sobota, 30 stycznia 2016

Kto pokocha moje tymczaski?

Uważajcie! Amor zaraz wypuści strzały. Któraś może Was trafić, a ja, szczerze mówiąc, liczę na to... :)
Są cztery. Do wyboru, do koloru. Różne charaktery, inny wiek, inna płeć. Zakochujcie się, proszę.

***

Tę koteczkę już widzieliście. To znaleziona na wsi, pod lasem, okołosiedmiomiesięczna buraska. Kotka jest przeraźliwie chuda, same kosteczki. Tak żarła przez pierwsze dni, że skończyło się to wielkimi wymiotami. To ją nauczyło rozumu i teraz umie jeść z umiarem, a ponieważ jedzenie ma ciągle dostępne, wie, że jej go nie zabraknie. Po krótkiej kwarantannie w pralni zamieszkała już w kocim pokoju, razem z resztą towarzystwa. Wyzdrowiała w szybkim tempie.

Kocia nazywa się... KAZIA MIZIASTA. :) Imię to nadał jej Wrocławski. Miała być wprawdzie Kizią Miziastą, ale uznałam, że to zbyt banalne, zastosowałam poprawkę i została Kazią. Pasuje do niej. Popatrzcie.











Jeszcze wczoraj pisałam Hanie, że kotka jest trochę smutna, że się nie bawi, że jest oszołomiona zmianą, ale już dziś mogę odtrąbić sukces. Kazia zaczęła ganiać za wędką! To fajna, oswojona kicia, nie boi się niczego. Na Fikę najpierw posyczała, ale już dziś były buziaki w nos (jak zgram zdjęcia, to je tu dołączę). Z kotkami się dogaduje, choć przez pierwszy dzień też była ostrożna. Moim zdaniem albo się zgubiła, albo ktoś ją wyrzucił pod lasem...


Spójrzcie na postawę Fiki.
Ona umie do każdego kota podejść indywidualnie, tak jak tego wymaga sytuacja.




To niesamowite, jak parę dni opieki zmienia kota. Kazia, gdy się u mnie zjawiła, była taka poszarzała, matowa, nieatrakcyjna. A teraz? Jest chudziutka, ale jej sierść zaczyna błyszczeć, oczka stają się czyste, duże i czarują jasną zielenią.

***

A to Miszka. Też wiejska dziołcha. Słodka koteczka.







To zupełnie inna kobitka. Jest delikatna, wrażliwa, ale bardzo kochana. Uwielbia się miziać, tulić, strzelać baranki. Siedzi bidulka w swoim kąciku i czeka na mnie. Gdy przychodzę, wychodzi, pozwala się pieścić i okazuje mi na swój koci, cudowny sposób, jak bardzo chce mieć swojego człowieka.








To wspaniała propozycja dla kogoś, kto chce mieć spokojną, wdzięczną, oddaną koteczkę. Taką jak Stefcia. Ogromnie bym chciała, aby Miszka znalazła kogoś takiego... Kocia jest już po zabiegu. Zniosła go dobrze, odmrożone uszka też się goją, choć potrzebują jeszcze czasu. Pokochajcie ją, proszę...

***

A to moja ulubienica. Przekochana, słodka Alba o zajęczej, mięciutkiej sierści i krótkim ogonku.












Fikunia też się chce bawić wędką, a co!




Alba jest wesoła, zabawowa, odważna i pierwsza zaprzyjaźniła się z Fikunią. Jeszcze do ręki sama nie przychodzi, ale pozwala się głaskać i od razu włącza wtedy głośną betoniarę. To skarbek, radość i nagroda.
Może ktoś pokocha ją i jej brata? Byłoby im raźniej, kochanym maluszkom.

***

Albus - jej brat to trochę większy cykor. Pewnie, że spokojnie się oswoi, ale wciąż udaje niedostępnego. Gdy uda mi się go uziemić, spina się i chce zwiewać, jednak każdy dzień przynosi zmianę na lepsze. Potrzebuje mądrego człowieka, a stanie się miziakiem. Jest piękny. Ma zielone oczy, cudne, miękkie futerko. Casanova z niego!






Zaraz świeże zdjęcia z dzisiaj, już lecę je zgrywać, zaglądnijcie jeszcze. Wiem, że dużo tych fotek, ale same chciałyście.
:)

Kto pokocha moje tymczaski? No kto? Buuuuuuuuu...

PODPIS

Nowe, dzisiejsze:
























***************************************************************************

:))
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...