czwartek, 25 października 2012

Nasza wspólna górska wycieczka

Witajcie!

Skoro wszyscy już uczesani, a nawet ci, którzy nie chcieli skorzystać z fryzjera, 
jakoś sobie z tym poradzili, wyruszamy! 
Niezły tłumek! Wyobraźcie to sobie. :)


Naszym pierwszym celem jest schronisko Resciesa i okoliczne szlaki, 
wraz z imponującym krzyżem na szczycie. 
Do celu jedzie się nowo wybudowaną trasą kolejki szynowej. 
Schemat na stacji pokazuje, gdzie aktualnie znajdują się wagoniki kolejki.
Wsiadamy, Mili Państwo, wsiadamy!

 Na górze zaczyna się trasa. Niezbyt wymagająca. 
Szeroka i wygodna - niemal jak autostrada. I jak urokliwa!
W sam raz dla naszej licznej grupy. :)


Szalona praczka, którą znamy z poprzednich wpisów, jest w swojej szczytowej formie.
Pierze, gotuje gary wody na krochmal i zasnuwa calutką dolinę 
wraz z widokiem na szczyty w oddali. 
Niech jej będzie, i tak jest bajecznie!
Widzę, że psy przyznają mi rację. Dzięki!


A oto i schronisko. Tak szybko? 
Nawet nie zdążyliśmy jeszcze zgłodnieć po hotelowym śniadanku; idziemy więc dalej. 
Koty nie ociągać się, proszę!


Na pobliskim szczycie z oparów chmur wyłania się kolejny cel naszej wędrówki. 
Krzyż autorstwa tego samego rzeźbiarza, którego dzieło oglądaliśmy już na Secedzie, Josefa Bernardi. Ten jest jednak jeszcze bardziej przejmujący.


Jest olbrzymi, a postać Chrystusa złamana cierpieniem zapada mocno w serce. 
Mnie zapadła. Rozdzierająca, realistyczna wizja ukrzyżowania. 


Obłoki rozstępują się i figurę na krzyżu widać jeszcze z daleka.


Nasza trasa jest widowiskowa. Trzeba być odważnym jak MójCiOn, 
żeby stanąć bez strachu na krawędzi urwiska. ;-) 
Proszę pilnować króliczków, żeby nie spadły!

 Żegnamy to miejsce i czarodziejskim sposobem przenosimy się teraz na przeciwną stronę doliny w rejon Alpe de Siusi. To górskie pastwisko - najwyżej położona hala w Europie. 

 Piękno i spokój tego miejsca zapiera dech w piersiach. 

 Jak na pastwisko przystało, spotykamy tam pasące się zwierzęta. 
Nasze spisowe koniki i krówki zrobią tu sobie przerwę - poczekamy.
Pan po prawej, proszę się uśmiechnąć i nie marudzić:)

A w tym malowniczym strumyczku ślimaki, kaczki, rybki i bociany mogą się wykąpać. 
Państwo A. się posuną, bo ślimak nie może przejść! 
Że też ja muszę o to prosić, no naprawdę. ;)


Kwitną krokusy? Całe łany krokusów! Widzę, że podoba się to papugom, super. :)
(JolkaM w komentarzu poniżej zauważyła słusznie, że to nie krokusy, a zimowity - dziękuję Jolu, człowiek uczy się całe życie, ja osobiście robię to z przyjemnością. :-)  )


Proszę wycieczki, można przysiąść na ławeczce...

 ... w towarzystwie majestatycznych szczytów. 
Nie gadamy teraz, teraz się napawamy, ech...

 Lub zbieramy kamyczki - przydadzą się jako dodatek do upominków z okazji Spisu, 
(czy ktoś poznaje swój? ;-) )


Może uda nam się na koniec spotkać kolejnego konika rasy haflinger 
(innego niż TU), 
który wraz z mamą będzie towarzyszył nam w drodze,


i popieścić się z nim trochę, pobawić. Jaki on śliczny!
Ależ nie ma co być tak zazdrosnym, proszę kotów i psów. :)


Do widzenia, Dolomity! Do zobaczenia za rok.

Dziękuję za przemiłe towarzystwo. :-) 
Wszystkie zwierzaki były grzeczne, wszyscy ludzie ładnie uczesani, aż miło. :-)

63 komentarze:

  1. Wspaniała wycieczka - Muszka zagląda tęsknie;))
    Uściski przesyłam;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszka, jako ulubienica publiczności jest na przedzie!

      Usuń
  2. Można się zmeczyć od rana;D wspaniałe krajobrazy!!!
    Miłego dnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, a po takim zmęczeniu można zasłużenie sobie pojeść:-)

      Usuń
  3. Sympatyczna wycieczka w odcinkach. Ooooo, tym razem w Dolomitach spotkaliście nie Marylę Rodowicz tylko dwie Mandaryny :) Gdzie następnym razem nas zabierzesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakkolwiek to brzmi, zabiorę Was do domu:-)
      Mandaryny były przesympatyczne! Towarzyskość tych koników jest zadziwiająca.

      Usuń
  4. Piękne są jak widać Dolomity jesienią. Trochę zazdroszczę Ci tej wycieczki.
    Z przyjemnością razem z Wami powędrowałam i pooglądałam te różności, które pokazałaś.
    Chociaż wokół mnie też same górki tylko chodzić, a i do Zakopanego mam nie daleko, tylko się wybrać, a z tym już trudniej.

    Krzyż faktycznie ekspresyjny bardzo, w niezwykły sposób wyraża bezmiar bólu ukrzyżowanego Chrystusa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ekspresyjny, trafne określenie. Zrobił na mnie wielkie wrażenie.

      Usuń
  5. Wiesz, czytając wyobraziłam sobie całą naszą grupę: rozgadani i roześmiani ludzie, a wkoło zwierzaki - biegające, kicające, pełzające i latające - co bardziej bojaźliwe na smyczach, a te poważne i dostojne idące przy nodze. Tu psy pędzą do strumyka napić się wody, a tam koty czają się w trawie lub za kamieniami na jakieś owady. I okrzyki podziwu na widok pięknych krajobrazów, i nagłą ciszę pod krzyżem...
    Piękna wycieczka!
    A ten krzyż (abstrahując od jakichkolwiek odniesień religijnych) jest niesamowity! I jakże różny od powszechnie spotykanych , niemal sformalizowanych wizerunków Chrystusa.
    Ninka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam takie samo wrażenie, i widziałam te ociągające się koty i króliczka, który niebezpiecznie zbliżył się krawędzi urwiska. Dziękuję za ten poranny, rodzinny spacer po Dolomitach :))

      Usuń
    2. Ja też miałam wiele wewnętrznego uśmiechu wyobrażając sobie naszą wycieczkę:-)

      Usuń
  6. Całe szczęście,że to była kolejka szynowa bo inaczej zostały byśmy na spokojniejszych terenach,ale warto było ten mały strach pokonać coby napawać oczy taaakimi widokami:)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Wszystko pięknie, ale czy te... krokusy to przypadkiem nie są zimowity? Bo krokusy kwitną wiosną, a jesienią to właśnie takie niezwykle podobne do
    nich zimowity. Przy czym te ostatnie chyba tylko w jednym kolorze,
    ewentualnie w innych odcieniach.
    No to się namądrzyłam, a teraz czas na zachwyty i podziękowanie za zabranie do bajkowych miejsc. Bardzo się za to wszystko do Ciebie uśmiecham, Aniu. :)

    JolkaM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słusznie prawisz :)))
      A te Zimowity są bardzo piękne, ale i bardzo trujące.

      Usuń
    2. Trzeba więc uważać na papugi, żeby ich nie skubnęły:-)
      Dzięki Jolu, za zimowity.

      Usuń
  8. No to ja zostałam z moim psem na tym ostatnim zdjęciu i zostaję tam na noc, w jednym z tych drewnianych domków :)), będziemy sobie kontemplować ... :))
    Do zobaczenia, paaaaaa... :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie Ci tam dobrze Magnolio, widziałam obok tych domków przygotowane do użycia kawałki drewna, miejsca na ognisko, stoły i krzesła. Myślę, że posuniecie się z Morelką, jak przyjdą tam nocować pasterze:-)

      Usuń
  9. Dzięki za miłą wycieczkę :D :D :D
    pozdro

    OdpowiedzUsuń
  10. Najciekawsza wirtualna wycieczka, w jakiej mialam przyjemnosc uczestniczyc...

    OdpowiedzUsuń
  11. Ta wycieczka bez Ciebie bylaby jedna z wielu, bo choc zajmujaca i z przepieknymi widokami, bez Twojego gawedziarstwa bylaby nudna. Kira z Miecka zmeczone, ale szczesliwe po poznaniu tylu nowych kumpli, ja nadal nieruchoma z zachwytu, z rozdziawiona paszcza, otumaniona dolomickim swiezym powietrzem.
    A swoja droga, TwojCiOn jest dosc odwazny, niektore konie lubia gryzc, a ze zgryz maja, ze ho ho ho, a moze jeszcze wiecej, moga zlamac reke podczas pieszczot.
    Buziak

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On zna się na koniach, da radę!
      Pantero miło mi było w Twoim towarzystwie:-)

      Usuń
  12. Oby więcej. Uwielbiam takie wycieczki. Krzyż mnie powalił... i jaki piękny widok na sam koniec. :)) Dzięki.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ostatnie zdjęcie wręcz nierealne, cudowne, zazdroszczę ci że tam byłaś i wszystko to widziałaś. Zdaje mi się że mam kolejny plan urlopowy, jak tylko dzieci już nie będą chciały z nami nigdzie jeździć. A to już niedługo...

    OdpowiedzUsuń
  14. Tylko pozazdrościć takiej wycieczki! Cudna. Dzięki, iż chociaż przez chwilę mogłam w niej uczestniczyć

    OdpowiedzUsuń
  15. Trochę bolą nogi, fryzura się potargała, ale warto było!
    Cudowne widoki a przewodnik pierwsza klasa!
    Dziękuję w imieniu swoim i Futrzastych:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śmieję się do siebie z tej potarganej fryzury:-) Na co dzień wcale mnie to nie obchodzi;-))

      Usuń
  16. Krzyż jest niesamowity! prawdziwy artysta z rzeźbiarza :)
    a konie tej maści są przepiękne!

    OdpowiedzUsuń
  17. Echhhhh Anko ....., no to wespół naładowaliśmy akumulatorki na te już zimne jesienne dni :)

    Zimowity widziałam po raz pierwszy bardzo dawno.
    Jest w Szczawnie Zdroju piękny park obok pijalni, alejkami wędruje się coraz to wyżej, by znaleźć się na polanie. W tym miejscu byłam w drugiej połowie września, i aż gębę rozdziawiłam !? - krokusy ? o rety, coś im się pory roku pokićkały, ale nie, bo to inaczej chyba zwany krokus wrześniowy, o czym dowiedziałam się od miejscowego zielarza :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli tak bardzo się nie pomyliłam? Też myślałam, że to krokusy, tym bardziej, że widziałam też inne kwiaty, które kojarzę z wiosną, stokrotki, fioletowe dzwoneczki...
      A to wrześniowe krokusy! W październiku:D

      Usuń
    2. Teraz to wujek "G" wiele podpowiada, ale lat dzieścia temu, to tylko wiedza namacalna i książka w papierowym i encyklopedycznym wydaniu dała odpowiedź na zamknięcie dzioba :)

      Anko , po raz wtóry dziękuję wraz z moimi futrzakami za wędrówkę w Dolomitach.

      U mnie(dolnośląskie-70 km od Wrocka :)) dziś wieczór bardzo wietrzny, zapowiada zmiany duże w aurze pogodowej, niespokojnie jest też w zachowaniu naszych futrzaków, łysych też.
      Cóż, taka to już uroda Pani jesieni :)
      Pozdrawiam autorkę bloga słonecznie , bo słoneczko jest zawsze, choć schowane pod zaźdrośnymi chmurami.
      Czytającym macham łapką lewą i prawą ,i tą z przodu , i z tyłu , abyśmy z tej huśtawki pogodowej, mięciutko wylądowali w kolejnej porze roku.

      Usuń
    3. Słyszałam coś o opadach śniegu... Całe moje jestestwo krzyczy NIEEE, ale rozsądek mówi "spokojnie, dasz radę";-)

      Dobranoc majko

      Usuń
  18. Co za wyprawa! Cassandra jest zachwycona tylko Samira trochę się dąsa twierdząc, że jest dużo ładniejsza od jakiegoś tam konia... ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przekupimy Samirę głaskami i może da się udobruchać:-)

      Usuń
  19. Krzyż rzeczywiście przejmujący. Podoba mi się bardzo - jeśli tak to można ująć.

    Obawiam się, że nie będziesz nas już chciała nigdzie zabrać, bo jakaś taka rozbisurmaniona ta grupa i się nadenerwowałaś tylko ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alu, miałam z tego kupę radochy! samo wyobrażanie sobie tego (szczególnie Ciebie z tymi "sąsiadkami") powodowało uśmiech na mojej twarzy:-)
      Wezmę Was jeszcze nie raz!

      Usuń
  20. Ależ Chrystus na krzyżu wygląda realistycznie...
    Piękne krajobrazy, ja mam wodę na co dzień :-)))

    OdpowiedzUsuń
  21. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochani, i Wy na własnych nóziach z samej góry na sam dół? Niezła karawana z psami, kotami, papugą i co tam jeszcze drepce, fika i pełznie:) To ja poczekam aż spadnie śnieg. No dobra, żeby nie było, jako reprezentację Rodziny wysyłam Bertę, niech się wybiega ruda panna;)

      Anuś, dzięki za wycieczkę!

      Pozdrawiam! Aga

      P.S.
      Nie mogłam znieść tej literówki:) Poprawiłam i już.

      Usuń
    2. Oj, Ciebie też zabrałam, widziałam, że bardzo ładnie maszerowałaś w tej karawanie:D

      Usuń
  22. Co za wspaniale zdjecia ze wspanialej wycieczki !

    OdpowiedzUsuń
  23. Super pomysł na cudowną wycieczkę dla wszystkich, a i widoki cudowne. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  24. Ponieważ uwielbiam góry. ta wycieczka była prawdziwą przyjemnością. A towarzystwo najwspanialsze.
    A krzyż? to prawdziwe arcydzieło sztuki sakralnej.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  25. Cudowna wycieczka Aniu, nie wiem co moje kotecki robiły ale śpią jak zabite :) Sylas nawet dziś focha nie strzelił ;)

    Olena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę! Widać, że wycieczka podziałała terapeutycznie na fochowicza;-)

      Usuń
  26. Zobaczyłam tą wycieczkę jako żywą:) Ależ tam ładnie, Mopek byłby szczęśliwy mógłby biec i biec przed siebie na tych swoich krótkich nóżkach, on tak ma obiera azymut i nic więcej go nie interesuje:) No może przy tych konikach by stanął, lubi wszystkie zwierzaczki.

    OdpowiedzUsuń
  27. Uwielbiam wycieczki z Anką Wrocławianką ;-) Pozdrowienia i :*

    OdpowiedzUsuń
  28. my z kulawym Lolkiem kuśtyk, kuśtyk.. dopiero się przywlekliśmy.
    krucafuks, ale tu piknie!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej późno, niż wcale! Witajcie i po górach z nami zapitalajcie:-))
      (chyba jednak czas już iść spać;-))

      Usuń
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...