopcja, też wzbudziła we mnie emocje. A potem historia domniemanej przeszłości Janka.... Tak to właśnie perypetie Janka wzbudziły u mnie najwięcej emocji (tych dobrych i tych złych), wycisnęły wiele łez.....
Pozdrawiam!
Ja też Janka - Mańka- Majanka nie zapomnę nigdy. Nie wiesz jak się cieszę, że wrócił z tej "nieudanej adopcji". Wiedział chłopak co robi! :)
UsuńElu, dziękuję i wszystkiego dobrego!
Jego powrót najpierw bardzo mnie rozczarował, ale potem wiedziałam, ze tak miało być, bo czekał na niego lepszy domek ;) Wszystko takie trudne, ale jednak ma głębszy sens...
UsuńJa zaglądałam do Pokoju Przemian, gdyż czekałam na relacje o Malusi, no i niestety dowiedziałam się, że Malusia nadal szuka domu. Te smutniejsze, czy trudniejsze historie dorosłych kotów głębiej zapadają mi w serce,tak jest z Wisienką, Młodym, czy Rambo. Natomiast Stefania i jej dzieje jest dla mnie opowieścią nr 1 o kocim instynkcie macierzyńskim, no i jak piszesz jest kotem o wyjątkowym charakterze. Głosuję na Stefanię.
OdpowiedzUsuńGosiu,na Nowy Rok życzę Tobie i Twojej rodzinie nieustających powodów do radości, niech tylko szczęście przez Twoje Drzwi wchodzi. Marysia
Niestety, Malusia wciąż czeka na swojego człowieka. :(
UsuńMarysiu, miło mi, że zaglądasz, no i dzięki Tobie kilka kotków Gaju też zmieniło swoje życie. :)
Najlepszego!
Mnie najbardziej utkwiły Bułeczka, Kalinka i Malwinka i Romeo i Julian. Chyba po prostu dlatego, że albo były podobne do mojej wielkiej kociej miłości ;) albo dlatego, że były rude, a ja mam do nich słabość. No i transport KaliMali był spektakularny! Taki jak przemiana Kalinki w dorosłą pannicę :)))
OdpowiedzUsuńŻyczenia napiszę tylko takie - niech nowy rok przyniesie Ci same pozytywne niespodzianki. :*
Dla mnie ten rok mógłby się nie kończyć ;)
Ach, Alu, cieszę się Twoim szczęściem! Niech trwa i dziękuję za Twoje refleksje o kociołkach. Mam tu na koncie kilka niesamowitych historii, a KaliMali to jedna z nich. Łącznie z transportem. :)
UsuńStefa i Szuszu, bo tak:)))
OdpowiedzUsuńStefa to wiadomo, że z powodu uroku osobistego, a Szuszu to chyba z powodu imienia, które wymyśliłaś. Przyznaj się! :))
UsuńNie, nie z powodu imienia, jakoś mnie tak zauroczył - imię było potem...
UsuńWiesz, ja przy każdym Twoim kociaku żałuję, że nie może być mój:(
bułka i kayron - zdecydowanie. ciągle wierzę, że bułka i miećka się zaprzyjaźnią a kayronek wróci. on mi się prawie codziennie śni....
OdpowiedzUsuńNiesamowite ile osób ma go w sercach. :(
Usuńzapomniałam o życzeniach - niespodzianek dużo życzę, ale tylko dobrych. :)))
OdpowiedzUsuńDziękuję, Ewo. Zdrówka, kochana!
UsuńGosiu, życzę Wam roku dobrego. Spełnienia tego, o czym myślisz.
OdpowiedzUsuńRambo, byłeś i jesteś lepszy niż większość ludzi. Wierzę, że jesteś TAM, że bawisz się z Kicieliną, Ciunią i Sonią.
I z całą resztą...
Dziękuję ci, kochana! Wszystkiego dobrego!
UsuńHej - niech Ci/Wam spelni sie choc czesc marzen. Wybrac najbardziej wzruszajaca historie kocia? nie da sie....
OdpowiedzUsuńI kto to mówi?? Gaduła kurnikowa! :))
UsuńKrysia - zdrowych kolan mnie i Tobie życzę! :)
No bo tak wybierac...no nie da sie...ale ja o tym niewybieraniu moge godzinami, hrehrehrehrh
UsuńTy tez masz kulanka nie ten teges?
Nio. Wciąż się na to skarżę. Lewe boli mnie już bezustannie. Jeśli uda się pomóc Rufiemu to zastosuje tę metodę u siebie.
UsuńNajważniejsza kocia historia, to ta najboleśniejsza, która tkwi w sercu, jak rana niezagojona. Historia Kayronka. Cały czas o nim myślę, cały czas zaklinam, żeby wrócił. I jest to Gosiu życzenie najgłówniejsze na ten Nowy Rok.! Drugą historią, która na zawsze w sercu zostanie to historia Stefuńki mojej najukochańszej. Ta historia też powoduje nawet teraz to, że mi się łzy leją. I kocham Cię Gosiu za to, że ją zatrzymalaś ♥ A podsumowanie roku jest imponujące ! Tylu odtrąconych, skazanych na zagładę piękności zyskało nowe życie. Jakże inne od tego, co ich czekało. A ja życzę na Nowy Rok nudów w DT. I żeby ludzie szukali kotów, a nie koty ludzi ! I życzę jeszcze może powołania Skarpety - tak oficjalnie, prawnie. Będziem aukcje robić na całą Europę sławne ! Od razu zobowiązuję się do "produkcji" różności, z których będzie kasa do Sakrpety ! A Tobie osobiście Gosiu życzę samych wspanaiłości, zdrowia, spokoju i spełnienia marzeń ♥
OdpowiedzUsuńI te życzenia biorę sobie do serca! Ewo, nawet nie wiem jak ci podziękować za wszystko! Buziaki, kochana! :)))
UsuńŻyczymy wszystkiego dobrego na cały Nowy Rok. Kotom i ludziom, chchchrrr!
OdpowiedzUsuńKotom i ludziom niech się dobrze dzieje w nowym roku i zawsze!
UsuńOj Gosiu, zycie nam dzisiaj splatalo okrutnego figla...
OdpowiedzUsuńJutro minelyby 3 lata od adopcji naszej kotki Jessie. Kilka godzin temu ktos zapukal do naszych drzwi z wiadomoscia, ze auto potracilo bialo-czarnego kota. Jessie nie zyla juz...Wlasnie Ja pochowalismy. Nawet nie umiem ubrac slowa tego, co przezywaja dzieci i ja.
Mysle o Tobie i Kayronku. <3
:((((( To okropne. Taki los spotyka koty wychodzące i to mój wielki dylemat, bo z jednej strony lubię gdy mogą hasać po dworze, ale z drugiej zazwyczaj tak właśnie kończą... Nam nie udało się zatrzymać w domu Hokusa, wychodzi, pokonuje wszystkie zabezpieczenia i drżę o niego każdego dnia...
UsuńBardzo współczuję Twojej rodzinie i Tobie. Bardzo mi przykro. :((((((
Gosiu, dziekujemy.
UsuńW maju sie przeprowadzilismy, a tutaj zdawalo sie raj dla kotkow jest. Za domami pola, do ogrodu przychodza wiewiorki, jeze, jest mase ptakow...Sasiedzi maja koty, ktore tez wychodza z domow, wiec przyznam Ci sie, ze moje obawy topnialy...Jessie byla ciuchutka, nie wdawala sie w zadne bijatyki, siedziala sobie na parapetach, lubila przycupnac kolo swierku z tylu domu bo tam zawsze bylo slonecznie i obserwowala nas stamtad. Adoptowalismy Ja z domu, gdzie byly duze psy, ktorych sie bala i spedzala przez to duzo czasu na szafkach i pod lozkami. Nasz dom byl Jej czwartym domem i bardzo cieszylismy sie, kiedy po kilku miesiacach zaczela wychodzic ze swojej "skorpuki"...Najpierw na lozka, a potem na ogrod...
Pekaja nam serca, bardzo bardzo trudno bedzie sie nam z tym pogodzic.
Bardzo, bardzo wam współczuję... Poryczałam się...
UsuńJejku, kochana, okropnie wam współczuję. To niesamowite jak nie są bezpieczne nawet małe drogi. Tam, gdzie poszła koteczka Goplanka poprzednia zginęła pod samochodem, a to ślepa droga na końcu świata. Wiejska droga donikąd. Jeden samochód dziennie...
UsuńNiech te pęknięte serca leczą się Wam pomału... To nie wasza wina, to życie - wypadek, los... kurna, niech to licho!
Życie Numer Dwa, tak mi przykro z powodu koteczki... Bardzo przykro. Przytulam Ciebie i Twoje dzieciaczki.
UsuńWszystkie koteczki urocze. Niektóre szczególnie śliczne. Jak na kotki przystało.
OdpowiedzUsuńLecz Bułka wymiata! :))
Życzę Ci, aby w Nowym Roku Kayron wrócił za Twoje Drzwi. Tam, gdzie jego miejsce.
Bułka jest zjawiskowa! Errato, dziewczynko spod choinki, wszystkiego dobrego! :)
UsuńOczywiście Isia-Sumisia bo jest nasza :)) Stefania bo jest rozczulająca, Kayronek bo to wszystkich rozdziera i czekamy na dobre rozwiązanie. Wszystkie historie są wzruszające i wszystkie Kociska zasługują na uwagę. Życzę spełnienia marzeń i wytchnienia w Nowym Roku oraz dalszej działalności na rzecz czworonożnych. Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńSumisia miała szczęście, że przy swoim trudnym charakterze trafiła na Was. Ukłony dla Mamy, Brata i dla wszystkich Twoich bliskich, Anais. :)
UsuńGosiu, Tobie i wszystkim Twoim domownikom - dwunożnym, czternożnym, stałym i tymczasowym - życzę samych dobrych dni w nowym roku.
OdpowiedzUsuńI dla Ciebie, Julitko :) Bardzo dziękuję.
UsuńNie umiem wybrać jednej historii, wszystkie wzruszające, kotki jak malowane, jeden piękniejszy od drugiego, a kolejny jeszcze piękniejszy. Bułka to niewątpliwa gwiazda i miss, ale czy Stefa, choć mniej efektowna (naprawdę??? mniej???) czy nie jest cudowna i jedyna? A rudaski, buraski, czarnulki i szarusie? A Malusia i Rysia? Nie da rady pominąć ani jednego cudu i tego, że znalazły lub znajdą domy, dzięki Tobie i TCOnemu. Bądźcie szczęśliwi w 2015. Ściskam serdecznie! ♥
OdpowiedzUsuńI Ty bądź, dziękuję ci za Twoją obecność. :))
UsuńStefcia i Kayron to historie,, ktore bedę pamietac,Stefcia, bo tak pięknie opiekowała i wychowala tyle kocinków, a Kayron.... wróci, napewno wróci. Wszystkie Twoje kotki to historie ze szczęśliwym zakończeniem, a każda następna z nadzieją dla mnie, że może kiedyś,któryś kotuś trafi do mnie (caly czas nad tym pracuję). W Nowym Roku życzę Ci dużo uśmiechu, radości i spokoju. :)))
OdpowiedzUsuńHa! Nie spocznę dopóki Was wszystkich nie zakocę. :))) Ewa, zdrowia i szczęścia!
UsuńKochana Małgosiu, bardzo Ci dziękuję, za okazaną pomoc. O swojej wielkiej radości napiszę na swoim blogu. tu jedynie pragnę Ci bardzo, bardzo mocno podziękować
OdpowiedzUsuńJutro jadę na działkę :-) Moje koty dzięki Tobie będą miały nakarmione brzuszki
Pamiętaj, Graszko, że to nie jest pomoc ode mnie, a ze SKARPETY, czyli od nas wszystkich, od przyjaciół blogów (mojego i Hany), czyli z cołaska za kalendarze. Cieszę się, że paczka dotarła.
UsuńNiech ci się układa! Wszystkiego dobrego! :))
Gosianko, ty z butami pójdziesz do nieba, do nieba dla zwierzaków i dobrych ludzi... Tyle kocich istnień uratowałaś i znalazłaś im dobre domy! W Nowym Roku życzę żeby ten Jedyny wrócił do domu i żeby ludzie byli lepsi dla kotów i w ogóle dla zwierzaków... Uściski
OdpowiedzUsuńA Ty wiesz, Miko, że ja już dostaję zapłatę za wszystko co robię. :) Z nawiązką. :)
UsuńUściski gorące, niech zdrowie dopisuje i Tobie, i Tropikowi. Dobrze ci życzę, Miko, kochana!
Zaglądałam do Pokoju Przemian już wcześniej , ale i tak robi na mnie ogromne wrażenie . Tyle cudnych mordek uratowałaś ! Chwała Ci za to <3
OdpowiedzUsuńW Nowym Roku życzę Wam samych dobrych dni i zdrowia dla wszystkich domowników .
Aby odnalazł się Kayron , a kolejne tymczasy szły do adopcji tak jak to tej pory - jak świeże bułeczki !
Amen! I dla Ciebie, Amyszko. Dziękuję za twoje wsparcie, które czuję cały rok! :))
UsuńWszystkiego dobrego i odnalezienia Kayrona, to on mi zapadł najbardziej w pamięć. Też żegnam te rok bez żalu, aby nowy był lepszy!
OdpowiedzUsuńOby, Aniu! Dziękuję ci pięknie i życzę wszystkiego dobrego!
UsuńWszystkie historie wzruszające...
OdpowiedzUsuńDużo szczęścia w Nowym Roku, a przede wszystkim powrotu Kayrona!
Dziękuję, Kalipso. I dla Ciebie, oby los był łaskawy!
UsuńPamiętam audiencje u księcia Kayrona ,niezapomniane chwile ,jego monarsza godność i wymowne odwrócenie się doopą na znak ,że to musi mi wystarczyć ;))) Patrząc na niego ,miałam uczucie ,że za chwile rozlegnie sie jego sardoniczny chichot ;))) Niech on już wraca ten chuncwot jak najszybciej ,życzę Wam tego z całej mocy :))))
OdpowiedzUsuńDla Ciebie i Joli pomyslnego roku ,niech przeważą pozytywy :))))
Popatrz jakie miałaś szczęście, że go poznałaś osobiście! :)
UsuńMario, kreatywności, mnóstwa pomysłów i materiałów do ich realizacji. :)
Zdrówka dla Ciebie i Twojej rodzinki :)
Mario, jak Ty trafnie opisałaś Kajtusia!
UsuńI ja życzę Tobie dobrego roku. Nieustające pozdrowienia dla Twojej mamy. :)
Gosiu, każda kocia historia ZTD to oddzielna porcja wzruszeń, emocji do łez, kibicowania w poszukiwaniu najlepszych stałych domów , uśmiechu na wieść o kolejnej historii z happy endem.
OdpowiedzUsuńPamiętam wszystkie, choć nie sądziłam, że uzbierało się ich aż tyle.
Mam w pamięci kilka takich, które zawładnęły moim sercem. Zaginięcie Kayrona i nadzieja, że wróci do swojego domu (noszę ją w sobie do dzisiaj i tego Ci życzę).
Historia Janka, który dał i odebrał nadzieję a w międzyczasie skradł serca wielu z nas by w końcu , po trudnych przejściach, trafić pod opiekę właściwych ludzi.
Rambo, kotek szczególny, który nie przyjął do wiadomości, że stracił dom i swoich ludzi.Umierał ze smutku.
To u Ciebie, Gosiu odzyskał chęć do życia i zaufał jeszcze raz człowiekowi. Znalazłaś mu nowy dom i troskliwych ludzi. Szkoda, że na krótko ale jakie to ważne, że odszedł jako kotek kochany. W swoim domu a nie w schronisku ...
I Stefania z domu Bąbel, kocia mama pełną parą, z niezliczonymi pokładami miłości , ogarniająca całe swoje i przybrane kocie przedszkole. Szczęściara, której los wynagrodził poniewierkę w melinie stałym meldunkiem ZTD. Kocie przedszkole odchowała i z Wami poradziła sobie pięknie, skradła serca bez pytania .:) Cudna historia.:)
Nie sposób nie wspomnieć o Bułce - kociej cud-dziewczynie, która zawładnęła sercem Pantery na tyle, że w relacjach małżeńskich pojawił się i szantaż i wątek kryminalny.:) Przekroczyła granice Polski w spektakularny sposób, tam pozwala się kochać i...pozwala sobie też na pewne ekstrawagancje, z których to Ania już nie jest tak bardzo zadowolona. Ale z taką urodą ja też bym sobie pozwalała na wiele...:)
Złapałam się na tym, że mogłabym snuć wspomnienia o kolejnych kotkach, które gościły ZTD.
Stąd wniosek, że każda kocia historia była na swój sposób poruszająca i znalazła swoje miejsce w sercu.
Gosiu, życzę Ci aby Nowy Rok dla Ciebie , Twoich bliskich i wszystkich czworonożnych rezydentów
i tych, którzy zawitają na chwilę ZTD był wyjątkowy i szczęśliwy. Zdrówka Wam życzę, niech ten rok będzie łaskawy dla Ruficzka a Tobie niech nic już nie złamie serca.
Gosiu, życzę
Jak to dobrze, że to co napisałaś nie zniknęło! dzięki temu poczułam, że moja praca jest doceniona...
UsuńAlu, jak sobie życzę pierniczków na następne święta! Wiesz co to znaczy. Wszystkiego dobrego, kochana. :)
Tak, Gosiu.:)
UsuńŻycz sobie pierniczków , ja nawet dokupiłam kilka nowych foremek.:)
Zdradzę Ci, że ja sobie nieśmiało życzę kota od Ciebie.:)
Mam nadzieję na spełnienie tych i innych życzeń - Twoich
i moich.:)
Najlepszego!
Kochana Alu, a ja Ci powiem, że mam jeszcze cztery (albo trzy) pierniczki! Leżą w słoju i gdy na nie spojrzę, to myślę o Tobie. Do jednego niedawno próbował się dobrać Majtek. W ostatnim momencie wydarłam mu serduszko z paszczy!
UsuńPozdrawiam Cię i życzę Ci zdrowia i spełnienia zażyczeń jak wyżej i jeszcze wielu innych.
Ściskam Cię mocno. ♥♥
Już myślałam, że moje wypociny poszły w kosmos ale nie! Post wysłał się sam a ja jeszcze chciałam dodać, że
OdpowiedzUsuńmam też w myślach Jolkę M.. Życzę Ci Jolu szczęśliwego Nowego Roku, zdrowia, miłości i życzliwych ludzi wokół. Słońca w sercu:)
Jolu, jesteś tam??
UsuńJakie szczęście, że nie poszły! :)
UsuńJestem już wyżej, Gosiu. :)
Nie będzie nic na wyrost, jeśli napiszę, że wszystkie historie są poruszające. Tylko, że kazałaś wybrać......no to Stefania Bąbel. Bo to taka zwykła - niezwykła kotka. Gosiu niech Nowy Rok przyniesie same radosne dni, niech znajdzie się Kayron, a Rufik odzyska sprawność w nodze.Dla całej Rodziny zdrowia i miłości.
OdpowiedzUsuńBuziaki
Bardzo, bardzo ci dziękujemy, solenizantko! :) Nasze zwierzątka to nasze życie, więc ich zdrowie jest tak ważne jak nasze. Dużo wspaniałych chwil w tym nowym roczku! :))
Usuńpiękne podsumowanie, niestety z jedną, ale za to wielką "zadrą" :( życzę Gosiu, żeby w tym nowym roku wszystko dobrze się ułożyło i największe marzenie się spełniło
OdpowiedzUsuńElu i ja Tobie życzę jak najlepiej, dziękuję!
UsuńZa tyle serca i miłości, to Dobry Rok należy Ci się jak "kotu micha"...Parafrazując klasyka...A mój wrodzony optymizm ciągle podpowiada, że Pan K. się znajdzie...Ot, takie malusie gordyjskie życzenie...;o)
OdpowiedzUsuńOby! Dziękuję i pozdrawiam:)
Usuńżyczę powrotu Kayrona! piękne koty, piękne życie!
OdpowiedzUsuń:)) Zdrówka i szczęścia!
UsuńSzczęścia, zdrowia, radości i dobrych ludzi!
OdpowiedzUsuńMagdo, a Tobie weny i obyś się nam nie gubiła! :))
UsuńKocie historie, wszystkie wzruszające..., którą więc wybrać? To trudne, bo każda z nich poruszająca, każda głęboko zapada w pamięć. Są łzy smutku, gdy wspominam Rambo i łzy radości, gdy czytam o Stefci matkującej, Andżelinie, Lakim, Sumiko, Szuszu i wielu innych.
OdpowiedzUsuńAle miejsce szczególne w moim sercu ma Kayron. I jego powrotu Wam życzę, z całego serca.
To się Wam po prostu należy, za dobre serce, za pomoc, jaką niesiecie potrzebującym zwierzętom,
za ratowanie ich życia. I za to wszystko, wielki szacun!
:)) Wielkie dzięki za te słowa. I dla Ciebie samych wspaniałych chwili!
UsuńWszystkie kocie historie czytam, niektóre pamiętam krócej, inne cały czas. Dobrze, że w Pokoju Przemian można do nich zajrzeć :)
OdpowiedzUsuńKalinka i Malwinka - dwa słodziaki, które dane mi było pogłaskać :) bo ich mamusia się niestety schowała pod łóżko na nasz widok, ale to było na początku ich pobytu ZTD ....
Bułeczka - bo niechcący wymyśliłam jej imię :)) a poza tym jest taka słodka, oszczaniec jeden ;)
Również bez żalu pożegnałam stary rok.
Gosiu, Matko Kotów w Potrzebie ♥♥♥♥♥
Piękne są Twoje kocie historie, a najpiękniejsze jest to, że te żywe istoty udało się uratować i znajdują swoje nowe kochające domy :)
OdpowiedzUsuńPodziwiam Cię i trzymam kciuki za Ciebie i za cało Twoją rodzinę i ludzką i zwierzęcą! :)
Niezwykły rok :) miej piękny czas w 2015... uściski
OdpowiedzUsuńNajbardziej pamietam zaginięcie Kajutsia:* a zaraz potem że zostałam pół ciotką dla jednego z Maślaczków :)
OdpowiedzUsuńWielkie serce masz Gosianko, w 2015 ta dobroć do Ciebie wróci:*
I ty mówisz, że niewiele osiągnęłaś... Moja droga, tyle istot uszczęśliwiłaś!
OdpowiedzUsuńI mam tu na myśli istoty kocie i ludzkie jednocześnie.
Podziwiam Cię za tę dobroć, ale i umiejętność organizacji tej akcji sprawdzania przyszłych domów i przekazywania kiciaków do adopcji.
Mimo wszystko wyrwa w sercu po utracie Kayrona bardzo bolała. Wiem. Ściskam mocno!