Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krowy. Pokaż wszystkie posty

środa, 10 października 2012

Zwierzęta spotkane w Dolomitach

Witajcie:-)

Ale się wczoraj działo! Jestem usatysfakcjonowana aż po czubek nosa:-)
Proszę się wciąż dopisywać do spisu i proszę głosować!
Ktoś dzięki Wam będzie miał frajdę, taką mam intencję.

Dziś pozostaniemy przy temacie miłym dla zwierzolubnych,
bowiem nie udało mi się przygotować obiecanego postu o wysokich górach.
Robi się z tego już jakaś nowa świecka tradycja, że ciągle w niedoczasie jestem.
Ufam jednak, że ten temat też będzie fajny!
W Dolomitach spotkaliśmy całkiem sporo zwierzaków.
Udało mi się wybrać "tylko" kilka zdjęć:-)
Oto one:

Konik rasy Haflinger - co uświadomiła mi JolkaM. - bardzo popularnej w Dolomitach, 
szalenie mi się te mocne, dzielne koniki podobają, 
 mieliśmy też z jednym z nich wspaniałą przygodę - o tym pod koniec.

Urocza krowia modelka, kiedy patrzę się na soczystość tamtejszej trawy na pastwiskach, 
to łatwo mi sobie wyobrazić, jak szczęśliwa musi się czuć krowa w tych rajskich warunkach.

 Kucyki też wyglądały na w pełni zadowolone ze swojej stołówki, 
nie dało się ich zmusić do podniesienie pysków z trawy żadnymi prośbami:-)

 Spotkałam przy schronisku, tak cudnego rudego kota, że musiałam się opanować,
żeby nie wsadzić go pod pazuchę i nie prysnąć z nim do Polski:-)
Z całą pewnością jednak, on też miał tam, jak w raju.

 Konie, krowy, mają tam olbrzymie pastwiska, 
ale widać, że to zwierzęta stadne, zawsze trzymają się razem.

 Tak, tak, widzieliśmy też na górskich halach, osiołki!
Ten tu osobnik ryczał donośnie, więc nie dało się przeoczyć jego obecności.


 Między niebem, a ziemią... krowa:-)
Jak nie zrobić jej zdjęcia, skoro tak pięknie pozuje!

 Albo takiej gwieździe wygrzewającej się na kamieniu?
Jaszczurek jest tam naprawdę sporo.

 Śliczne i oswojone kozy, miłe w dotyku, choć ciut kościste, też nie mogły pozostać bez fotki:-)

Dlaczego więc, ten los miałby spotkać wzruszające owieczki o długich uszach i niskim głosie.

 Kto powiedział, że psy nie kontemplują widoków?
(czy to nie Morelka, Magnolii?)

Wieszczki, ptaki żyjące na dużych wysokościach, musiały się znaleźć w moim zestawieniu,
bo tak się rozbisurmaniły, że jadły nam z ręki (i kradły z talerza)!


Wspominaną przygodę z konikiem zapowiada właśnie ta cudna klacz,
rasowa blodni, zachwycająca w każdym szczególe,

mama, tego tu, rozkosznego źrebaczka, 
który czochrał się o drzewo, robiąc wielbłądzie miny, 
a potem...
 przyszedł się przywitać, poobgryzać MójCiOnemu 
koszulę, włosy, ucho, by potem

 dać mu soczystego buziaka, połączonego z energicznym,
długim i namiętnym dmuchnięciem mu prosto w twarz

i zabrać się za obgryzanie kijków:-) 
Ciekawski dzieciak! A jaki odważny!

Na koniec zostawiłam wzruszający akcent. 
Z okien naszego hotelu widziałam codziennie tą scenę.
Ten piesek ma sparaliżowane tylne nogi.
Właściciel, co dzień rano, wynosi go przed dom, kładzie na czystym i ciepłym kocyku
z podkładem higienicznym, potem wciąż podchodzi do niego, przemawia, karmi go, poi, głaszcze...
Zwierzolubny! Nasz:-)

Miłego dnia!


Wczoraj opis do swoich kotków ciekawie uzupełniły Olena (8) i Amyszka (34) a,  Iga (24) dodała zdjęcia Zochy, Miśka (1) - Muszki, Przemek (13) - Baldricka- warto zobaczyć. 

sobota, 18 sierpnia 2012

Cielaczek wyścigowy

Uwaga, uwaga, proszę Państwa, oto nasza nowa nadzieja na medal na olimpiadzie!
Wspaniały, młody i ambitny zawodnik. 
Przyjrzyjmy się jego treningowi i sami oceńmy.

Najpierw pięknie pozuje do zdjęcia, jak na przyszłą gwiazdę przystało, by...

po energicznym otrzepaniu się z wody

narowiście

wystartować

i heja do przodu!!

Mknąć jak wicher!

Jak torpeda!

Albo jak młody piesek,

by na koniec bryknąć kilka razy
i z wrodzonej skromności, nie oczekując na brawa, spokojnie odejść w siną dal...

Ktoś, kto tak mocno trenuje, nie potrzebuje nawet trenera, nie traszne mu żadne przeszkody, ma w sobie moc entuzjazmu, wróci chyba z medalem z olimpiady?
Jeśli nie, to nie ma problemu, zawodnik może dołączyć do trupy cielaczków synchronicznych, które zarabiają na milion dla Ori występami na całym świecie!

Brawa?

poniedziałek, 18 czerwca 2012

Wciąż jeszcze cudny czerwiec


Jak nie kochać czerwca, skoro kwitną w nim maki, rumianki i bławatki,

a pola pełne łanów zbóż dojrzewają w słońcu i kołyszą się na wietrze?

Jak nie kochać czerwca, który oszałamia soczystą zielenią, delikatnością powietrza, 


obietnicą spokojnej, chłodnej wody,


 długiego dnia i pukającego do drzwi lata.

W czerwcu w lesie jest cicho i kojąco,

a aura jest łaskawa dla zwierząt domowych,


dzikich

i tych młodziutkich, mających nabierać sił w spokoju


albo smakujących pyszną, szczawiową łąkę.

Za sianokosy z ich zapachem i za truskawki, 

za jego niezwykłe piękno - kocham czerwiec.


Miłego tygodnia życzę! 
To już przedostatni w tym pięknym miesiącu.


sobota, 9 czerwca 2012

Kolejne sceny łąkowe

Znów z udziałem cielaczków, trochę bardziej już wyrośniętych.
Tych jeszcze nie było, prawda?
Myślę, że gdyby Juliusz Kossak lub Józef Chełmoński 
byli świadkami tej sceny, porzuciliby malowanie koni 
i z pasją robiliby portrety tym uroczym modelkom i modelom. 
Jak one się dobrały kolorystycznie! 
Ile mają wdzięku i gracji! Jak piękną tworzą grupę! 
Podzielacie mój zachwyt?













Coraz więcej zdjęć wklejam - nie umiałam z żadnego zrezygnować. 
Dziękuję za cierpliwość. ;-)
No to jeszcze jedno!


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...