sobota, 10 września 2016

O tym, co dzieje się Za Moimi Drzwiami - część 1

Dzieje się sporo. Pod opieką mam 11 zwierzaków: 6 psów i 5 kotów, w tym trzy szczeniaki, jedną sunię po dwóch latach życia na łańcuchu, dwie suczki poschroniskowe, kota z chorymi nerkami, starszą kotkę po przejściach, kotkę i dwa kociaki z białaczką, w tym jednego po przejściu ataku choroby.

Oczywiście dwie suczki poschroniskowe to FikiMiki, kot z chorymi nerkami to Hokus Pokus, oraz starsza kotka po przejściach Stefcia - moi rezydenci.
Prowadzenie takiego domu to nie bajka, nie tylko ze względu na pracochłonność zajmowania się zwierzakami tymczasowymi, nie tylko przez walkę z chorobami (i trzęsienie się, żeby nie nadeszły), ale też z powodu stresu prawowitych mieszkańców domu. Myślę o tym często, że DT dla kotów powinien nie mieć swoich kotów. Pojawienie się każdego nowego wprowadza w ich życie zamieszanie, stresuje je. Sami pewnie wiecie, ile mieliście obaw, kiedy się dokacaliście. Ja to mam wciąż i wciąż. Stefcia mimo że nie spotkała się oko w oko z Rózią, a tylko ją wyczuwając, niemal się z domu wyprowadziła. Spędza znakomitą większość czasu na dworze, a ja martwię się o nią. Ta delikatna koteczka o króliczej sierści miała ciężkie życie, zanim u mnie została i nie powinnam jej narażać na takie przeżycia. Z drugiej strony nie mam serca trzymać Białasków cały czas zamkniętych w jednym pokoju, puszczam je trochę po domu, niech pobiegają. Ich szczęście też jest dla mnie ważne. Nierozwiązywalne dylematy...

Teraz, gdy pojawiła się Śliweczka i Florki, Fika z Miką również bardzo to przeżywają. Mika robi się wycofana, wciąż siedzi na piętrze pod łóżkiem, Fikunia też jest smutna i zazdrosna o moje uczucia. Śliwka jest wprawdzie większość dnia w ogrodzie, w nocy w piwnicy, w pralni (jasnej i ciepłej), ale i tak to stresuje panienki. Kiedy widzę te wszystkie skutki uboczne prowadzenia domu tymczasowego, mam mieszane uczucia... Chcę pomagać, tak jak to robię od lat, ale czy nie jestem najbardziej jednak odpowiedzialna za moich rezydentów?
Kompletnie nie wiem, jak radzą sobie DT, gdzie jest często kilkanaście/kilkadziesiąt kotów/psów... Ilość generowanego tam stresu musi być dla niektórych zwierząt powalająca...

U siebie pomagam wszystkim zwierzakom to jakoś ogarnąć. Np. od początku, od razu, od pierwszego dnia podaję Śliweczce Zylkene (bardzo cenię ten łagodny, naturalny preparat) i CalmVet (działa na innej zasadzie i też jest niegroźny). Wczoraj dołożyłam jej jeszcze ziołową obrożę antystresową. To wszystko, jestem pewna, sprawia, że Śliwa to dziś przeszczęŚliwa, wesoła i (prawie) wyluzowana suczka. Jeszcze na spacerach nie wie, jak traktować inne psy, denerwuje się tym, ale jeśli chodzi o smycz, to dziś podczas czwartego w jej życiu spaceru po parku zachowywała się świetnie! Już pojmuje prostą zasadę: gdy smycz się napręża i ciągnę, to moja opiekunka staje i nie da się iść dalej, a kiedy idę na luźniej smyczy - spacer trwa.

FiceMice też podaję Zylkene, a dodatkowo, widząc jej stan, Mice też założyłam dziś obrożę.

Długi czas Zylkene dostawała też Rózia, aby mi nie zjadła psów w obronie swoich córeczek. :)
Poza tym w kocim pokoju wciąż pracuje Feliway - niech im będzie przyjemniej!

Podzieliłam się z Wami moimi przemyśleniami i wątpliwościami, a teraz coś dla oka.

Pod wpływem środka hamującego laktację Śliweczka ma coraz mniejsze cycuszki.

Jest szczęśliwa.
Nie broni już miski przed dziećmi.
Wyszczotkowałam ją i lśni teraz w słońcu.







Na spacerku. Ona będzie to kochać!

Od lewej: Florek Trzeci, Florek Pierwszy i Florek Drugi.
Florek Drugi - już chyba ma dom, tylko jutro wizyta przedadopcyjna.






Gdy maluszki śpią w klatce, mogą zostać same w ogrodzie. Są bezpieczne.
Najmniejszy bączek - Florek Trzeci.
Uwodziciel!
Moja sąsiadka przychodzi do mnie na terapię uśmiechem i wzruszeniem. :)








To zdjęcie wieczorne; pieski idą spać. 
Tych pyszczków nigdy dość!


CDN.

PODPIS



środa, 7 września 2016

Śliweczka i jej Florki :)

Czytałam Wasze propozycje - fajne, pomysłowe, genialne! Dziękuję!
A co powiecie na... jedno imię dla trzech? :)

Przedstawiam Wam FLORKI!
Florek  Pierwszy, Florek Drugi i Florek Trzeci!
Ważą kolejno 1700, 1400 i 1200 gramów.
Florek Trzeci ma ciut inną mordkę, a Florek Pierwszy różni się od Florka Drugiego nie tylko wagą, ale i ułożeniem plamek na sierści.

Florek Drugi.


Od lewej: Florek Pierwszy, Florek Drugi, Florek Trzeci. 

Florek Trzeci przy cycu. :)


Florek Trzeci.



Drevni Kocur natchnął mnie tymi Florkami, dziękuję!
Ufam, że podoba się Wam ten wybór. Wyobraźcie sobie ogłoszenie FLORKI DO ADOPCJI. :)

Nowe informacje dla zakręconych psichciotek (nie poprawiać!) spragnionych informacji o moich nowych podopiecznych. W punktach, bo padam na twarz:
 - Śliweczka to przemiła, kochana psinka. Dziś był pierwszy cały dzień, od kiedy znalazła się u mnie. Poszczekuje na ludzi, psy za płotem, ale już coraz mniej (wczoraj szczekała cały czas). Głos ma miły - niski, niepiskliwy. Jest wdzięczna, jej ogonek cały czas jest w ruchu. Przychodzi na "chodź do mnie" - już się nauczyła!
Na smyczy nie potrafi chodzić. Wcale. Będziemy się uczyć. Na razie ciągnie, widać, że by sobie pobiegała, ale to za wcześnie na spacery. Najpierw potrenujemy w ogródku.
- Byliśmy z całą rodzinką u pana weta. Niestety, sunia ma wielkie zastoje w piersiach. Od dziś podaję jej lekarstwo na wygaszenie laktacji. Stan, jaki ma, grozi zapaleniem gruczołów - bardzo bolesną dolegliwością. Muszę więc uczyć Florki wcinać pokarm stały. Na szczęście już to trochę potrafią, choć oczywiście w idealnym świecie powinny być jeszcze przy cycu jakiś czas. W związku z tym mogą już szukać domu! Komu? Komu?
- Z FikiMiki jeszcze jej nie poznawałam. Jutro może... Jednak dziś u weta spotkała innego pieska i zareagowała bardzo przyjaźnie. Oby i tak stało się w przypadku naszych suczek.
- Wciąż nie wiem, jak reaguje na koty. Jeszcze nie spotkała się z nimi.
-  Florki coraz bardziej rozrabiają, prowadzą ze sobą zapasy, podszczypują się, ssą sobie uszy, włażą w różne dziury i przeciskają się tam, gdzie wcale bym nie chciała ich widzieć. Są boskie!
- Ważny news! Śliweczka ani razu nie załatwiła się w pomieszczeniu! Za każdym razem robi siusiu w ogrodzie, a teraz, wieczorem, wróciłyśmy już z ogrodu, a ona zawróciła i poprosiła mnie o otwarcie drzwi (Jak poprosiła? Patrzyła, a to na mnie, a to na drzwi wyjściowe, podskakując.) i od razu pobiegła w krzaczki załatwić poważniejszą sprawę. :)


Taka chudziutka. Kości można jej policzyć.
O! Taka chuda!
Boki zapadnięte. 
Jakieś Florki. :)

Florek Drugi, zdaje mi się. ;)
U weta. Uszy OK.
Zęby OK, młodziutka, 2 lata.
Sąsiadka wpadła oglądać Florki i oszalała! Ze szczęścia!





Śliczne uszy!
Młode, zdrowe, białe zęby. 
Szlachetny profil.

Widać cycuszki z zastojem pokarmu. Właśnie tych nie chcą ssać Florki...
Agnieszka, która ma setera i się zna, odkryła, że Śliwka jest dokładnie w typie rasy english springer spaniel! 

Angielskie springer spaniele zdecydowanie wymagają:

* miłości i kontaktu ze swoim człowiekiem.

Są bowiem psami niezwykle towarzyskimi i przywiązanymi do swych opiekunów, których otaczają miłością absolutną. W zamian zaś potrzebują z ich strony uwagi, zrozumienia i szacunku.
Odizolowane od swej ludzkiej rodziny po prostu cierpią! Zwłaszcza w okresie szczenięcym należy im zapewnić stały kontakt zarówno z ludźmi, jak i ze zwierzętami. Umożliwia to prawidłowy przebieg procesu socjalizacji, wykształcenie pożądanych zachowań i ostateczne ukształtowanie cech psiego charakteru.

Angielski springer spaniel kocha dzieci i mocno się do nich przywiązuje. Jego zrównoważony charakter pozwala na cierpliwe znoszenie wylewnych oznak ich miłości (skupiających się zwykle przede wszystkim na uszach, co oczywiście raczej nie dziwi), zaś skłonność do zabaw czyni z niego wymarzonego wprost towarzysza dziecięcych igraszek. To pies ponad życie wielbiący członków swej ludzkiej rodziny.

Nie nadają się do mieszkania na dworze, w kojcach, budach, w zamknięciu i izolacji od ludzi.
Z drugiej strony - nie są zabawkami. Łagodne, stabilne charaktery, ogromna chęć współpracy ze swym ludzkim przewodnikiem czyni je idealnymi wręcz współmieszkańcami i kompanami rodziny.

I taka biedna Śliweczka była skazana na życie przy budzie!

PODPIS

Podczas karmienia trzeba Śliweczkę trzymać, aby Florki mogły się najeść.




Czy nie jest zachwycająca?





I jeszcze coś... Oto synek Śliweczki z poprzedniego miotu. Z wielkim prawdopodobieństwem Florki będą wyglądały jak on. :)



Ale długaśny post! Dobranoc! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...