poniedziałek, 5 maja 2014

Spacerowy Hokus Pokus

Zimowy spacer z Hokusem Pokusem był TUTAJ, a dziś zapraszam wielbicieli tego czarnego urwipołcia na spacer wiosenny. On to wprost uwielbia! Zdjęcie z Ruficzkiem podoba mi się najbardziej. Pewnie bez trudu zgadniecie które. :)














































Do usłyszenia, pa, pa! :)

PODPIS

niedziela, 4 maja 2014

Wielkie dzyń

Już zaraz, za chwilę... Już słychać wielkie dzyń. Jeszcze jutro odezwę się i zostawię Was ze spacerowym Hokusem, bo jego nigdy przecież dość, i znikam. Gdzieś tam czeka na nas inny świat, tajemniczy, egzotyczny, przywołujący, intrygujący, ale i straszny, bo nieznany. Nigdy jeszcze nie byłam poza domem tak długo. Staram się dopiąć wszystko na ostatni guzik. Dom, pracę, zapasy dla zwierząt, rachunki. 



MCO wykonał próbę namiotową i próbę pakowania. To ostatnie to prawdziwa ekwilibrystyka. Trzeba zapakować się na trzy miesiące, na pociągową część wspólną i na dwa miesiące rowerowe. W walizce musi się zmieścić cały turystyczny ekwipunek: namiot, karimata, śpiwór, menażki, sakwy rowerowe, ciuchy, sto tysięcy różnych rzeczy. Kiedy ponad rok temu MCO zaczął się szykować do tej wyprawy, myślałam, że to za wcześnie. Dziś wiem, że przydałoby się jeszcze trochę czasu...











Na początku rozkładanie namiotu szło mu wolniej, ale potem... Voilà!


Trening czyni mistrza! :)

Zawartość walizki MCO.
Zapakowane sakwy rowerowe.
Ja też wykonałam już próbę pakowania. Muszę zmieścić się do małej podręcznej walizki. Nie będę potem ciągnąć za sobą molocha. Będziemy dużo się przemieszczać, jeździć pociągami. Moja zapakowana walizka waży 9,60 kg. Wzięłam absolutne minimum. Dwie pary spodni, w tym jedne z odpinanymi nogawkami, kilka tiszertów, kurtkę przeciwdeszczową, plecak, czapkę, okulary, lekarstwa, wygodne buty, klapki, kostium kąpielowy, piżamkę, polar, aparat fotograficzny. Biorę też laptopa, aby na bieżąco obrabiać zdjęcia, robić ich selekcję, opisy, no i sporządzać notatki. Nie wyobrażam sobie potem takiego ogromu pracy naraz. Zresztą, kiedy emocje już przeminą, nie da się ich odtworzyć z tym samym entuzjazmem. Mam wieloletnią wprawę w codziennym pisaniu i to powinno zaprocentować, choć daję sobie całkowity luz i dowolność w działaniu. 
  
W środę raniutko, skoro świt, polecimy w przyszłość... siedem godzin do przodu.

W Tokio przywita nas idealna pogoda. 

A tak w ogóle, to kto powiedział, że marzenia trzeba spełniać?! Co za pacan jakiś!
Że świat jest na wyciągnięcie ręki? Mądrala, łatwo mówić!
Że trzeba odłożyć na bok wymówki i po prostu działać? Sam sobie działaj, bałwanie jeden!
Że czas ucieka i żaden dzień się nie powtórzy? Powiedział, co wiedział, chłopek-roztropek!

A nad Odrą podczas spacerku porannego z Rufim było dziś bajkowo...


Moja bajeczka na dobranoc brzmi teraz tak:
Japoński wojownik został pojmany przez wrogów i wtrącony do więzienia. Tej nocy nie mógł zmrużyć oka, bał się mającego nastąpić następnego dnia przesłuchania, niechybnych tortur i ostatecznie egzekucji. Wtedy przypomniał sobie słowa swojego Mistrza Zen: „Jutro nie jest prawdziwe, to iluzja. Rzeczywiste jest jedynie TERAZ”. Uświadomiwszy sobie ten fakt, wojownik uspokoił się i zasnął.

Ależ ja się cieszę, że jadę! Naprawdę! Proszę mnie nie pocieszać. Tak sobie tylko marudzę, żeby nie wyjść z wprawy. :) Błagam, już żadnych życzeń nie przyjmuję, już dostałam ich dość. :)) Porozmawiajmy o czymś innym. :)

Fajnej niedzieli. :)

PODPIS

Errata:
Tak wygląda w pełni wyposażony rower.



A tak lekcja, którą dostałam od MCO z przykazaniem, że mam się tego nauczyć. Ratuuuunku!!!!



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...