Źródło. |
O czarnej kotce z krwawą raną zamiast oka pisałam już TUTAJ - podczas wyłapywania chorych maluszków z działki, gdzie okociła się tamtejsza rezydentka, zauważyłyśmy z Kasią tę biedną koteczkę. Już z daleka widać było, że to chore, zarobaczone, zapchlone, biedne stworzenie. Ofiara takich ludzi, którzy nie widzą potrzeby sterylizacji dzikich kotów, za to potem denerwuje ich, że "jest ich tak dużo, że karmić ich się nie da". Taka pani jedną z drugą ma dobre serce, zaczyna karmić jednego kotka na działce, ten kotek okazuje się kotką, rodzi dzieci, część z nich umiera, część rozmnaża się dalej i wtedy taka pani się obraża, że "nie będzie karmiła całego stada", że jej nie stać itp. Związku przyczynowo-skutkowego nie widzi.
Ale nie o tym.
Kasi bardzo weszła do serca ta ślepa na jedno oko koteczka. Z opowieści pani Z. wiedziałyśmy, że to jakiś przeciwnik kotów wybił jej oko kamieniem z procy... Nacierpiała się bidula.
Kasi udało się ją odłowić i umieścić w domu tymczasowym u Agnieszki. Wczoraj dostałam mejl:
Gosiu,
Ale nie o tym.
Kasi bardzo weszła do serca ta ślepa na jedno oko koteczka. Z opowieści pani Z. wiedziałyśmy, że to jakiś przeciwnik kotów wybił jej oko kamieniem z procy... Nacierpiała się bidula.
Kasi udało się ją odłowić i umieścić w domu tymczasowym u Agnieszki. Wczoraj dostałam mejl:
Gosiu,
czy pamiętasz czarną kotkę, która odwiedzała działkę pani Z.? Kotkę totalnie zawszoną i zapchloną. Wyleniałą od robaków, z ogonem jak u szczura, z wybitym przez debili okiem?
Kotka trafiła do Agi i po skomplikowanej operacji, podczas której została pozbawiona jajników oraz został wyczyszczony i zaszyty oczodół, kotka dochodziła do siebie w ciepełku. Ponieważ bała się okrutnie innych kotów, Aga dała ją do domu tymczasowego. Domek nawalił na całej linii i nie zajął się tak, jak powinien kotką wymagającą szczególnej opieki. Aga zabrała kotkę do siebie, aby nie stresować jej kolejnym domem.
Kotka odżyła w kilka dni. :) Niestety do dzisiaj nie zeszły jej gnidy, bo ona nie umie ich z siebie wymyć (wyobrażasz sobie???).
Dzisiaj byłam odwiedzić Franię i miałam nawet przyjemność wykąpania jej w szamponie na gnidy. Koteczka cudownie dała się namydlić. Przestraszona, ale dzielna poddawała się zabiegom mimo że powinna bać się i wody, i mnie (no bo przecież mnie nie pamięta).
Wygląda cudownie! Ma swój kącik, z którego nie wychodzi, ale wyjęta z niego tuli się i mruczy. Nie rozumiem tego... Jak ją suszyłam ręcznikiem po kąpieli, to też tuliła się i mruczała. Potem zwiała do swojego kącika. Ech...
Przyjemne uczucie zobaczyć, jak kot się oswaja. Mam nadzieję, że znajdziemy dla niej kochający i cierpliwy dom bez innych zwierząt.
Kasia
A to jest właśnie Frania.
FRANIA - podczas kąpieli szamponem przeciwko pasożytom skórnym w domu tymczasowym u naszej wolontariuszki. Kotka zmaga się z wszami, od kiedy trafiła pod opiekę fundacji, jest ich coraz mniej, codzienne wyczesywanie i stosowanie preparatów antypasożytniczych jest żmudne, lecz przynosi efekty i Frania już praktycznie pozbyła się niechcianych gości. Kontakt w sprawie adopcji kotki: Agnieszka 692 957 255, aga_kawalko@o2.pl |
Może ktoś ma cierpliwy, spokojny, kochający dom bez innych zwierząt?
Skoro po opublikowaniu posta o Mali zgłosiła się Mrumru, to może i teraz zdarzy się cud i ktoś się znajdzie?
Uczucie, że się zrobiło coś naprawdę dobrego i wartościowego dla takiego zwierzątka - bezcenne.
Zawsze powtarzam, ze masz szczesliwe rece do znajdywania takim biedakom wlasciwych domow. Wrzucilam Twoj post na fb, zeby dopomoc losowi.
OdpowiedzUsuńNie ma bardziej zalosnego widoku, jak kot w kapieli, takie toto chudziutkie, takie bidne. Za to jakie sliczne i puchate po wszystkich zabiegach! :)))
To niech się znajdzie najlepszy dom dla Frani :)
OdpowiedzUsuńWiem, ze takie historie się dzieję, że ludzie tak się zachowują, że póżniej koty i psy są okaleczone....., ale jak czytam to coś mi się w środku robi,.......Strasznie biedna ta koteczka, ale jak sie pozbędzie tych świństw z siebie, odkarmi, to pewnie będzie śliczna i przytulasta....Trzymam kciuki za dobry domek....:):):) A z L
OdpowiedzUsuńNa pewno zdarzy się cud! Frania jest cudna :-)
OdpowiedzUsuńNa pewno się znajdzie. Też kiedyś mieliśmy kotkę bez oka, takie zwierzaki świetnie sobie radzą! Należy dać im tylko trochę ciepła :)
OdpowiedzUsuńBo ludzie som gupi. Trzymam kciuki za Franie! kot co lubi kapiele to chyba skarb mruczacy jest!
OdpowiedzUsuńŻyczę Franeczce najlepszego domku na świecie. Sama wiem, że te "niekompletne" koty to radośc podwójna...oswoic agresywnego, głuchego kota - nieporównywalne z niczym innym...a i to prawda! głuche koty mruczą bardzo głośno i to właściwie na okrągło :) tak moja Coco.
OdpowiedzUsuńZ całego serca się dołączam do wołaczy o domek dla maleńkiej i dobrych ludzi. Apel do wszechświata - już czas, już ma być domek i ludzie. Więc do dzieła wszystkie złote nitki, nie lenić się czas, już czas.
OdpowiedzUsuń:))
Biedulka, może ktoś wybije oko temu draniowi co ją skrzywdził,nie mam litości dla takich zwyrodnialców. Widać że to słodkie stworzenie, musi się znaleźć domek bo na szczęście jest też mnóstwo dobrych wrażliwych Istot Ludzkich...
OdpowiedzUsuńWitam serdecznie. W ubiegłym roku mój syn wziął z domku tymczasowego małego kotka WITUSIA. Wituś był właśnie bez jednego oczka po zostałość po kocim katarze. Nie było długo chętnych na wzięcie kocurka, jak mówiła KOCIA MAMA, pod opieką której był. Dopiero po adopcji malucha przez syna, podobno (jak mówiła Pani Kasia) rozdzwoniły się telefony własnie z zapytaniem o koteczka. Cieszę się, że syn ma szczęśliwą rękę do zwierzaczków, bo dzięki temu trzy kolejne od Pani Kasi zostały szybko adoptowane. Dziś syn jest szczęśliwym posiadaczem dwóch kotów a Witek to sama słodycz, choć trochę rozrabia. Ja też mam 2 koty w tym jeden uratowany od niechybnej śmierci. Trzymam kciuki za domek dla Frani.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Ola
udostępniłam na fb, może więcej osób przeczyta? u mnie jest kot z jednym okiem, użalałam się nad nim, ale to urwipołeć niesamowity i przytulanka. nich sie frani uda.
OdpowiedzUsuńJeśli Ty o niej piszesz, to na pewno już ma dom!
OdpowiedzUsuńKasiu, Ago, Gosiu, jak to dobrze, że znalazłyście się na drodze tej koteczki. Jestem pewna, że znajdzie się też ktoś, kto zajmie się Franią już na stałe.
OdpowiedzUsuńNiekompletne kotki naprawdę są OK - ci, którzy takie mają lub mieli, już to wiedzą, a ci, którzy będą mieć - się dowiedzą.
Franka, ja i moje kociszcza mocno trzymamy za Ciebie kciuki. :)
Też sądzę, że Frania znajdzie dom.
OdpowiedzUsuńU mnie na osiedlu widzę sporo zwierząt "z problemami". Był piesek na wózku, są bez jednej łapy, ludzie biorą starsze i chore. Czyli istnieje świadomość, że tak jest dobrze, że warto.
Dziękuję wszystkim za wspierające komentarze. Ja tez sądzę, że koteczka znajdzie dom i będzie dla kogoś skarbem. :)
OdpowiedzUsuńJakie to słodkie stworzenie!... Aż się serce do niej rwie... :)... Jest piękna i oby znalazła ten najlepszy na świecie Dom...
OdpowiedzUsuńTaka śliczna czarnulka.. Serce sie kraje. Wstyd mi normalnie za to że zrobil jej to inny przedstawiciel mojego gatunku, dla mnie to nie do pojęcia.
OdpowiedzUsuńtrzymam kciuki za slodziaczke.