Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Skarpeta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Skarpeta. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 16 lutego 2015

O wyjątkowej SKARPECIE, co chroni w trudne dni

Od naszej słynnej akcji kalendarzowej minęły już dwa miesiące. Zebraliśmy wtedy wspólnymi siłami piękną kwotę do tzw. Skarpety - na pomoc ludziom z blogowego świata, tym pomagającym zwierzętom, bądź tym, których zwierzęta chorują, czyli ogólnie mówiąc, dla tych, którzy potrzebują wsparcia. O tej kwocie i pierwszych działaniach informowałyśmy Was mejlowo. 

Ja i Hana chcemy po prostu dać coś od siebie, pomagać, wspierać, organizować i przy WASZYM NIEOCENIONYM WSPARCIU to się udaje!

Skarpeta działa, my chętnie i z satysfakcją wyciągamy z niej grosze, psie i kocie puszeczki, chrupeczki, żwirki, i nawet węgiel! Jaka to radość! Cudowne uczucie i proszę, abyście wszyscy – darczyńcy - poczuli się tak jak my, gdy MOŻEMY POMAGAĆ! To od NAS WSZYSTKICH! To dzięki NAM, dzięki WAM!

Wymieniam tu osoby, które dostały od nas wsparcie i które same o tym u siebie na blogu pisały. W założeniu miało być tak, że nie będziemy upubliczniać tych informacji, jeśli ktoś chce pozostać anonimowy. Nie chcemy nikogo zawstydzać, czy coś z tych rzeczy. W praktyce nie było takiej sytuacji. Okazało się, że każdy chętnie dziękuje i wprost o tym pisze. Kolejność przypadkowa.

http://kwiaciarenka-lawenda.blogspot.com/2014/12/witajcie.html - wiadomo, potrzeby są wielkie jak serce Kwiaciarenki.
http://baldricksclaw.blogspot.com/2015/01/sylwester-20142015.html - wspaniały kociarz o mądrym podejściu do pomagania mierzy się teraz z chorobami swoich podopiecznych. 
http://daleko-od-szosy.blogspot.com/2015/02/a-tak-w-miedzyczasie.html - po prostu zajrzyjcie do Ewy, a wszystko stanie się jasne.
http://ostojatupai.blogspot.com/2015/01/paczka-od-dziefczynek.html - zażegnałyśmy chwilowy kryzys, mamy nadzieję, że Tupajka stanie na nogi po trudnym dla niej czasie. 
http://graszkowska.blogspot.com/ - stado działkowych kotów przeżyło dzięki Skarpecie zimę - jak napisała Graszka. 
http://catarina-brujita.blogspot.com/2015/01/dostao-nam-sie.html - Szalona Kasia, pomagaczka wbrew rozsądkowi, mogła odetchnąć przez chwilę.

Oprócz tych osób, które znamy z blogowego świata i dobrze wiemy, że zasługują na każdą pomoc, Skarpeta zasiliła też panią, której absolutnie nie było stać na operację ukochanej suni. To dramatyczne opisy wiązania wielkiego guza bandażem, aby nie ciągnął się po ziemi, poręczenie Ani M. (chodzi o suczkę - mamę Lu - psinki Ani) oraz to, że Ania dołożyła ze swojej kieszeni jeszcze raz taką kwotę, sprawiły, że nie zastanawiałyśmy się z Haną ani chwili. 

Karina, mama Lu, jest po pierwszej operacji. Guz był tak duży, że czeka ją jeszcze jedna.
Wysłałyśmy również żarełko do pani Joanny, która codziennie karmi 37 kotów i z najwyższym trudem udaje się jej zdobyć dla nich jedzenie. To od niej miałam trójkę ostatnich kociaków, w tym rudaska Kubusia Kluska, który zamieszkał u kochanej Joasi w Katowicach; tam jeszcze wymagał leczenia. Ech, to długa historia... 

37 kotów do wykarmienia...
Pani Joanna nie stała się karmicielką takiej bandy z wyboru. Po prostu liczba głodnych kotów, które zaczęły odwiedzać jej nowo budowany dom, z każdym miesiącem rosła... Dobre serce nie pozwoliło jej tego nie widzieć, odwrócić się tyłem i zostawić problem za sobą. Pani Joanna, oprócz tego, że z wielkim poświęceniem zdobywa dla nich jedzenie, dba też o leczenie, kastracje, sterylizacje i najważniejsze: o adopcje. Niestety większość z przybłęd jest dzika i nie nadaje się do domów. Już niedługo poznacie te, które jak najbardziej mają przed sobą świetlaną przyszłość kotów domnych. Postaram się w tej sprawie pomóc i jak zwykle liczę na Was, na kibicowanie. 
W każdym razie ja ręczę, że pomoc w postaci jedzenia wysłana do pani Joanny jest jej potrzebna i zostanie wykorzystana do ostatniego chrupka. 

Zresztą ona sama po otrzymaniu paczki napisała:
Pani Gosiu, dzisiaj u nas było słychać wielkie radosne mlaskanie i chrupanie.
Nie wiem już, jak dziękować Pani, a także wszystkim osobom z grupy "skarpeta", za pomoc. Przez jakiś czas będę mogła ze spokojem myśleć o nadchodzącym dniu. Ciągle miotam się od optymizmu po skrajnie pesymistyczne wizje. Ale ponieważ ostatnio dostałam tyle dobroci od innych, wierzę, że nie tylko wybrniemy z kłopotów, ale również sami będziemy mogli pomagać.

Skarpeta pukała też do innych osób, ale one uczciwie powiedziały, że na razie dadzą sobie radę. Niektóre z nich są uparte jak osły, ale my wiemy, że potrzebują i nie tracimy nadziei, że pozwolą sobie pomóc. Naprawdę nie trzeba być umierającym z głodu żebrakiem, aby skorzystać ze Skarpety. Chcemy, aby ludzie, którzy pomagają, dbają, kochają, a którym zwyczajnie się nie przelewa, mieli łatwiej. To proste i czyste założenia. 

Już za chwilę zorganizujemy kolejną akcję napełniania naszej blogowej Skarpety. O wszystkim, o możliwościach, trudnościach i jak je obejść, napiszemy z Haną niedługo. 

PODPIS

I jeszcze jedno. Ponieważ niedawno wysłałyśmy dokładne rozliczenie środków ze Skarpety i część z Was pisała, że nie jest Wam potrzebne, proszę, aby ten, kto takie bieżące rozliczenie pragnie dostać, wysłał do mnie mejla ze słowem "chcę" w tytule. Otrzyma zwrotnie rozliczenie. Oczywiście tyczy się to tylko tych osób, które brały udział w dokładaniu do Skarpety (proszę więc o mejl ze znanego nam adresu). Bardzo bym chciała, aby ludzi chcących wiedzieć, było dużo! To wszystko opiera się na zaufaniu, a dla mnie i Hany nie ma nic ważniejszego niż to, że nie chcemy Was zawieść.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...