Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fundacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fundacja. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 września 2013

Koci Dom Tymianka?

Kochani, postaram się napisać krótko. Trzeba pomóc Ori. W Domu Tymianka schronienie znalazły dziesiątki pokrzywdzonych przez los i ludzi psów. Mimo że ta dziewczyna dwoi się, troi i daje z siebie wszystko, nie jest w stanie sama udźwignąć kosztów utrzymania psiaków będących pod opieką jej fundacji. Ja wiem, że wielu z nas wpłaca, pomaga, ale jest nas wciąż za mało. Myślę, że przyzwyczailiśmy się do tego, że fundacja jakoś sobie radzi i jakoś to będzie…


Niestety pieniądze nie rosną na drzewach, zwierzaki chcą jeść, muszą gdzieś mieszkać, zanim znajdą dom stały, a Ori nie potrafi odmówić kolejnym psim biedom.
Wiecie, dlaczego trzeba i należy jej pomagać? Otóż ona bierze na siebie to, czego wielu z nas by nie zniosło. Ona śpieszy na pomoc tam, gdzie ból, strach i choroby kłują w oczy obrazami, po których nie można spać. Ona zaciska zęby i wyciąga z psich piekieł zabiedzone, nękane chorobami, katowane psy. Ona jedzie na drogę szukać wyrzuconych na wakacje zdezorientowanych i przerażonych zwierzaków, które znudziły się jakimś potworom w ludzkiej skórze. Te zwierzęta są niewinne, ufne i oddane. Pies składa się głównie z miłości i czekania, jak napisała niedawno jedna z przyjaciółek mojego bloga. One zasługują na pomoc, na odkupienie win innych, bezdusznych ludzi.


Ori to robi. Dlatego mam gorącą prośbę. Pomyślcie w swoim sumieniu i sercu, czy moglibyście przeznaczyć jakąś kwotę na pomoc Fundacji Dom Tymianka. Kwotę, która Was nie zrujnuje, a nawet wcale nie zuboży, a może zrobić wiele dobrego. Czy to będzie 5 zł, 10 czy 20, a może inna suma. Każda złotówka jest bezcenna. Ideałem byłoby wpłacać ją co miesiąc. Przelew stały to jest to, o co Was proszę najgoręcej. 



Kiedy pisałam niedawno o tym, jak cieszę się, że Li zaproponowała mi zwrot kosztów leczenia Andrusika, spotkałam się z czymś niezwykłym. Kilka osób napisało do mnie i zaproponowało pomoc finansową! Naprawdę aż mnie ścisnęło w gardle, tak się wzruszyłam! Mam wciąż wątpliwości, czy mogę skorzystać z takiej formy pomocy, waham się, ale faktem jest, że ta trójka, którą mamy teraz, daje nam nieźle do wiwatu. Codzienne kroplówki, badania krwi, codzienne wizyty w gabinecie weterynaryjnym, leki dla wszystkich, specjalistyczne karmy… Wierzcie mi, że ten uroczy, mroczny tercet daje nam popalić finansowo, a przecież chcielibyśmy robić to dalej i nadal wkładać w to całe serce.


Stąd powstał pomysł, który przedstawiłam Ori.  Załóżmy filię Domu Tymianka: kocią filię. Kwota wpłacona na nią będzie przeznaczona na pomoc osobom, które aktywnie pomagają, leczą, sterylizują, szukają domów kotom.  Dziś zróbmy próbę generalną. Czy to wypali? Czy renoma i wiarygodność Ori wraz z moją prośbą sprawią, że zechcecie wspomóc koty? Ja tym razem jeszcze z góry ustawiam się jako druga w kolejce do skorzystania z części kwoty, która wpłynie na ten cel. Jeśli nie będzie tego dużo, to zrezygnuję z całości dla bardziej potrzebujących. Zobaczcie TU (klik), to zrozumiecie. Tym razem zrezygnuję, ale jeśli będzie odzew na moją prośbę, to może następnym razem…

I teraz miła część tego posta: każda osoba, która wpłaci dowolną kwotę na koci bądź psi Dom Tymianka otrzyma ode mnie podziękowanie na jednej z tych pięknych karteczek wykonanych przez Ewę z Krakowa – moją czytelniczkę, która mnie hojnie i spontanicznie nimi obdarowała.
Ewo - dziękuję Ci pięknie!

Każda osoba, która przyśle mi na e-mail wiadomość „wsparłam/em Dom Tymianka” (bez kwoty, potwierdzeń przelewu i żadnych deklaracji), dostanie ode mnie ręcznie napisane osobiste podziękowanie. Nie piszcie mi, proszę, że nie chcecie kartki. Ja bardzo chcę Wam podziękować, a i Ewie będzie miło, więc pomyślcie o tym, zanim odmówicie. Wszystko opiera się na wzajemnym zaufaniu, na dobrej woli. Nikogo nie będę sprawdzać, wierzę i wysyłam kartki każdemu, kto się zgłosi.


Piszcie, proszę, na e-mail: anka.wroclawianka@op.pl

Przelew można zrobić na konto Domu Tymianka:
Konto fundacji: Kołaki-Kwasy 8 06-406 Opinogóra Górna 
BZ WBK 52 1090 1694 0000 0001 1684 9209 

Z dopiskiem „KOTY” – jeśli podoba Wam się pomysł utworzenia Kociego Domu Tymianka z siedzibą być może we Wrocławiu. :)

Mam nadzieję, że już niedługo zaleje mnie fala maili, a Ewa będzie musiała brać się do pracy, bo karteczek z podziękowaniami zabraknie.

Z nieśmiałością, niepewnością i nadzieją czekam na Wasz odzew. Co sądzicie o Kocim Domu Tymianka?

Miłego poniedziałku. :)

PODPIS

PS. Jak będę miała wieczorem wyniki Hokusa, to zaraz Wam napiszę.

A rok temu Za Moimi Drzwiami: Wczesnojesiennych myśli kilka (klik).


09.10.2013 
Uwaga: akcja wysyłania karteczek została już zakończona.

poniedziałek, 7 stycznia 2013

Dostaliście nietrafiony prezent?

Możecie pomóc. Lawina malutkich kamyczków - darów serca sprawi, że zniszczony pożarem folwark będący nadzieją fundacji Centaurus, która ratuje zwierzęta, może zostać odbudowany.
MójCiOn po przeczytaniu dramatycznego artykułu w Wyborczej pt. "Spłonął dom dla kilkuset zwierząt. Teraz potrzebują pomocy." zapakował do samochodu trochę przydatnego sprzętu i mnie, i pojechaliśmy.


Szczedrzykowice pod Legnicą przywitały nas


aż kłującą w oczy biedą oraz socjalistycznym napisem na murze byłego PGR-u.
Napis, w przeciwieństwie do budynków, jest w świetnym stanie.



To tutaj znajduje się prawie 200 koni uratowanych przed śmiercią w rzeźni 
bądź odkupionych od znęcających się nad nimi właścicieli. 


Część zwierząt była na zewnątrz, a wokół krzątali się ludzie. Bieda aż piszczy. 


Spłonął dach tego budynku. Niestety nie przeżyło tego kilka psów i cud prawdziwy,
 że nie zajęła się reszta zabudowań, że zwierzęta nie wpadły w panikę... 


 Fundacja Centaurus straciła wiele możliwości pomocy. 
Nie działa prąd, zniszczeniu uległy np. komputery. 
Spaliły się bardzo drogie leki dla koni. 


Teraz oni potrzebują każdego grosza. 
Można łatwo pomóc, oddając na aukcję swój nietrafiony świąteczny prezent. 


Jeśli ktoś zechce to zrobić, szczegóły są tu: http://www.centaurus.org.pl/aukcja/


My zostawiliśmy przywiezione przedmioty i pojechaliśmy przy okazji 


nad Jezioro Kunickie, parę kilometrów dalej. 
Gdyby byli z nami nasi synowie, MójCiOn mógłby do nich powiedzieć: 
tu poznałem waszą matkę. 
Ech, sentymentalny czas wspomnień trwa. 

PODPIS
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...