wtorek, 11 września 2012

...

Jak s chu dła m 7 ki lo w mie siąc.

Wiem, dobrze wiem, jak to brzmi! 


Sama odwracam wzrok, kiedy widzę takie zapewnienia, od razu uznając, że to kicha, naciąganie naiwnych i jakiś podstęp. Tym razem jednak mogę za to ręczyć osobiście. Mnie się to udało. Nie kosztowało mnie to wiele wyrzeczeń. Owszem, zanim przyzwyczaiłam się do mniejszych porcji, niejedzenia słodyczy, regularnych posiłków, picia wody, to swoje musiałam odpękać. Najgorzej wspominam drugi tydzień. Trochę kręciło mi się w głowie, byłam głodna. Potem to wszystko minęło i czułam się świetnie, a waga pokazująca codziennie 300 gramów mniej bardzo mnie dopingowała.

W następnych dwóch miesiącach chudłam sobie już wolno, robiąc przerwy na wyjazdach, nie spiesząc się do niczego, bo jestem już z siebie zadowolona. 
Domyślam się, że dla wielu z Was rozmiar 40 jest nie do przyjęcia, ale ja jestem przeszczęśliwa, że mogę go nosić. Obiecałam sobie, że będę się wspierać, że będę się z siebie cieszyć i dlatego, jeśli nie znaliście do tej pory kobiety superzadowolonej ze swojej figury i niemającej do niej żadnych zastrzeżeń, to już ją znacie: to ja! Nie oznacza to, że mam idealną figurę, znaczy to tylko, że dla mnie ona jest idealna. 
Myślę też, że to oświadczenie wyjaśni trochę moją świeżo nabytą odwagę do umieszczania swoich zdjęć na blogu. Cieszę się po prostu.

Zmarnowałam wiele lat, uprawiając baleroniarstwo, chudnąc i tyjąc, z naciskiem na to drugie i wiecznie siebie za to nienawidząc i nie zamierzam marnować ani jednego dnia więcej. Ament.



Jeszcze słówko: nikogo nie namawiam. Niczego nie gwarantuję. Jeśli ktoś zechce skorzystać z mojego doświadczenia, to zrobi to na swoją odpowiedzialność. Mnie się udało, tak jak napisałam.  Moja koleżanka (od której dostałam tę dietę) włączyła jeszcze sport (nie można za dużo na początku - to ważne! - 2-3 razy w tygodniu spacer z kijkami wystarczy) i schudła 10 kilo w pierwszym miesiącu. Kolejna robi to od 2 tygodni i ma już 6 kg za sobą. Żeby nie było tak wesoło, jeszcze jedna (moim zdaniem szczupła i niemająca z czego chudnąć), schudła tylko 3 kg.

Oczywiście znam opinie, że zdrowo jest chudnąć kilo na tydzień. Pewnie i tak, ale mnie te 7 dało niezłego kopa. Potem chudłam już 3 miesięcznie. Jak na razie czuję się dobrze.
Wiem, że problem podstawowy to utrzymać wagę. Nie wiem, jak mi to pójdzie, więc tym doświadczeniem się na razie podzielić nie mogę.


Dla tych moich czytelników, których nie interesuje taki temat, jak dieta, w dzisiejszym poście są róże, które sfotografowałam na moim weekendowym wyjeździe. W nocy padał deszcz, a rano moim zachwyconym oczom ukazały się takie widoki.


Spokojnie! Nie trzeba jeść róż. :)

Zasady podstawowe i bardzo ważne:
Powinno się stopniowo wprowadzić ruch. Niezbyt intensywny, szczególnie na początku.
Należy pić dużo wody: 3, a nawet 4 litry dziennie. To jest podstawowy warunek.
(Kawa i szklanka wody to na koncie wypitych płynów ZERO, sama kawa – liczy się na minus.)
Należy jeść cztery regularne posiłki dziennie. Ja np. jem o 9, 12:30, 16 i 20.
Nie wolno używać soli.  Ten warunek może wydawać się nie do przeskoczenia, ale przekonałam się, że szybko można się przestawić i czuć prawdziwy smak produktów. Sól zastępowały mi zioła i słodka czerwona papryka.
Nie wolno używać cukru.
Można pić kawę. Bez mleka.
Można pić herbatę. Najlepiej bez cytryny na początku.
Jogurty, kefiry, ser biały jadłam z zero, 1,5, lub 2% tłuszczu.
Powinno się zażywać witaminy, jakiś zestaw podstawowych.
Dodatkowo ja zażywam magnez.
Można dodać sobie Colon C, jeśli trzeba.

Mięso na obiad piekłam sobie w żeliwnym garnku na 3 dni z góry (można je przyrządzić w jakikolwiek sposób, ale bez tłuszczu), posypując je czerwoną papryką – było soczyste i doprawione - pycha! Porcja nie powinna być duża. Tak równowartość od pół do ¾ wielkości pojedynczej piersi z kurczaka. Jak byłam głodna, jadłam więcej - bez wyrzutów sumienia. Rybę robię sobie na parze z ziołami.
Należy jeść wszystkie posiłki – to też ważne.

To chyba wszytko.
Pozostał jadłospis. Zdjęcia są przykładowe, beznadziejne i oczywiście nie wyczerpują wszystkich możliwości. Nie przykładałam się do nich, ale to nie takie ważne.
Można kombinować z wieloma warzywami. Mnie smakuje to, co jem. Szczęśliwie uwielbiam biały ser. Kocham owocowe drugie śniadania. W tej chwili jem na nie owoców tyle, ile chcę, choć widzę, że nie muszę już tak dużo, jak kiedyś. Skurczył mi się żołądek, to plus tej diety.


Śniadanie:
Dwie kromki (przez pierwsze 3-4 dni można jeść trzy kromki) chleba żytniego, lub wieloziarnistego z białym serem lub z jajkiem na twardo (2 szt.) lub pieczonym schabem, piersią z indyka lub kurczaka – cienkie plasterki.
Alternatywnie 3 łyżki płatków owsianych zalane odrobiną gorącej wody, wymieszane z jogurtem lub kefirem (250 g) i kilkoma śliwkami suszonymi (2-4 sztuki).


Drugie śniadanie:
Zawsze dowolne owoce (ok. 200-250 g), za wyjątkiem bananów i winogron i dwa- trzy razy w tygodniu dodatkowo 2- 3 marchewki.



Obiad:
Ryba, pierś z kurczaka lub indyka, małe udko z kurczaka + warzywa surowe lub gotowane (ziemniaki są niewskazane) + 2 łyżki oliwy z oliwek + 2-3 razy w tygodniu pół torebki ciemnego ryżu.


Kolacja:
Kawałek białego sera (ok. 100-150 g) z jogurtem naturalnym, może być nawet duży kubek. Wybaczycie mi brak zdjęcia jogurtu? :)

Szczęśliwe osoby, które nie wiedzą, co to dieta. Mówi się, że zdrowy chorego nie zrozumie i pewnie tak też jest z tymi, co nie musieli/chcieli się nigdy odchudzać.
Ja próbowałam bardzo wielu diet. Ta mi podpasowała jak żadna.
Jeśli któraś z Was spróbuje, to napiszcie, proszę, jak Wam idzie. Jestem bardzo ciekawa.

Uwaga: nie odpowiadam na maile na temat tej diety. Nie jestem specjalistką, a do tego postu nie mam nic do dodania. Kiedyś traciłam sporo czasu na odpowiadanie, ale w 99% nie doczekałam się za to nawet "dziękuję". Już tego nie robię. 

Przez cały czas trwania mojej diety gotowałam normalne obiady dla rodziny i czasem piekłam coś dobrego, czego przykładem będzie jutrzejsze ciasto. Zapraszam. :)

133 komentarze:

  1. należą Ci się gratulacje i uściski, brawo, skoro piszesz, że schudnięcie było dla Ciebie ważne to tak musiało być, teraz rozumiem Twoją radość z mierzenia rzeczy w galeriach, tak, w tym rozmiarze WSZYSTKO pasuje, znam to uczucie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci Klarka za Twoją życzliwość. Już mówiłam, że Cię kocham? Na pewno tak:)

      Usuń
    2. To jest straszne jak wszystko jest jakies male...plakac sie chce...znam to...






      Usuń
  2. Rewelacyjny wynik, życzę utrzymania wagi, bo to jest najważniejsze :)
    Lubić swoje ciało, to bezcenne uczucie, ja zawsze mam coś sobie do zarzucenia. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam przytyć z 15, a potem to zrzucić:) Czujesz się wtedy jak super laska;)

      Usuń
  3. Aniu, gratulacje! Dobrze wiem, co czujesz :-)))))

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratuluję. Twoje rady na pewno wielu osobom się przydadzą. Niby są oczywiste, ale często, ba bardzo często zapomina się o nich.
    Najważniejsze nie jeść tyle i ruszać się. Wiem to po sobie. Ja od ok. 15 lat chudnę i tyję na przemian, ale moje ubrania przy wzroście 170cm oscylują w okolicach rozmiaru 40, po ciąży 42, więc odchudzam się ale z głową. Od razu zaznaczam, ze nie chodzi mi o to, ze ty odchudzałaś się bez głowy:), ale jak widze po moich koleżankach, że głodzą się to aż mi sie gorzej robi.
    Ponieważ kolejnej ciąży nie planuję, więc mam nadzieję obecne gabaryty utrzymać, no może kilka kg schudnąć.
    Podstawowa jednak sprawa to wydaje mi się, że trzeba nad swoim umysłem, świadomością popracowac, bo samo słowo odchudzam się, czy jestem na diecie często budzi wstręt:).
    Jeszcze raz gratuluję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz Aneto długo się przyglądałam tej diecie i nie widzę w niej nic szkodliwego. Są węglowodany, białka, witaminy, cukry, wapno...
      Dziękuję Ci bardzo:)))

      Usuń
    2. Też napisałam z głowa, a ty to robiłaś z głową. Moje koleżanki (co poniektóre) wręcz odwrotnie, albo się głodza, albo odreagowują głodówkę obżarstwem. Błędne koło.
      Moze żle w poprzednim komentarzu sie wyraziłam- twoja dieta bardzo mi się podoba bo jest mądra:)

      Usuń
    3. Dobrze się wyraziłaś:) Nie odebrałam tego, jako krytyki, tylko chciałam dopowiedzieć swoje refleksje na ten temat:)

      Usuń
  5. a jak wygląda wychodzenie z diety?
    czy to już tak do końca życia np. z tą kolacją ?:))

    OdpowiedzUsuń
  6. Doskonale to rozumie i Cieszę się z Twojego sukcesu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Eeee... aaaa.. yyyy... to chyba temat nie dla mnie... póki widzę pimpaldiego bez pomocy lustra to wszystko jest ok :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przemku, będziesz mnie miał na sumieniu, bo kiedyś się uduszę ze śmiechu:))
      Dla Ciebie są róże, czy chcesz, czy nie, :P

      Usuń
    2. O tak, o tak, róże dla mnie. Ich kolce przypominają mi jak niewygodne mam buty :)

      Usuń
    3. Róża i kolce
      niczym stopa ma delikatna
      w sparchaciałym obuwiu

      :))))))))))))))))

      Usuń
    4. Agnieszko, jeśli to czytasz, nie załamuj się! Twoje haiku też są ładne, naprawdę!:)

      Usuń
    5. Aniu, dzięki za pocieszenie mojego więdnącego ego;) I za słówko 'też' :)))

      Przemek - cóż za głęboka myśl ukryta w drugiej warstwie;)))

      Usuń
    6. Tak bywa po prostu Agnieszko, że pojawia się talent i na nic twoje łzy i lamenty, tudzież lata wprawy! Przychodzi taki Przemas, wytrząsa z rękawa haiku i jest po prostu lepszy:(

      Usuń
    7. Bo ja to psze Pani to takie dziurawe mam rękawy to wytrząsnę to i owo czasem, no i to obuwie z paździerza, ale tam to ino huba. Przemko z Przemyśla

      Usuń
  8. Jestem pełna podziwu!!! Życzę wytrwania w postanowieniu i rozmiaru 36:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem pewna, czy w "moim wieku" 36 jest odpowiednim rozmiarem... Chyba wolę się pełniejszą, a poza tym wtedy to juz trzeba wymienić calutka garderobę łącznie z nakryciami wierzchnimi.
      No i zmarszczki...
      "Bez d..y i bez brzucha, to nie dziewucha";-)

      Usuń
    2. Oj tam, oj tam, niech będzie 38

      Usuń
  9. super wynik! pozazdrościć.
    mi zależy, żeby wzmocnić i ujędrnić ciało, ale brak mi motywacji i czasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Twoim wieku Kochana i z twoją figurą nie masz mi czego zazdrościć:)

      Usuń
  10. Witam Aniu,
    Ja akurat od 12go lipca się odchudzam podobnie jak Ty. Dla zdrowia !!!Wolniej bo średnio 1,2 kg tygodniowo spada waga. Efekty są, bardzo dobrze się czuję, mniej się męczę przy wchodzeniu po schodach na IVp.
    Jednak nie było łatwo się przestawić.
    - pięc posiłków
    - brak słodyczy i cukru
    - duuużo warzyw
    - duuuzo wody
    Do pięciu posiłków trzeba było się zmuszać, słodycze chodzą za mną cały czas /tortury dla łasucha/, ile mozna jeść tej zieleniny, no i woda ... cieżko. Najtrudniej jest mi sie zmusic do wody, zapominam o niej.
    Efekty są, żołądek sie skurczył,mozna się przyzwyczaic i polubić :-)))

    Kontynuuje, wymyslam zestawy śniadaniowe, obiadowe .....
    Teraz myslę o kijkach - wiszą w szafie /zabieram je tylko w góry/, muszę się przełamać i ruszyć w teren. W okolicy duuuzo ludzi chodzi, mamy las, piekne trasy rowerowe ....

    Tak wiec wiem jak to jest, podziwiam, gratuluję wytrwałosci .....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alison, to witaj w klubie:) Bardzo gratuluję! Mnie ten szybki spadek wagi bardzo zmotywował i od razu mi się chciało dalej walczyć.Co ciekawe straciłam ochotę na słodycze. Ta dieta może nie wygląda i nie skusiłabym się gdyby nie koleżanka, ale wspaniale działa. I jest rozsądna.
      Ja tez myślę o kijkach. Z naciskiem na "myślę", he he

      Usuń
  11. Gratulacje! Może i ja zastosuję ten sposób żywienia, chociaż chyba największym problemem byłoby dla mnie picie takich ogromnych ilości wody, bo potem pół dnia spedzałabym w łazience... ;)) 2 litry to jest max, który potrafię ciągnac.
    Życzę wytrwałości :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale Maskotko picie wody jest strasznie ważne, szczególnie na początku i to ono przyczynia się do tego szybkiego spadku wagi. Służy też ochronie zdrowia. Można się przyzwyczaić:)
      Dziękuję!

      Usuń
  12. Trzymam kciuki za Twą cierpliwość i utrzymanie na stałe tego co osiągnęłaś. I by żadna dieta nie zepsuła Ci nawet na chwilę dobrego nastroju! To najważniejsze :)

    A ta dieta nie dla mnie - owoce to nie jedzenie haha ;) nie przetrwałabym już drugiego posiłku ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo dobrze Alu! Tylko nie zacznij kiedyś głupio się odchudzać, starsza koleżanka Ci to mówi:) Potem jest przechlapane.
      I masz rację, bardzo starałam się myśleć o czymś innym nie mieć obsesji diety, nie ważyć się ciągle i generalnie żyć fajnie, a przy okazji chudnąć:))

      Usuń
    2. No właśnie, nie mieć obsesji diety! Święte słowa.
      Dziękuję za rady - są bezcenne. I dla mnie to kolejny dowód, by uważać i mieć dystans. Wiesz ile wokół mnie sfrustrowanych 20-, 30-latek? I czy to zbieg okoliczności, że te najgorsze we współżyciu przechodzą z diety na dietę? Chyba nie.
      Nie mówię, ze mam to szczęście i ważę tyle ile bym chciała. Oj wcale tak nie jest, ale chyba odnowię mój basenowy karnet :D

      Buźka!

      Usuń
    3. Przeczytałam wczoraj doskonały wywiad w WO Ekstra (nie wiem czy czytujesz) - z panią psycholog, psychoterap., specjalistką od leczenia zaburzeń odżywiania. Dawno jakikolwiek tekst tak bardzo do mnie nie przemówił. Powinni go przeczytać wszyscy planujący jakąkolwiek dietę.
      Gazetkę polecam kupić choćby tylko dla tego wywiadu. A jak znajdę go w sieci (jeszcze nie ma) to podeślę link.

      Usuń
    4. Nie czytuję, ale już dziś kupię, bo skoro TY polecasz, to musi być wartościowy!
      A co do poprzedniego twojego komentarza, to myślę, że Twoja Mama musi być z Ciebie bardzo dumna. Masz takie rozsądne podejście do życia!

      Usuń
    5. To jedyna gazeta, którą kupuję - poza ostatnim SLOW ;)
      Oj Aniu, ja czasem ZA rozsądna jestem i ZA akuratna i czasem tę dumną Mamę i Tatę pouczam ;). Ech, nie jest lekko ;)

      Miłego dnia :* u mnie pada i zimnica okrutna!

      Usuń
  13. Aniu ty dobrze wiesz jak cie podziwiam i jak ci zazdroszczę...Boże wejść w 40...marzenie...Aniu jak bonie dydy..spróbuje!!!..ale od poniedziałku....mam gości.rocznica...a potem wszystko na bieżąco będę ci meldowac...az z nudów i nerwów jeszcze bardziej schudniesz:)))będziesz...czy ci sie to podoba ,czy nie moja grupa wsparcia:))))))))Będziesz??????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Qrko Moja Kochana, a więc nie gniewasz się, że Cię tak dręczyłam? Po prostu jestem z tego tak szczęśliwa, że chciałam, aby wszyscy tacy byli, a Ty to już najbardziej:)
      Będę Twoją grupą wsparcia z największą radością i faktycznie nie zasnę już spokojnie nie widząc w co Cię wkopałam, czy przeklinasz mnie, czy nie:)
      Napiszę @ do Cię.

      Usuń
    2. Aniu nie ma godziny abym nie marzyła o mniejszym rozmiarze..tak to moja obsesja...nie mam juz sił na kolejne diety...dlatego potrzebuje wsparcia...a schudnąć muszę...bo jestem nie tyle co gruba a wprost obrzydle otyła...dla samej siebie i dla mojego zdrowia:)))....nawet teraz jak to pisze to łzy mi ciekna po mych grubych polikach:((((

      Usuń
    3. To motywację masz ogromną, a teraz nie ma co płakać i do boju! OBIECUJĘ CI, że ta dieta da Ci rezultaty! Napisałam @. Od kiedy zaczynasz?

      Usuń
  14. Pięknie to pokazałaś ale dla mnie najgorzej jak ja muszę tę dietę w jakiś sposób ustawiać.
    Na razie odchudzam dietę i jem mniej i unikam słodyczy w tygodniu.Muszę tylko jeszcze pic wodę.
    Zeszło mi coś ok. 3 kg i na razie się trzyma. Muszę ponowić atak na następne trzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu 3 kilo, to jest pikuś! My tu nie zajmujemy się takimi szczuplutkimi paniami jak Ty:)))
      Buziak

      Usuń
  15. "Zaślumpany" jest zapożyczone od Bałtroczyka :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Gratuluję tego, że zaakceptowałaś siebie
    i jesteś zadowolona ze swojej figury:)

    Raz w życiu się odchudzałam.
    Podczas tego krótkiego okresu przytyłam ponad 10 kg!
    Obsesyjne myślenie o tym co wolno, a czego nie
    i co zjem jak schudnę, to nie dla mnie;)
    Moim zdaniem zdrowy organizm sam wie co mu służy,
    jeżeli oczywiście nie zakłócamy jego pracy śmieciowym jedzeniem.
    A każdemu służy co innego.
    Ja na Twojej diecie nie przeżyłabym tygodnia!
    Za dużo białka, za mało węglowodanów, bez których nie potrafię żyć:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś szczęściarą i nie pierwszy raz wyróżniasz się dużą mądrością. Tylko podziwiać i brać z Ciebie przykład:)
      Wiesz, u mnie jedzenie zawsze miało wiele funkcji, z których zaspakajanie głodu nie było najważniejsze. Pocieszało mnie, uspakajało. Teraz lepiej siebie radzę to i z tym powinno być dobrze:)
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  17. Gratulacje!!! Wiem jak to ciezko wywalczyc kazdy kilogram, ja walczylam przez lata z racji wykonywanego zawodu. Dzielna jestes bardzo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci:) Idę do Ciebie zobaczyć, co to za zawód:)

      Usuń
  18. Gratuluję i trzymam kciuki za utrzymanie wagi!!!
    Staram się utrzymać stałą wagę, zwracajac uwagę na to, co jem. Poza tym 2 - 3 razy w tygodniu dość intensywnie ćwiczę. Ale nie robię sobie wyrzutów, jeśli zjem ciasto, kolację po północy, albo zobaczę na wadze 200 g więcej. Najważniejsze, to dobrze czuc się w swoim ciele. No i trzeba pamiętać, że w "pewnym wieku" schudnięcie oznacza dodatkowe zmarszczki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to, to! Nie chcę już być taka szczupła jak nastolatka, bo nią z całą pewnością nie jestem. A co do tych ćwiczeń, to też chcę nad tym popracować:)

      Usuń
  19. Hm... Jest dla mnie nadzieja ^^. Myślę, że wypróbuję tą dietę.
    Poza tym...
    Gratuluję i trzymam kciuki za utrzymanie wagi!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Felinko:) Spróbuj dwa dni i zobacz, jak to działa na Ciebie. Pamiętaj: bez soli.

      Usuń
  20. Aniu Gratuluję!!!!
    Ja też mam w tej materii spore doświadczenie (ponad 30 kilo zgubione bezpowrotnie, o czym mogę napisać bo od tamtego odchudzania minęło 12 lat)i moje doświadczenie mówi mi, że proces odchudzania siedzi w naszej głowie a nie w żołądku. Kiedy jesteśmy "na szczycie" życiowym możliwości na odchudzenie są wielokrotnie większe niż kiedy dopadają nas kłopoty. W moim przypadku nie wchodziły nigdy żadne "diety cud" żadne niezdrowe głodówki, lub Dukany rujnujące nerki, ale zmiana stylu życia i stylu odżywiania (dieta którą stosowałam jest nadal moim stylem odżywiania z pewnymi odstępstwami). Każdy musi znaleźć swój sposób na zbędne kilogramy, warto poczytać o doświadczeniach innych, bo jest to mobilizujące i inspirujące, ale trzeba pamiętać o indywidualnych potrzebach organizmu (dla mnie nabiał to trucizna). Kilka lat po mojej diecie przeczytałam o jedzeniu zgodnie z grupą krwi i okazało się, że mój mądry organizm sam wyeliminował to co mu szkodzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Absolutnie masz rację. Powinnam to dopisać jako pierwszy punkt. Najpierw w głowie! Przecież tysiące razy się odchudzałam, a teraz poszło mi tak łatwo:)
      Zmobilizowała mnie koleżanka, już nie mogłam ignorować faktu, że codziennie jest szczuplejsza:)
      Ja nabiał uwielbiam, więc ten biały ser wciąż mi smakuje.
      Jeszcze ciut pociągnę, a potem postaram się utrzymać to, co osiągnęłam, jedząc podobnie, ale nie tak restrykcyjnie.
      Buziak:)

      Usuń
  21. gratuluję Aniu :) i trzymam kciuki za utrzymanie wagi! znam tę radość :) pisałam u siebie, że dużo przytyłam po rzuceniu palenia i od 2 miesięcy z tym walczę - już 10 kg mniej, a walczę dalej! ale frajda ogromna

    OdpowiedzUsuń
  22. Gratuluję! W zeszłym roku schudłam w podobny sposób. Może mniej restykcyjnie podeszłam do gotowania i tłuszczu, ale ograniczyłam słodkie, nie jem po 18:00, jem cztery posiłki, trochę ruchu, dużo wody. Jeżeli się przyzwyczaimy do takiego trybu życia, nie ma problemów z utrzymaniem wagi ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Aniu podziwiam!!!! niestety należę do tych którzy nie mogą zmobilizować się do zmiany złych nawyków żywieniowych, jestem po prostu wygodna :( ale Twój przykład dał mi wiele do myślenia... może i moja pora przyszła? zaimponowałaś mi, trzymaj tak bo wygladasz bardzo pięknie, nie ma znaczenia czy masz rozm 40 czy mniejszy, ważne że wygladasz rewelacyjnie, po prostu szczupło i kobieco, pozdrawiam:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu mam pytanie: co z tłuszczami? czy jesz masło?

      Usuń
    2. Kasiu, jem tłuszcz w białym serze, jogurcie, kefirze, mięsie, rybach i dodatkowo do obiadu zawsze dwie łyżki dobrej oliwy z oliwek. Nic więcej.
      Dziękuję Ci za miłe słowa. Czuję się już rewelacyjnie w swoim ciele i nie dam się wciągnąć w obsesyjne myślenie o jedzeniu, tyciu, chudnięciu, itp. Jest tyyyle fajnych spraw na świecie! Nie ważyłam się codziennie, odganiałam wszystkie myśli na ten temat. Trzymałam się diety, ale żyłam i żyję ciekawie, miło i twórczo.
      Z tego, co widziałam kiedyś na zdjęciu u Ciebie, to Ty jesteś drobizna, co może jeść ile chce. Ale wiem, że zdjęcia mogą kłamać. Pozdrawiam i fajnie widzieć, że wciąż mnie odwiedzasz Kasieńko:)

      Usuń
  24. Aniu, a jak się ta dieta nazywa? Ja po moim odchudzeniu dwa lata temu znowu troszkę przytyłam, dość że mam rozmiar do przodu. A to boli, szczególnie jeśli nie mieści się w swoje ulubione spodnie. Diety Dukana nie mam już siły stosować, uważam że to bez sensu. Zresztą co się tu oszukiwać, przytyłam bo zaczęłam żreć słodycze i lody. A teraz schudnąć ciężko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem Iwono. Dieta od koleżanki:)Spróbuj jej przez dwa dni i zobacz jak działa na Ciebie:)

      Usuń
  25. Gratulacje, Aneczko. Dopięlas swego, najlepsze w tym wszystkim jest to, ze jestes zadowolona z siebie a o to w koncu chodzi. Ciesze sie razem z Tobą.

    OdpowiedzUsuń
  26. Aniu GRATULACJE!!!!! Jesteś inspiracją dla wielu z nas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewelino, czy masz coś sobie do zarzucenia? Na zdjęciach tego nie widać nic, a nic!

      Usuń
  27. Serdecznie gratuluję! Początkowo myślałam że to jakaś koszmarna dieta głodówkowa ale wszystko prezentuje się naprawde dobrze i co tu kryć, możliwe że i mnie przyjdzie z niej skorzystać ;-)

    OdpowiedzUsuń
  28. gratulacje :)
    od dziś będę próbować! mam nadzieję, że za miesiąc napiszę że zeszłam do swojej prawidłowej wagi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem:) Tylko nie oszukuj! Pamiętaj: bez soli:)

      Usuń
  29. No, gratulacje.
    Ja schudłam 10 w trzy miesiące, szybciej mi nie wolno (woreczek żółciowy!),
    Moja dieta to brak słodyczy, ograniczenie smażonego na tłuszczu, no i oscylowanie w okolicach 1500 kilokalorii na dobę. W moim przypadku takie ograniczenie wystarczy. Zbliżam się do rozmiaru 38 (39 byłby w sam raz:)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słuszne spostrzeżenie:) 39 były idealny;)) Gratulacje wielkie:) Ale my teraz jesteśmy super babki:)

      Usuń
  30. A co na taką dietę powiedziałby Ruficzek, Aniu? :) No dobra, żarty na bok - jesteś bardzo dzielna, zwłaszcza w kwestii niejedzenia słodyczy i normalnego gotowania rodzinie, a zarazem pozostawania przy jedzeniu swoich porcyjek - chyba nie dałabym rady. Z drugiej strony, dieta przemyślana, no i sprawdzona na żywym, najżywszym organizmie! Tylko brać i... jeść. :)

    Pozdrówka i pogłaski. :)

    JolkaM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jolanto:) Nawet do Mamy na urodziny chodziłam ze swoim pudełkiem, w którym było mięsko bez soli i warzywka na parze:) Ale opłaciło się!

      Ruficzkowi idzie gorzej:(

      Usuń
  31. Nie będę się wypowiadać, bo u mnie jest akurat odwrotnie .
    Przez dłuuugie lata próbowałam przytyć...
    Byle co i chudnę :-)))

    Gratuluję,że poradziłaś :-)
    Każdy sukces cieszy :-)

    OdpowiedzUsuń
  32. Anka, nie lubie Cie i ide sie zastrzelic! Z zazdrosci!!!
    Tylko najpierw zjem cukierka albo inne Prince Polo, zeby mi sie slodko umieralo.






    Gratuluje! I zazdroszcze! Ide!

    OdpowiedzUsuń
  33. Gratuluję!!!mi niestety leki nie pozwalają schudnąć,jedyne co że udaje mi się nie przytyć:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też sukces w takiej sytuacji:) Pozdrawiam Cie Igo:)

      Usuń
  34. Podziwiam za samozaparcie, no i za odstąpienie od Twoich ukochanych lodów, ale z ukochanych został Ci TwójCiOn, wiec nie ma tego złego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda to najprawdziwsza:) Na wyjazdach mam i Jego i lody, a co!

      Usuń
  35. Gratuluję konsekwencji i wyniku!:)
    A od siebie dodam, że taka świadoma dieta i trochę ruchu, to dobry sposób na życie:)

    Jeść tyle co słów w haiku, dieta cud :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bałam się, że mi uświadomisz jak ta dieta jest szkodliwa, a ja tego nie widzę;) Już wolę tego na razie nie wiedzieć, a poza tym, chyba nie?]
      :))

      Usuń
    2. E tam, żeby od razu się bać :)))
      Ograniczyłaś, a to jest podstawa, bez cukru, to jak bez trucizny, chlebek widzę razowy, jajeczka, warzywka, owoce, rybki ...no to żyć nie umierać :))
      Doceń również kasze i pełne zboża.
      Pełne zboża, gotowane zamiast ziemniaków, wszelkie owsianki z suszonymi owocami do smaku, to rewelacja na śniadanie, dodaję do tego łyżkę siemienia, słonecznika suszonego, trochę rodzynek, może być surowy banan albo figi, czy daktyle...co kto lubi.
      Zdrowa dieta nie jest wcale taka zła:))

      Usuń
  36. super, gratuluję! :) najważniejsze jest dobrze czuć się we własnym ciele!

    OdpowiedzUsuń
  37. Gratulacje!!!!
    Osobiscie nie nadaje sie do zadnych diet ograniczajacych cokolwiek:) Taka podla natura, ze jak czegos nie wolno to tylko o tym bym myslala.
    Bardzo ale to bardzo utylam w czasie menopauzy, teraz widocznie sie juz sytuacja zaczyna normowac, bo chudne, ale powoli. W sumie nie robie nic poza zamiana jednego posilku na shake proteinowy i to tez nie zawsze. Np. teraz latem zamiast shake jadlam grecki yogurt z owocami jagodowymi. Poniewaz sezon na owoce jagodowe sie konczy, to znow wroce do shake, ale tam tez dodaje owoce;) Moje chudniecie to tak ok. 2-3 kg na miesiac. Mysle, ze dzieki temu nie odbija mi sie to na twarzy, bo pamietaj, ze ja jestem od Ciebie 8 lat starsza, a to jest duza roznica.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, oj tam, niby starsza, ale i tak dla mnie jesteś wzorem optymizmu i brania z życia co najlepsze:) Twoja metoda jest super, ale ja tak nie umiałam. Dla mnie brak zakazów, to pozwolenia sobie na wszystko. Poza tym potrzebowałam szybkich efektów, żeby uwierzyć, że dam radę.
      Teraz zamierzam zajmować się nadal czymś ciekawszym niż odchudzanie i nie pozwolę sobie na wpadnięcie w obsesję. Wystarczy, że wiele lat tak spędziłam.

      Usuń
  38. Gratuluję wyniku, choć sporo wyrzeczeń uważam...mi to nie przejdzie, a i o efekt jojo bym się bała;-/
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  39. Nie rozumiem i podziwiam z niezrozumieniem :D
    Nie rozumiem, bo nigdy nie nadawałam się do przeprowadzania żadnych diet i tak naprawdę nie wiem, przez co przechodziłaś i przechodzisz. Bo ja kocham jeść, a nienawidzę pić. Niegazowanej. Mogę litrami mleko i herbatę i wodę sodową, ale nie zwykłą - odruch wymiotny z miejsca...

    Ale rozumiem radość, gdy można ubrać to co się chce, co dawno czekało na nasz "odpowiedni" rozmiar - obyś się utrzymała w wymarzonej wadze i nie traciła pogody ducha w chwilach jakichś grzeszków czekoladowych;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak zrobię:) dzięki!
      Ja też nie lubię niegazowanej i piłam cały czas lekko gazowaną:)

      Usuń
  40. Fantastyczny post, fantastyczne rady. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  41. gratulacje i oby waga się utrzymała ja niestety co zrzucę latem jesienią nabieram..tak to już ze mną jest na ogół jestem ,,kanapowym leniwcem"a już jesienią i zimą prawie wcale nie wychodzę z domu..a odchudzam się na ogół dietą Cambridge jest okropna ale daje dobre rezultaty..pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cambridge jest okropna i dla mnie nie skuteczna:(
      Pozdrawiam również:)

      Usuń
  42. Oj Aniu doskonalę rozumie Twoją radość. Teraz nosze rozmiar 44, dwa lata temu 38. Zabieram się za się za dietę ale taką mądrą ( taką jak napisałaś) ale do diety, tak jak do rzucenia papierosów trzeba dorosnąć. Kwiaty piękne, jeszcze raz gratuluję :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, trzeba zmienić coś w głowie, żeby nie cierpieć z powodu niejedzenia pewnych rzeczy, tylko się cieszyć.
      Na zdjęciach absolutnie nie widać tego 44!
      Cieszę się, że zauważyłaś kwiaty, tak bardzo podobają mi się te zdjęcia:)

      Usuń
  43. Hmm... powinnam schudnąć - i to nie żadna kokieteria. Nawet wybrałam się do dietetyczki, żeby po raz kolejny nie eksperymentować. Wszystko wiem, wszystko mam... Tylko dyscyplina szwankuje :-( !

    Gratuluję figury!
    Róże po deszczu są szczególnie fotogeniczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi Joasiu, że popatrzyłaś też na te róże. Ach, taka jestem dumna z tych zdjęć:)

      Usuń
  44. Ja i mąż również zeszczupleliśmy na podobnej diecie. Ja moją wykupiłam w Vitalii i nie żałuję :) (poza widocznym efektem mam spory zbiór przepisów). Generalnie zasady są takie jak podałaś :). Do tej pory prawie nie używam soli - zastępują ją doskonale zioła prowansalskie i piję dużo herbat, głównie zieloną, melisę itp... ;).
    No, ale przede wszystkim gratuluję Tobie :)!. To nie jest w cale łatwe...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To cieszę się, że potwierdzasz zdrowotność tej diety i to, że można żyć bez soli:)
      Dziękuję za gratulacje i tobie też gratuluję. Ty jesteś szczuplizna straszna:) Pięknie wyglądasz!

      Usuń
  45. Aniu!
    Gratuluję. Podziwiam wielkiego zacięcia. Efekty fantastyczne.
    Mam nadzieję, że wiele z nas skorzysta z twoich porad.
    Wierzę, że utrzymasz wagę. Ty masz bardzo silną osobowość.
    Róże prześliczne.
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobaczyłaś róże! Hura, hura! Jak mi miło:)
      Dziękuję bardzo serdecznie kochana Łucjo:)

      Usuń
  46. Qrde, gratuluję! świetny wynik i podoba mi się podejście do tematu! poza tym w ogóle zdrowo jest jeść częściej a po troszku popijając wodą. Tylko pamiętajmy, że przed każdym takim wyczynem najpierw trzeba zrobić sobie wyniki u lekarza. Potem po kuracji można powtórzyć. mamy wtedy pewność, że właśnie taka dieta i sposób odchudzania jest dla nas odpowiedni. He...normalnie jestem pod wrażeniem.
    p.s
    cudne zdjęcia!!! POZDRAWIAM SERDECZNIE

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację Ago! Wyniki są bardzo ważne. Zrobiłam i dziwię się, ale mam leciutko podwyższony cholesterol. To pewnie od tych lodów na wyjazdach:(
      I ja Cię pozdrawiam bardzo serdecznie i dzięki za docenienie zdjęć:)

      Usuń
    2. A wiesz, że ja mam trójglicerydy podwyższone? I to nie tak ciut ;)... To przez masło pewnie, które uwielbiam, ale tak naprawdę geny. I tak jesteśmy w dużym stopniu "zaprogramowani" i czasem jedynym sposobem na "schudnięcie" jest zaakceptowanie "grubości"... sorry za ten wtręt, ale naprawdę nie wydaje mi się, aby lody były powodem podwyższonego cholesterolu (moja mam co prawda, wieczór przed badaniami wypija dwie lampki wina - wtedy ten cholesterol ma idealny ;) ).

      Usuń
    3. Aniu, cholesterol to nie od lodów masz podwyższony, ale od odchudzania. Naczytałam się mnóstwo o odchudzaniu, w tym od strony fizjologicznej, więc wiem. Po prostu tłuszcz w czasie odchudzania nie wyparowuje ot tak sobie, on jest powoli rozpuszczany i krąży w obiegu przez jakiś czas zanim zostanie wydalony. Wyobraź sobie że jeśli zgubiłaś te 7 kilo, niech będzie połowa z tego to tłuszcz, to tak jakbyś te 3,5 kilo tłuszczu przelała sobie przez żyły. Stąd podwyższony cholesterol. Mój teść ma to zawsze kiedy się odchudza, a on gubi zawsze po dwadzieścia kilogramów. Nie martw się, jak się waga ustabilizuje, po dwóch-trzech miesiącach śladu po cholesterolu nie będzie

      Usuń
    4. Dzięki Iwonko, to wiele tłumaczy, bo wydało mi się dziwne, ze jem jak widzisz wyżej - wcale nie tłusto, bez cukru, itp. a mam problem z tym cholesterolem. Ja już schudłam 14, więc to wiele tłumaczy... A jak się odchudza Twój teść?

      Usuń
  47. Gratuluje Aniu!
    Trzymaj tak dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  48. Dieta wyglada zachecajaco, i na dodatek pysznie:-)
    Gratulacje Aniu!

    OdpowiedzUsuń
  49. I ja Ci gratuluję , wielkie brawa!!!! zdjęcia róży są rewelacyjne.
    Chyba spróbuję tej diety, nie wiele mam do zrzucenia kilogramów , ale jakoś mi nie idzie , zwłaszcza ,że ja "zajadam" stres:(
    Pozdrawiam Cię serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  50. Gratuluję Aniu, mi to się nie chce uprawiać siebie, ale to mój wybór, dlatego podziwiam zaparcie i radość - ekstra

    OdpowiedzUsuń
  51. Cos mi zjadlo komentarz (pewnie te krasnale, co sikaja do rosolu jak nikt nie patrzy!)

    ale
    gratuluje osiagniecia! MOTYWUJESZ MNIE, srednio sie juz dopinam w roznych szmatach.

    Lece szukac proszkowanej papryki, mam gdzies wor (egzotycze sklepy tu sprzedaja przyprawy na kila a cynamon na wielkie kawaly kory!). dobry pomysl z nia.

    jeszcze raz gratuluje.

    OdpowiedzUsuń
  52. Ja schudłam przez wakacje 7 kilo mam 15 lat ważyłam 70kg teraz ważę 63kg.
    Niestety nie zadowala mnie ta waga, ponieważ nadal czuję się grubo.

    OdpowiedzUsuń
  53. Podziwiam ludzi, którym się udało schudnąć. Ja również chciałabym się dobrze czuć ze swoją figurą. Brak czasu, motywacji oraz wsparcia ze strony bliskich. Mam nadzieję, że któregoś dnia i ja będę mogła się pochwalić takimi rezultatami. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  54. Ja zaczynam już jutro zobaczymy co z tego będzie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja w poniedziałek. Też jestem ciekawa, czy uda mi się powtórzyć wyczyn z tamtego roku.

      Usuń
  55. I am really inspired together with your writing skills and also with the structure to your weblog.
    Is that this a paid topic or did you customize it yourself?
    Anyway keep up the excellent quality writing, it's rare to peer a nice blog like this one today..

    Look at my page :: vapornine
    My page - vapornine

    OdpowiedzUsuń
  56. Hmm is anyone else having problems with the pictures on this
    blog loading? I'm trying to find out if its a problem on my end or if it's the blog.
    Any feed-back would be greatly appreciated.

    Also visit my webpage - buy targeted twitter followers

    OdpowiedzUsuń
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...