niedziela, 12 lutego 2017

Historia Florci, czyli jednak Muszki

Kolejny zwierzak znalazł się u mnie, by odmienić swój los. Tak jak każdy musi mieć swoją opowieść. 


Zdjęcie suni zrobione przez strażnika miejskiego.
Zrobione chyba chusteczką do nosa, no, ale jest.
Mała bieda, zaniedbana tak strasznie, że odchody przyklejały się do futerka i... gromadziły się na nim. Brudna, śmierdząca, przestraszona, a nawet kłapiąca zębami ze strachu, trafiła spod samochodu, gdzie próbowała się chronić, do kojca miejskiego Straży Miejskiej w Strzelinie.

Okropny widok.
Jak jest w miejskim kojcu? Jeśli jesteście w stanie posłuchać, to proszę:


Jak jest w kojcu miejskim zimą, gdy w nocy jest minus pięć? Zimno, strasznie, zamarza jedzenie i woda. Asia próbowała, jak mogła, poprawić tam te spartańskie warunki, zasłaniając choć boksy od wiatru.



Sunia jednak nic nie zjadła. Była cichutko, zakopała się w sianko i kocyki, no i przetrwała noc, a rano Asia do niej przyszła, zabrała ją na spacer.


W jej parcianą obrożę wplątały się włosy i ciągnęły, sprawiając bój psince. Malutka, przerażona nie dawała się dotknąć w tym miejscu. Każdy, kto ma tę rasę psów, wie, że trzeba pieska czesać codziennie, bo inaczej włos (nie sierść) się kołtuni i potem pozostaje tylko cięcie...

Jak to się stało, że tak cudowna suczka stała się bezdomna?

1. Została kupiona jako wymarzony pies, było jej dobrze, ale pewnego dnia postanowiła się nie dać strzyc, a potem zdecydowała uciec z domu. Błąkała się po Strzelinie z kupami w sierści, spała pod samochodami i była szczęśliwa, aż, kurczę blade, odłowili ją do kojca.
2. Kupiona tanio, bo yorkopodobna, jako wymarzony pies szybko stała się balastem, codzienne czesanie, częste kąpiele, wydatki na fryzjera, na jedzenie, przerosły człowieka i zaczął ją wypuszczać bez kontroli przed dom, a potem wcale do domu nie wpuszczać, bo przecież śmierdziała...

Jestem za inną wersją - nr 3, tak właśnie opowiedziała mi psinka.
3. Od początku kochana i rozpieszczana, śpiąca w łóżku z człowiekiem, trzymana na kolankach, zawsze przy swoim opiekunie, obdarzana najczulszymi słowami, pewnego dnia zginęła mu, a może to on jej zginął... Błąkała się kilka dni przerażona i wymarznięta, aż ludzie zgłosili to do straży miejskiej w Strzelinie, a resztę już znacie.

Zapytałam Asię, czy potrzebny DT dla niej i Asia entuzjastycznie na to przystała, zaraz zaczęła organizować akcję dowozu małej Za Moje Drzwi, natychmiast do pomocy włączyły się dziewczyny z
https://www.facebook.com/twoj.pupil.strzelin/ i mała z kocmołucha kopciucha zamieniła się w królewnę!


Z innymi psami - super!
Kupka nieszczęścia. Śmierdząca kupka nieszczęścia. 




Gwiazda!
A potem Asia i Magda wsiadły w samochód i poświęciły aż trzy godziny swojej niedzieli, aby dostarczyć małą do mnie. Miło jest współpracować z ludźmi, którym zależy na losie zwierząt. Spotykam się ostatnio z przypadkami, gdy ciężko się doprosić, aby tej pomocy udzielić, bądź rozpaczliwe posty na fejsie są bardziej na wyrost, bo tak naprawdę pomoc jest niepotrzebna. 

Gdy dziewczyny z yoreczką dotarły do nas, najcieplej przyjęła ją Ptysia, która bez żadnej obawy przetestowała tolerancję małej na koty. :)
Fika z Miką z fochem, ale dały radę!





Gwiazda musi mieć sesję!







Ząbki białe, zdrowe. Młodziutka piesinka. 


Na fejsie poprosiłam Was o wybieranie imienia tymczasowego temu cudowi. Padło bardzo wiele fajnych imion! Część z nich odrzuciłam, bo takie nosiły już zwierzęta Za Moimi Drzwiami. 


Najwięcej było propozycji imienia Bella - ślicznie, choć mniej niż dla mojej propozycji - Florcia, którą poparło aż 6 osób! Chciałam mieć Florcię, od kiedy spotkałam taką uroczą suczkę na Mazurach. Niech się spełni moje marzenie, pozwólcie mi. :)
Sunia zostaje więc, na krótki czas pobytu u mnie, Florcią. Reaguje na to imię!

(Jednak to imię się nie przyjęło... Suczka została oficjalnie MUSZKĄ.)

Muszka zakochała się w MójCiOnym! To jemu zaufała i już oddała serce. Drepcze za nim krok w krok, przymila się, no i spędziła noc na jego kołdrze. Bardzo grzecznie spędziła noc. 
To cudowna psia istotka. Niezwykle oddana człowiekowi. Cały czas chce być blisko, miziana i tulona. 
Jest zazdrosna o uwagę poświęcaną moim rezydentkom, popiskuje wtedy i chce mnie mieć tylko dla siebie. Z Ptysią próbuje się bawić. Na spacerach w stosunku do innych psów jest przyjazna. Załatwia się na dworze, umie prosić pod drzwiami o wyjście.
Wydaje się, że to psi ideał!



Muszka, jeśli nie znajdzie się jej właściciel, będzie szukała nowego domu i nowego opiekuna, choć... już właściwie nie, bo mamy z Asią trzy kandydatury na tę zaszczytną rolę.
Tak wiele osób ma w domu miejsce dla psa! Bierzcie! Takie Muszki czekają w domach tymczasowych, w schroniskach. Może nie są aż tak młodziutkie i śliczne jak ta, ale na pewno bardzo potrzebują Waszej opieki.


Teraz Muszka leży koło mnie na krześle. Zajęła miejsce Fikuni, to nie jest dobrze... Oj, trzeba będzie szybko ją oddać do nowego domku, jest taka słodziutka! Od momentu przekroczenia domu, wczoraj, zmieniła się, od razu ożyła i przestała kłapać zębami. Dziś wyczesałam ją bez problemu. Nie znam się na yorkach, ale ona jest na pewno z tych większych. W każdym razie jest proporcjonalna i prześliczna!


Nie da się temu zaprzeczyć, nawet gdy ktoś nie jest wielbicielem tej rasy, prawda? :)

PODPIS






41 komentarzy:

  1. Gosiu :) cyt. "
    "Teraz Florcia leży koło mnie na krześle. Zajęła miejsce Fikuni, to nie jest dobrze... Oj, trzeba będzie szybko ją oddać do nowego domku, jest taka słodziutka!" ... niedobrze, dlatego, że Fikunia zazdrosna, czy dlatego,że... boisz się, że się do Niej za bardzo przywiążesz, i...zostanie? Jest śliczna, no i ma szczęście, że zaopiekowałaś się Nią. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całą pewnością jej nie zostawię, choćby była nie wiem jak słodka. Jednak wprowadzenie trzeciego psa do domu robi straszne zamieszanie, a jeżeli jeszcze Fika z Miką mają być poszkodowane... to jest niedobrze. :)

      Usuń
  2. Jakże podobna do naszej Tofficzki! Moja ma 2 kg, ile waży ta Pięknisia ? :)
    Nie wiem, czy powinna wrócic do właściciela, raczej nie miała tam dobrze, tak zarośnięta, zwłaszcza koło dupki ... tam trzeba często strzyc yorki, bo robi się problem bardzo szybko.
    Widziałam na FB, ze już się o nią bojo ;))) Na pewno znajdzie dobry dom! A to upominanie się o pieszczoty to standard ! Nasza nas już tak wyćwiczyła, ze hej! Nigdy jakoś nie pałałam szczególnym uwielbieniem do tej rasy, ale odkąd zostałam poddaną jednej suni, a potem Tofci, to uważam, ze jest to piesek idealny do domu, niekłopotliwy, przyjazny, to takie wielkie serce na czterech krótkich nóżkach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ups, wkradł się chochlik- widziałam na FB , ze już się o nią biją !

      Usuń
    2. Ona wazy z 3-4. Nie ważyłam. :)
      Ta mała jest pierwszym yorkiem, do którego pałam sympatią, może właśnie też dlatego, że jest taka zarośnięta, a ja lubią kudłacze. Jednak, z drugiej strony, widzę, że taki długi włos to jest olbrzymi problem. Człowiek wychoduje taką rasę, że bez niego sobie nie poradzi, bo chociażby nie może się w czystości załatwiać gdy trochę zarośnie.

      Usuń
  3. Prawda!
    Dobrego dnia wszystkim mieszkańcom ZMD:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Prześliczna psinka, straszne, że musiała przejść przez koszmar błąkania się..:(

    OdpowiedzUsuń
  5. Rece i cycki opadajo na te ludzka glupote i okrucienstwo. Dobrze, ze Florcia ma juz zagwarantowany cieply dom i codzienne czesanie. ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Śliczna! Mam nadzieję, że Florcia trafi do wspaniałych ludzi. Uściski Małgoś, jesteś niezwykła.

    OdpowiedzUsuń
  7. Śliczna psinka. Jak dobrze, że już jest w cieple, wśród dobrych ludzi.

    OdpowiedzUsuń
  8. Śliczna mam nadzieję że znajdzie się właściciel który być może też ją szuka

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie jestem wielbicielką Yorków (wolę duże, raczej gładkowłose pieski), lecz ta sunia jest prześliczna!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Jest prześliczna. Mam nadzieję, że się zgubiła, a nie została źle potraktowana przez właścicieli.

    OdpowiedzUsuń
  11. Piesinka przemiła. Mam nadzieję, że szybciutko przeniesie się do swojego domu i oswoi swojego człowieka. Zasługuje na dobry los, jak cała reszta piesków które w kojcach siedzą. Nie dosluchałam do końca. Serce boli :-( :'(

    OdpowiedzUsuń
  12. Fajna z niej psinka. Ciekawa jestem, czy ktoś jej szuka. Miała szczęście, że została znaleziona i zaopiekowana, że nie stało się coś gorszego.
    Florciu, życzę ci dalszego szczęścia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bezowa, jakoś nie wydaje mi się, że ona się zgubiła.
      Czy właściciele nie zrobiliby wszystkiego, żeby ją odnaleźć???
      Tymczasem chyba nawet nie było zgłoszenia do Straży...
      Taka śliczna kruszynka na mrozie :(
      Ale i do niej uśmiechnął się los...!

      Usuń
  13. Na szczęście ta malutka kupka nieszczęścia zmieniła się w kupkę szczęścia :) ... każdy york, którego znam, to rotweiler w mini ciałku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Florka do niej pasuje, jak ulał :)

      Usuń
  14. Biedulka, nawet sobie nie wyobrażam, jak taki kanapowy piesek mógł wytrzymać kilka godzin, nie mówiąc o dniach na mrozie. Zaraz widzę w oczach Mopcia. To psinka chyba jest miksem yorka i papillona, trochę to zdradza jej umaszczenie, duże uszy i te charakterystyczne pędzelki na uszkach. Moja psiapsiółka ma taki mix, słodki piesek. Też chciała jej dać Bella, ale skończyło się na Loli i świetnie to do niej pasuje. Życzę jej dobrego domku, ze względu na Mopka takie psiulki w typie yorka, są mi wyjątkowo bliskie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś mi się wydaje, że i mi będą. :)
      Pozwolę sobie twój komentarz skopiować na fejsa. :)

      Usuń
    2. Bardzo proszę, będzie mi miło:) Nie mogę mieć dwóch psiulków,(a może mogę, ale o tym nie wiem?) ale brałabym tą laleczkę w ciemno:) Zainspirowana praniem Florki wypram i Mopa, walczę ze żwirem, mam go wszędzie!! A to za sprawą, jednego, małego pieska!
      Nie do uwierzenia ile taki piesek w łapkach i podwoziu przyniesie żwiru z sypanych nim alejek...

      Usuń
  15. Teraz piszę testowo, bo mi jakieś głupoty z zooplusem wychodzą. Po napisaniu komentarza pojawia mi się banerek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I już wiem, że nie takie dziadostwo jak myślałyśmy. Fajnie że się udało. Dziękuję bardzo!

      Usuń
  16. Psinka cudna! Zycze aby jak najszybciej znalazla nowy dom.
    Pozdrawiam:)

    Gosianko, kalendarze dotarly jak rowniez bonusik w postaci dlugopisu.
    Dziekuje bardzo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A więc szły miesiąc... Niesamowicie się cieszę, że dotarły! Hurra!

      Usuń
  17. Florcia, bardzo ładnie:) Wiesz, ja jakoś nie umiem powiedzieć, że nie lubię tej albo tamtej rasy psów. Owszem, jedne podobają mi się bardziej, inne mniej, ale to ocena czysto estetyczna. Preferuję jednak kundle, najlepiej takie z dziada-pradziada. Czytałam artykuł (w "Fokusie"), w którym autor sugeruje, wręcz, że to odrębny typ, z wyraźnymi cechami, rasa, która sama się ukształtowała - www.focus.pl/.../kundle-psia-superrasa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla jasności: moje preferencje ukształtowały się na długo przed przeczytaniem tego artykułu, który tylko potwierdził moje zdanie na temat kundelków:)))

      Usuń
  18. "Czytałam artykuł (w "Fokusie"), w którym autor sugeruje, wręcz, że to odrębny typ, z wyraźnymi cechami, rasa, która sama się ukształtowała - www.focus.pl/.../kundle-psia-superrasa."

    My z Wronką wiemy już o tym od dawna. Wymyśliłyśmy nawet nazwę tej rasy: rasa ogólna.

    OdpowiedzUsuń
  19. Kolejny Ogonek w potrzebie trafił do Ciebie tym samym wygrywając los szczęścia w loterii życia :) Metamorfoza cudowna! Serdeczności zostawiam :) Guśka

    OdpowiedzUsuń
  20. cieszę się że już 3 domki są chętne przyjąć Florcię, taka bida z niej była.
    Mam takiego futrzaka, chrapie tuż przy mnie i nie wyobrażam sobie żeby błąkał się po mieście...
    Dziękuję Ci Gosiu za Twoją pracę. Zawsze mam mokre oczy jak Cię tu odwiedzam.

    OdpowiedzUsuń
  21. Śliczna kudłaczka i szczęściara.

    OdpowiedzUsuń
  22. Gosianko! Napisałaś, że mało prawdopodobna wydaje Ci się wersja o porzuceniu Florci - rozumiem, że wyczytujesz to z jej zachowania.
    Zdarzały mi się w życiu sytuacje tak abstrakcyjne (lub czasem tylko miałam okazję przyglądać się im niejako "z boku"), że oduczyło mnie to wydawania autorytarnych osądów. Dlatego nie pochwalam komentarzy, w których oceniani są dotychczasowi opiekunowie Florci.
    Opiszę jedną z takich sytuacji, która wydaje się kompletnie nierealna, a jednak się zdarzyła w maju 2009 roku:
    Nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności w wielkim mieście z mieszkania wymknęła się głucha fretka. Wybiegła z bloku do ogrodu, a dalej na ruchliwą ulicę- zatamowała ruch i narobiła niezłego zamieszania. Próbowała ją łapać mała dziewczynka, a do niej po chwili dołączyły dwie panie. Fretkę udało się złapać- panie obiecały zaopiekować się zwierzakiem i odszukać właściciela. Wsiadły z fretką do samochodu i pojechały hen za miasto oglądać zawody jeździeckie w stadninie umiejscowionej pośrodku lasu. Nie radząc sobie ze zwierzakiem oddały go organizatorom imprezy, mówiąc że zwierzaka znalazły. Organizator ogłaszał znalezienie zguby, myśląc że to zwierzak któregoś z uczestników zawodów, bo skąd miałaby się w środku lasu znaleźć fretka albinoska. Kiedy drugi dzień zawodów dobiegał końca zgłosił się pan, który przyznał że nie jest właścicielem, ale ma dla fretki dobrą opiekę. I wywiózł ją dalej w świat. Rozsądnie zostawił namiary na kontakt do siebie, na wypadek gdyby jednak właściciel poszukiwał zwierzaka.
    Trzeciego dnia od zaginięcia fretki jedną z pań, które fretkę wywiozły na zawody jeździeckie, ruszyło sumienie. Zadzwoniła pod numer podany w ogłoszeniu (bo dzięki mobilizacji fretkoświrów wielkie miasto było wręcz wytapetowana ogłoszeniami) i przyznała dokąd wywiozła zwierzaka. Gdyby nie odważyła się zadzwonić i przyznać co zrobiła, to prawdopodobnie fretka nigdy nie wróciłaby do swojego domu.
    Ta akcja nauczyła mnie, żeby nigdy nie oceniać z góry, że błąkający się bez opieki zwierzak został porzucony przez opiekuna i w związku z tym można sobie nim rozporządzać dowolnie. Może zwyczajnie ktoś, myśląc że działa w dobrej wierze, utrudnił Florci powrót do domu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, rozumiem przesłanie twojej historii. Napisałam kilka scenariuszy, a sama uznaje trzeci za najbardziej prawdopodobny – bo to mi właśnie opowiada Muszka (Tak się teraz nazywa). Nie znamy jej historii i być może nigdy nie poznamy. Jednak niezależnie od tego ona musi mieć swój dom, nie zgłasza się stary, więc trzeba znaleźć nowy. Tak to niestety działa...
      :(

      Usuń
    2. Gosianko! Tylko pierwsze zdanie kierowałam do Ciebie, bo wiem że w przypadku Muszki mleko się już rozlało i teraz trzeba filiżankę jej szczęścia wypełnić nowym mlekiem i miodem ;)
      A historię opisałam innym "ku przestrodze".

      Usuń
  23. Śliczna i słodka. Dobrze, że juz zaopiekowana.

    OdpowiedzUsuń
  24. Gosiu, jak dobrze jest móc uchylić Twoje Drzwi, jak dobrze móc za nie zajrzeć, popatrzeć, posłuchać, poczuć... Uściski dla Wszystkich.

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że piszesz! Pisz, komentuj, daj znak, że jesteś!
Dobrej energii nigdy za wiele. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...