czwartek, 13 kwietnia 2017

Pamięci Damy Kier

Żegnamy dziś naszą Niezwykłą Koleżankę. 
Osobę pełną humoru, dobrą i skromną. Najlepszą z ludzi. 
Małgorzata Trembilska na szczęście pozostawiła nam swój blog, 
gdzie możemy wciąż brać dla siebie Jej ciepło i dowcip. 
Zostawiła nam też wspomnienia z czasów walki o wolność. To wyjątkowa lektura
Warto żyć; aby po sobie zostawić świat lepszy, niż się go zastało. 
Lepszy dla istot, które są w naszym otoczeniu; ludzi, zwierząt... Damie Kier się to udało. 
Żegnamy Małgosię, my - wszystkie koleżanki blogowe, wszystkie kury z "Pastelowego Kurnika".
Poprosiłyśmy Ninkę, aby ubrała w piękne słowa nasze myśli: 


Pamięci Damy Kier
Małgosi Trembilskiej

💔💔💔💔💔💔💔

Małgosiu, Damo z sercem w herbie!
Już po niebiańskich kroczysz łąkach...
Czy kiedyś zza chmur na dół zerkniesz,
liścik nam wyślesz przez skowronka?
Dzieliłaś z nami śmiech i smutek,
bawiłaś się, tworzyłaś chętnie,
byłaś dla zwierząt dobrym duchem,
zawsze im pomagałaś pięknie.
Kochałaś wolność i zawzięcie
walczyłaś o nią - jak należy;
teraz już zawsze wolna będziesz,
nikt Ci wolności nie zabierze.
W każdym momencie byłaś sobą,
lojalną, dobrą, naszą Damą.
Czy zdrowa byłaś, czy w chorobie,
nie dałaś się trudnościom złamać.
Małgosiu, Damo z sercem w herbie,
gdy będziesz na niebiańskich łąkach,
prosimy, czasem na nas zerknij,
wyślij nam liścik przez skowronka...

💔💔💔💔💔💔💔


Autorką wiersza dla Damy jest Nina Onisk. 
Dziękujemy Ci, Ninko.

Taka właśnie była Małgosia i taka zostanie w naszych sercach.

Dziś o 12.45 pożegnanie Damy na Cmentarzu Centralnym w Szczecinie.
Jesteśmy sercami z Jej Rodziną. 


Nie zapomnę nigdy nibynóżek Szopka i karmienia na przyzlewnej półeczce.

I Pana Czesia. I pozowania Wronki.
Damo, dziękuję Ci za wszystko!

A Wy? Co pamiętacie z bloga Małgosi
Jakie opisy, jakie słowa?

PODPIS



poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Pimpki na urlopie w Karpaczu

Dziś mało treści, sporo zdjęć i filmów, no i duuużo przekazu!

Kto pamięta Pimpki - Pimpusię i Pimpka?

Żeby sobie przypomnieć KONIECZNIE zobaczcie ten post:

http://zamoimidrzwiami.blogspot.com/2016/12/pimpusie-co.htmli (klik)

i ten:

http://zamoimidrzwiami.blogspot.com/2017/01/co-dwa-zwierza-w-domu-to-nie-jeden.htmli (klik)

a ten film to już koniecznie!


A potem zdarzył się nadprzyrodzony, najprawdziwszy CUD!
Pojawili się kochani młodzi ludzie, którzy WZIĘLI OBA PIMPKI! 
Jakie szczęście, co za dobra decyzja! 
Pieski wspierają się, rozładowują swoją niesamowitą energię na wspólnych zabawach, 
a Marcin i Ewelina mogą mieć na rękach po Pimpku. :)

Marcin i Ewelina z Pimpkami w dniu adopcji. :)

Tak wyglądały wtedy, a dziś...
Jak dobra to decyzja, niech pokażą te najnowsze zdjęcia i cudowne słowa, 
które dostałam od tych kochanych młodych ludzi. 
Serce mi rośnie, gdy wiem, że przyczyniłam się do takiego szczęścia i ludzi i zwierząt. :)

Ewelina napisała:

Witajcie! 🙂 Pimpki chciały się zameldować 🙂, obecnie jesteśmy na urlopie w Karpaczu 🙂. Maluchy szaleją, że ho, ho. Wczoraj zdobyły swój pierwszy szczyt - Śnieżkę! 🙂 
Jesteśmy w szoku, ile Luśka i Kobe mają energii! :) 
Rosną jak na drożdżach - szczególnie nasz mały mężczyzna. 
Długie nogi, ponad 5 kg szczęścia 😛 
Lucy dama do kochania. :) 
Gorąco ściskamy i jeszcze raz dziękujemy za to szczęście, które dzięki Pani mamy 🙂.






















Pimpki bawią się w każdej sytuacji. :)






Nie do przecenienia jest to, co Pimpki wniosły w życie Eweliny i Marcina! Codzienna dawka śmiechu, którą dają im pieski, dosłownie przedłuża im życie! Śmiech uzdrawia, przyciąga przyjaciół, sprawia, że życie staje się prostsze i piękniejsze! Naprawdę! Śmiech stymuluje naturalne środki przeciwbólowe i stymulatory dobrego poczucia zwane endorfinami. Ludzie, którzy się śmieją lub nawet tylko uśmiechają, sprawiają, że aktywność w "strefie szczęścia", w lewej półkuli mózgowej, gwałtownie wzrasta. To właśnie jest szczęście! :)

Uśmiecham się do tych zdjęć i filmów z Pimpkami, za co bardzo Ewelinie i Marcinowi dziękuję!

Miłego dnia, wiele uśmiechu!


PODPIS

To jest do nowych czytelników:
Kupując w Zooplusie przez baner na moim blogu, wspierasz moje działania na rzecz zwierząt. Kupuję im za to karmę - jeśli starcza. Ty nic nie tracisz, my zyskujemy parę groszy od każdego zamówienia. Dzięki!!!! Pamiętaj o nas.


środa, 29 marca 2017

To ja - Toya!


Oto ona w całej swojej osiemnastokilowej okazałości.

Nie sposób nie opowiedzieć tu historii Toi, suczki znalezionej w Strzelinie i mimo intensywnych poszukiwań właściciela wciąż bezdomnej, a więc zagrożonej wywozem do schroniska o nie najlepszej sławie. Toyą, która nazywała się wtedy "roboczo"... Kicia, opiekowała się niezastąpiona Joanna Waś ze Strzelina. My też, tzn. ja i fundacja Pręgowane i Skrzydlate wzięliśmy małą pod opiekę, aby ją przygotować do adopcji, czyli zapewnić jej kastrację, szczepienia itp. Możliwe, że dzięki tym zabiegom, a może wcale nie,  Toya została wypatrzona przez naszą koleżankę blogową, znaną doskonale w naszym przyjacielskim kręgu - Anię z http://swiattodzungla.blogspot.com/. Nie była to taka prosta miłość, bo Ania mieszka 650 km stąd, w Niemczech.
Zanim nastąpił przyjazd po Toyę, Asia z Julią opiekowały się Kicią rewelacyjnie. Socjalizowały ją z kotami, z innymi psami, nauczyły spacerować, no i dały jej wiele serca i miłości.
Ale cóż, taki los tymczasowych opiekunek - nadszedł w końcu czas rozstania...

Ania z mężem Piotrem zagościli przez chwilę Za Moimi Drzwiami, by następnego dnia rano poznać swoją córeczkę. I o tym właśnie jest dzisiejsza minifotorelacja.

Pierwszy dotyk! To mój pies... - pewnie myśli Ania. 

Anka przymierza się, by uściskać Asię, a Toya chyba jej broni. :)

Uściskajmy się, Asiu, dziękuję ci!! - Ania cała wzruszona przytula jedną z opiekunek Kici.

Wzruszenie...

I druga opiekunka - Julia, 

ląduje w objęciach!

A Toya lubi takie uściski. Towarzyska psinka. 

No to czas oddać smycz jej nowej pani. 



Ten moment nadchodzi i...

I czyż nie tak wygląda SZCZĘŚCIE? 

No to idziemy na spacerek, aby Toya wybiegała się przed długą podróżą. 






Co za psina! Urocza!

Toya, co to za rasa?


Wracamy do domku. 
Julia ze łzami w oczach żegna się z suczką, którą pokochała...

A Toyeczka czaruje tymi swoimi poczciwymi oczyskami.
Jeszcze na fejsa trzeba koniecznie wrzucić zdjęcie - dla koleżanek, co czekają na relację!



A Toya to urodzona modelka!


Nawet ja zdążyłam ją pokochać! I całowałam tę śliczną mordeczkę!

No i ostatnie pamiątkowe zdjęcie. 

Asia z Julią cieszą się, że ich podopieczna znalazła dom. Miesiąc się nią zajmowały.
Można w tym czasie oddać całkiem serce...

Kwiaty i  owacje dla wszystkich!
W tej opowieści najważniejsze jest to, że kolejny piesek znalazł doskonały dom!
Losy Toi będziemy mogli śledzić na blogu Ani: http://swiattodzungla.blogspot.com/

A tu: http://swiattodzungla.blogspot.com/2017/03/toya-dla-tych-bez-fb.html
i tu: http://swiattodzungla.blogspot.com/2017/03/toya-relacji-ciag-dalszy.html
widać, jak piesek odnalazł się po zjawieniu się w swoim domku.

W związku z tą wizytą mam jeszcze jeden post do napisania. Następnym razem!

Miłego dzionka! :)

PODPIS



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...